Troszkę miłośnicy talentu Kamila Konieczniaka i jego projektu Moonrise musieli się naczekać na jego nowe pełnowymiarowe dzieło. Przypomnijmy, że siedem lat temu ukazał ostatni długogrający krążek formacji, Travel Within. Dość celowo użyłem w ostatnim zdaniu słowa "formacja", bowiem w tych kilku latach projekt mocno uaktywnił się koncertowo i stał się naprawdę żywym, koncertowym organizmem. W efekcie tego nie możemy mówić o jakiejś artystycznej hibernacji, bo były występy, było też w 2024 roku koncertowe wydawnictwo Live in Przeciszów a w minionym roku, wprost zapowiadająca No Rewind, EP-ka Single Game. Dla mnie zresztą to koncertowe ożywienie Moonrise było niezwykle istotne, bowiem słuchając tych dźwięków na żywo odkryłem je na nowo. Subtelne, szlachetne, ale i pełne aranżacyjnego bogactwa brzmienie, ładnie wypadało na scenicznych deskach.
I z tej nowej płyty bardzo się cieszę. Bo choć nie zmienia jakoś znacznie muzycznego emploi Konieczniaka, to ponownie przynosi niezbyt spieszny, przestrzenny, klimatyczny, melancholijny i czasami nastrojowy neoprogresywny rock, w którym ujmują piękne klawiszowe tła, z pietyzmem zagrane gitarowe solówki i dobre melodie.
Uwaga, że EP-ka Single Game zapowiadała płytę, nie była przypadkowa. Bo na tej krótkiej, nieco ponad dwudziestominutowej, płytce znalazły się już trzy nagrania z tego albumu. Pisałem o nich w recenzji w takich słowach: Shadows in the Dark, najdłuższy, bo ponad 9-minutowy, zaskakuje nerwowym, szarpanym riffem, fajnie podbitym intensywną „perkusyjną stopą”. Przez to jest mroczny i dopiero rozleniwiający nieco refren przynosi trochę muzycznej jasności. Zresztą, w parze z muzykę idzie dość niepokojący i mało optymistyczny tekst o świecie i czasach, w których przyszło nam żyć. Pozostałe dwa utwory - Single Game i Two Roads - pokazują już Moonrise bardziej balladowy, szlachetnie się snujący, przestrzenny i pastelowy. W pierwszym z nich (lirycznie sięgającym nostalgicznie w przeszłość) warto zwrócić uwagę na gitarowe solo położone na ciepłych klawiszowych tłach, w drugim (z krótkim, aczkolwiek intrygującym tekstem, dotykającym naszych życiowych wyborów), choćby na ciekawy finał z quasi fletowymi formami niosącymi nutę folkowości.
Na tym wydawnictwie mamy jednak pewien smaczek. Otóż kompozycji Two Roads nie śpiewa już Marcin Staszek, tylko znana choćby z Albion, czy Hipgnosis, Anna Batko. Jestem wielkim miłośnikiem jej głosu i on tu fantastycznie pasuje, podobnie zresztą jak do When We Played By Heart (jeden z moich tu ukochanych utworów) i All About You, bo w nich też ona śpiewa. To zupełne novum dla Moonrise i z pewnością wartość dodana. Warto wspomnieć, że mamy jeszcze choćby Cheaters z wykorzystanymi ponownie mocnymi, skradającymi się riffami, Silent Rooms, trzyminutową instrumentalną miniaturę bez perkusji, niezwykle ilustracyjną i wręcz filmową, finiszujący potężnie i emocjonalnie Friends of Blood i wreszcie wieńczący całość, najdłuższy na płycie All About You, z początku snujący się i oniryczny, potem dynamizujący się i zyskujący na solowych, klawiszowych formach i gitarowych figurach Konieczniaka.
Warto jeszcze na chwilkę wrócić do tekstów autorstwa Łukasza Gałęziowskiego, jak zwykle pięknie korespondujących z muzyką, w których porusza on chociażby tematykę życia w świecie pełnym docierających do nas kłamstw i manipulacji (Cheaters), czy tęsknoty za beztroskim dzieciństwem i czasem minionym (wymowne w tytule When We Played by Heart).