Wszyscy pamiętamy Joe Lynn Turnera z występów z Rainbow, Deep Purple czy współpracy z Yngwie Malmsteenem. Swoją drogą to lubię płytę Deep Purple „Slaves and Masters „ z 1990 roku z Joe w roli wokalisty.

To były stare czasy, potem artysta wydał też sporo płyt solowych i brał udział w wielu projektach.

Ja osobiście lubię „Second Hand Life” z 2007r. Zawsze ceniłem tego człowieka za wspaniały głos i to się nie zmieniło.

Niedawno podsyłałem moim znajomym linki do utworów ze starymi piosenkami z udziałem Joe i przy okazji trafiłem na teledysk „Tortured Soul” z płyty wydanej w 2022 roku.

Teledysk jest bardzo ciekawy, są przygotowane nawet dwie wersje.

Od razu w oczy rzuca się nowy image Joe. Jakiś czas temu było głośno o jego problemach z włosami. Po wysłuchaniu tego utworu przyszła mi go głowy myśl, że ta muzyka coś mi przypomina. To niejaki Peter Tägtgren znany chociażby z Pain czy Hypocrisy jest sprawcą tego całego zamieszania. Widziałam jakiś czas temu Pain na koncercie i tak od razu mi się skojarzyło. Utwór „Tortured Soul” zaczyna się spokojnie, ale gdy usłyszałem potężne klawisze i chór, od razu wiedziałem, że ta płyta mi się spodoba. Ten chór jest niesamowity a tekst ciekawy. Kupiłem płytę i nie zawiodłem się, jest bardzo dobra.

Album wydany w 2022 roku składa się z 11 utworów i to daje nam 50 min muzyki.

Pierwsza tytułowa kompozycja od razu mocno kopie, atakuje od samego początku. Czy to Judas Priest czy Accept? Nie, to Joe Lynn Turner i do tego musimy się przyzwyczaić. Bardzo dobry, szybki numer na rozpoczęcie płyty. Chóralne refreny przypominają Accept albo U.D.O.

Drugi „Black Sun” jest trochę wolniejszy, ale też ciężki i podobnie zwiera chóralne refreny.

O trzecim „Tortured Soul” już pisałem. To ciągle mój ulubiony numer z tej płyty.

Czwarty „Rise Up” to kolejny szybki i agresywny kawałek. Do chóralnych refrenów zdążyliśmy się już przyzwyczaić.

Chwilę wytchnienie może dać nam piąty utwór „Dark Night of the Soul”. Możemy tu usłyszeć wokal Joe zbliżony do starych czasów. To spokojniejszy kawałek z ładnym gitarowym solo.

Kolejny „Tears Of Blood” to szybszy, mocy i ciężki utwór z bardzo melodyjnym refrenem.

W „Desire” po raz kolejny mamy chóralny, potężny refren.

„Don't Fear The Dark” to przede wszystkim szaleńcza partia klawiszy. Ten bardzo energetyczny utwór opowiada o stawianiu czoła własnym lękom i akceptacji tego co ciemne w ludzkiej naturze.

Kolejny „Fallen World” jak sam tytuł wskazuje mówi o wszystkich kryzysach współczesnego świata takich jak korupcja czy chciwość.

W „Living The Dream” słyszymy wyraźne partie klawiszy, a tekst jest bardziej optymistyczny niż w innych piosenkach.

Kończący „Requiem” to utwór napisany przez Joe razem z Jonasem Kjellgrenem. Możemy tu usłyszeć orkiestrowe aranżacje, bardzo fajne partie klawiszy i świetny wokal Joe. Udane zwieńczenie całego albumu.

Peter Tägtgren skomponowała i nagrał większość partii instrumentalnych (gitary, bas, programowanie) a także jest producentem całego wydawnictwa. Joe napisał teksty i linie wokalne oraz współtworzył wszystkie utwory. Za solówki gitarowe odpowiedzialny jest Love Magnusson i Jonas Kjellgren.

Płyta jest bardzo dobrze wyprodukowana i brzmi świetnie. Te nowoczesne industrialne brzmienia w połączeniu ze wspaniałym głosem Joe to piorunujący mariaż. Słychać tu skandynawski sznyt. Dobrze, że Panowie się spotkali i zrobili tę płytę. Miejmy nadzieję, że nie ostatnią. Nowoczesność, potęga i mrok to główne cechy tego wydawnictwa. W książeczce są teksty i kilka zdjęć Joe. W tym nowym wydaniu przypomina trochę egipskiego faraona (te pomalowane oczy). Bardzo mu do twarzy w tym nowym image. Dobrze wygląda i dobrze śpiewa. Czego chcieć więcej?

Brawo,to świetna przemiana i świetna płyta. Joe jak wino, im starszy tym lepszy.