Dawno temu kupiłem pierwszego „Keepera” na CD i pożyczyłem go znajomemu, a on go nigdy nie oddał. To super płyta, więc kupiłem ponownie ten sam tytuł. Jakiś czas temu wyszła wersja remasterowana i znowu kupiłem, to już trzeci raz. Przy okazji kupiłem też drugiego „Keepera” w wersji remasterowanej, te dwa nowe Helloweeny wydane po powrocie Kiske’a i Hansena. Doszło jeszcze dwie płyty Gamma Ray przy okazji. Tym oto sposobem te wszystkie nowe płyty nie zmieściły mi się w przegródce przeznaczonej dla tego gatunku i musiałem trochę poprzestawiać, ale mam nadzieję, że marketingowcy cieszą się z takiego obrotu sprawy.
W sierpniu 2025 roku ukazała się druga płyta Helloween w składzie Pumpkins United i jest to siedemnasty album studyjny grupy. Panowie Deris i Kiske opowiadali w różnych wywiadach, że zespół napisał 20 albo 23 piosenki i z tego na płytę zostało wybrane 10. Moja wersja ma jeszcze jeden utwór bonusowy i razem z nim to daje nam 55 minut muzyki. Przed wydaniem albumu światło dzienne ujrzały trzy utwory wydane jako single: „This Is Tokyo”, „Universe (Gravity for Hearts)” i „A Little Is a Little Too Much”.
Płytę otwiera „Giants on the Run” napisany przez Derisa i Hansena. Deris mówił w wywiadach, że miał już napisany cały utwór i wtedy Hansen dołożył do niego całkowicie nową piosenkę. W sumie tak to brzmi, ale zarówno część Derisa jak i Hansena są bardzo udane. To dobry początek płyty, podoba mi się bardzo melodyjny refren. Wokalnie udzielają się tu autorzy. Kolejny „Savior of the World” to dzieło Weikatha i jest to typowy helloweenowy kawałek w którym zaśpiewał Kiske. Autorem trzeciego „A Little Is a Little Too Much” jest Deris. To taki lżejszy kawałek do którego powstał całkiem udany teledysk. Słychać tu sporo klawiszy, zaśpiewał Deris i Kiske. Czwarty „We Can Be Gods” to mój ulubiony utwór z tej płyty. Autorem jest Kai Hansen, a zaśpiewali w nim Hansen, Kiske i Deris. To genialny kawałek, a końcowe 2 minuty wymiatają. Te gitary a potem gitary i chórek to jest Helloween jaki lubię najbardziej. Moim zdaniem to ten właśnie utwór powinien pojawić się jako singiel. Kolejny „Into the Sun” to spokojniejszy utwór, pierwotnie napisany na poprzednią płytę przez Derisa. To taka balladka zaśpiewana przez Derisa i Kiske’a i w sumie całkiem udana. Partia klawiszy przypomina mi dzwonek telefonu. Następny „This Is Tokyo” to kolejne dzieło Derisa i według mnie najsłabsza kompozycja na tej płycie. Deris i Kiske zaśpiewali w tym utworze. Wyszedł na singlu i grają go na koncertach, to są z niego zadowoleni. Siódmy „Universe (Gravity for Hearts)” to drugi singiel i pierwsza kompozycja Gerstnera. To najdłuższy i bardzo udany utwór trwający ponad 8 minut. Partie wokalne wykonuje tu Kiske i Hansen. Kolejny „Hand of God” to drugie dzieło Gerstnera i drugi mój ulubiony kawałek z tej płyty. To bardzo ciekawie zaśpiewany przez Derisa, melodyjny utwór z fajnymi solówkami gitarowymi. W kolejnym Weikathowym „Under the Moonlight” ponownie zaśpiewał tylko Kiske. Kończący „Majestic” napisany przez Hansena miał trafić na płytę Gamma Ray. Zaśpiewali tu Hansen, Kiske i Deris. Kai Hansen ponownie w tekście opowiedział nam o wierzeniach w starożytnych kosmitów. To ponad ośmiominutowa, wielowątkowa kompozycja z wieloma solówkami i zmianami tempa. To mój trzeci ulubiony utwór z tej płyty, choć to wyciszenie na końcu jest bardzo słabe. Bonusowy „Out of Control” to dzieło Grosskopfa w którym zaśpiewał Hanren, całkiem udana kompozycja.
Całość wydana bardzo starannie przez nową wytwórnię płytową Reigning Phoenix Music, książeczka zawiera teksty, zdjęcia i opisy kto za co był odpowiedzialny a papier najwyższej jakości. Brzmienie jest bardzo dobre, wszystko na swoim miejscu, produkcji należą się pochwały. Może to nie jest płyta czysto power metalowa, ale słucha się jej z przyjemnością. Trzy gitary, trzech wokalistów ( dwóch i pół), pięciu kompozytorów i autorów tekstów, to aż w głowie się kręci, a inne zespoły mogą pozazdrościć. Jak to mówią: od przybytku głowa nie boli. Podobnie jak na poprzednim albumie mamy tu najwięcej kompozycji Derisa, za to ani jednej Kiske’a. Jestem ciekaw czy usłyszymy jeszcze kompozycje Kiske’a a może były w tych 23 napisanych, ale nie weszły na płytę. Kto wie, może na następnej płycie, zobaczymy. Panowie obiecują, że nowa płyta ukarze się wkrótce, bo mają mnóstwo materiału. W takim razie czekam i pewnie znowu zakupię.