To nie jest zbyt popularny u nas zespół i właściwie to nie da się kupić ich płyt w formie fizycznej, bo nigdzie ich nie ma. Można posłuchać na platformach streamingowych, ale o jakieś CD to trudno.

Przeczesałem też trochę internet i za bardzo nie ma w nim recenzji ich płyt, więc postanowiłem na tym polu coś zdziałać.

Cóż to za kapela? To zespół założony w 2004 roku przez Andre Simoniana. Potem Andre przeniósł się do swojej ojczyzny czyli Armenii i tam funkcjonują. „United We Fall” to trzecia w ich dyskografii płyta, która ukazała się w 2013 roku. Wybrałem tę płytę, bo najbardziej mi się podoba ze wszystkich dotąd wydanych.

Jak to się stało, że na nich trafiłem? Kiedyś Andre wpadł na pomysł, żeby zaprosić Micka Mossa  do duetu. Anathema, Antimatter i tak po sznurku trafiłem w sieci na utwór „Black Wooden Nest” czyli duetu The Beautified Project z Antimatter. Podsunąłem ten utwór i inny( „Kilikię”) mojej znajomej, która jest miłośniczką Armenii,  i ma tam przyjaciół i jeździ do nich a ona zakochała się bez reszty. W związku z tym była w Erywaniu na 2 ich koncertach i zaprzyjaźniła się z zespołem.

Dzięki temu mogłem posłuchać wszystkich ich płyt na CD, bo oni jej je wszystkie sprezentowali, a jak wspominałem nie łatwo je zdobyć.

Na tej płycie utwór „Black Wooden Nest” występuje w wersji nazwijmy to podstawowej. Na singlu ukazał się w wersji z wiolonczelą a w necie można jeszcze obejrzeć ten z wiolonczelą i Mickiem Mossem. Ta trzecia wersja to moja ulubiona i szkoda, że nie ma jej na płycie, ale co robić.

Na szczęście jest inny utwór zaśpiewany wspólnie z Mickiem Mossem a mianowicie „ Broken Smile”.

To też bardzo ładna kompozycja, głosy Andre i Micka się świetnie uzupełniają, jest też wiolonczela i wszystko pięknie się domyka. Do tego utworu też jest nakręcony fajny teledysk i można go obejrzeć w sieci.

Wszystkie płyty tego zespołu są dość krótkie i podobnie jest w tym przypadku. Łącznie z bonusem mamy tu 9 utworów i ok. 43 minuty muzyki.

W większości piosenek słychać ostrzejszą gitarę jak w choćby otwierającym „Falling”. Sporo też jest pianina, klawiszy, ale to chyba te spokojne kawałki jak „Black Wooden Nest” i „Broken Smile” najbardziej do mnie przemawiają.

Drugi z kolej „Red Rivers”, to także ostrzejsza gitara, głos Andre i klawisze łagodzą brzmienie. Udana, energetyczna kompozycja na koncerty, niezłe solo na gitarze.

Do „Save Me” i „Dark Cube” także powstały teledyski.

Kończący podstawowy set utwór „My Own Bitter Requiem” to ciekawy, złożony kawałek. Spokojne zwrotki i ostrzejsze refreny to udane połączenie. Do tego utworu też powstał całkiem ciekawy teledysk. Sporo mają tych teledysków jak na jedną płytę, ale to mnie cieszy.

Bonusem jest bardzo nastrojowa, zaśpiewna na trzy glosy po armeńsku „ Kilikia”. To rockowa wersja jednej z najważniejszych ormiańskich pieśni patriotycznych.

Całkiem przyjemnie się słucha tej płyty i całość jest wyprodukowana dobrze, brzmienia jest bardzo przyzwoite. Melancholijny rock alternatywny, to chyba najcelniejsze określenie zawartości też płyty. Moje ulubione utwory to „Black Wooden Nest” i „Broken Smile”, jeśli macie okazję to posłuchajcie, bo warto.