Duet Hidden By Ivy, po powolnym i spokojnym przejściu na tę nieco jaśniejszą stronę mocy, jakby rozwinął skrzydła (tak dla siebie określam ewolucję formacji, z początku grającą muzykę mroczną i gotycką, a dziś tworzącą piękne synthpopowe i noworomantyczne piosenki). I nie chodzi tylko o wydany w tym roku świetny album Dead In Heaven (być może najlepszy w ich dyskografii), ale o wszystko to, co zaczęło się dziać chwilę później. Bo oto w maju w „Garażu” Radia 357 zespół zagrał swój pierwszy, historyczny koncert (fakt, że jeszcze bez publiczności, jednak w formule radiowej transmisji), w sierpniu zadebiutował na Męskim Graniu w Krakowie a już za moment, miłośników duetu, czekają dwa wrześniowe koncerty w Białymstoku i Wrocławiu.  

Niejako po drodze Rafał Tomaszczuk wraz Andrzejem Turajem zaczęli publikować w sieci zaskakujące covery, które ostatecznie trafiły na recenzowaną EP-kę Edward, wydaną na początku sierpnia 2026 roku w limitowanej, fizycznej wersji, a 21 sierpnia w formie cyfrowej.

Co znajdujemy na tej małej płytce? Pięć kompozycji wpisanych w nieco ponad 22 minuty muzyki. Trzy z nich to covery, ikonicznych na swój sposób, piosenek z lat osiemdziesiątych, czyli z lat, z których inspiracje w muzyce duetu słychać. Ciekawe jest jednak to, że panowie dzięki temu, iż nie odeszli zbyt daleko od swojego artystycznego emploi (synthpop, dark wave), dali im zupełnie nowe życie, dodatkowo podkreślone tak charakterystycznym wokalem Rafała Tomaszczuka.

W moim odczuciu, w Someone Somewhere in Summertime formacji Simple Minds, artyści dokonali najmniej rewolucyjnych zmian i utwór zachowuje ducha oryginału, niemniej już She's Like the Wind Patricka Swayze'ego, od samego początku zaskakuje odmiennościami. Dzięki temu ta natchniona, romantyczna ballada, zyskuje kompletnie inny klimat. Bo okazuje się, że słuchając tej pięknej melodii można odczuwać chłód, a nawet pewien mroczny niepokój. Co ciekawe, podobnie jak w oryginale, muzycy sięgnęli tu po saksofon, za którego stylowe partie odpowiada Tomasz Markanicz. Najlepszym komentarzem do nowej wersji włoskiego hitu italo disco Don’t Cry Tonight (Savage) była reakcja mojej żony, wielkiej miłośniczki tanecznej muzyki lat osiemdziesiątych, która słysząc mój recenzyjny odsłuch zakrzyknęła: ależ to jest lepsze od oryginału, bardziej energetyczne i inteligentne!

Dwie pozostałe rzeczy, to już autorskie kompozycje zespołu. Nieco transowe, ale i klimatyczne Home White znalazło się już na wydanym w październiku 2025 roku singlu Home z dwiema piosenkami, natomiast nieznany mi (być może coś przeoczyłem) Before the Night Falls sięga nieco do źródeł Hidden By Ivy. Więcej w nim mroku, surowości, brudu i gotyckości.

Niby wydawniczy drobiażdżek, ale dla fanów takich brzmień, nie lada gratka. Tym bardziej, że w fizycznej postaci, może kiedyś stać się białym krukiem.