Nie będzie długo, bo to dość oczywista – jak wskazuje sam tytuł – kolejna Millenijna kompilacja. No właśnie. Mógłbym zacząć lekko zaczepnie zdaniem: „no ileż można?”. Wszak lider Millenium, Ryszard Kramarski, jest muzycznym pracoholikiem, który - gdy tylko nie nagrywa nowej płyty z jednym ze swoich projektów - lubi wracać do dyskograficznej przeszłości, czy to ją odświeżając, czy to właśnie kompilując.

Niemniej i tym razem wyszła z tego rzecz dość wartościowa. Bo The Collector to taka esencja z rarytasowej Millenijnej esencji. Wszak zgodnie z podtytułem (The Best of Rarities 2004 – 2017), jest to wybór najciekawszych – zdaniem twórcy – rarytasów z płyt kompilacyjnych i maxi singli, które ukazywały się w latach 2004 – 2017, gdy wokalistą grupy był Łukasz Gałęziowski. Mamy zatem tu kompozycje z 7 Years – novelities, raities and the best, White Crow, In The World Of Fantasy?... and other rarities, Time Vehicle, Rarities, Three Brothers Epilogue, The Last Three Songs, …and now you have all, których zresztą okładki pomieszczono wewnątrz digipacka, okraszonego dość symboliczną grafiką z wykorzystaniem AI.

Ważnym bodźcem do wydania tego materiału był fakt, iż wspomniane płytki od dawna nie były już dostępne w sprzedaży. Z drugiej strony, gdy słucham The Collector nie brak temu muzycznemu pomysłowi spójności, choć jest w nim sporo różnorodności, czy to w klimacie utworów, innych żeńskich wokalizach, czy w samym instrumentarium (saksofon). I w sumie, mimo że The Collector nie brzmi jak klasyczna płyta Millenium, sporo mówi o niemałej wartości muzyki Krakowian. Bo oto okazuje się, że kompozycje, które nie należą to tzw. core range grupy, nie trafiły nigdy w takich wersjach na najważniejsze albumy formacji, brzmią naprawdę ciekawie i potrafią ułożyć się w miłą do słuchania całość.

A żeby nie być gołosłownym, są tu takie wartościowe utwory, jak Time Vehicle, w którym znajdujemy naprawdę imponującą wokalizę Karoliny Leszko, dla której inspiracją była być może ta słynna, autorstwa Clare Torry z Floydowego The Great Gig in the Sky; przeładna, choć smutna w wyrazie ballada Plastic World, czy wreszcie, jakby odchodzący od stylu grupy, trzyminutowy drobiażdżek Sky, akustyczny i ascetyczny zarazem, jakby nieco folkowy, z ujmującym wokalnym duetem Łukasza Gałęziowskiego i Sabiny Goduli.

I to wszystko podkreśla wartość tego wydawnictwa. Kompilacji, która może być miłym kolekcjonerskim dodatkiem do postawienia na półce dla „hardkorowego” fana, ale i bardzo obrazowym wprowadzeniem w temat dla zupełnie nowego odbiorcy.