Ukryty Wymiar to nowa polska formacja, która zadebiutowała w styczniu ubiegłego roku singlem Półprawdy, który nieco później znalazł się na 3-utworowej EP-ce Otwarcie, obok kompozycji Uciekam i Lepiej żyć. Jeszcze w tym samym roku, zespół poszedł za ciosem i 27 listopada wydał debiutancki album Tunele świadomości z dziesięcioma zupełnie premierowymi utworami i to on jest przedmiotem tej recenzji.

Grupę tworzy trio z różnych stron Polski – odpowiadająca za wokale i pochodząca z Warszawy Katarzyna Korzeniak, gitarzysta Michał Skowroński z Siedlec oraz klawiszowiec i perkusista Michał Korpusik z Olsztyna. Oddzielonych sporymi odległościami artystów połączyła jednak podobna muzyczna wrażliwość, którą przelali na ten album i nagrali z dodatkowym wsparciem basisty Bogusława Buczyńskiego i gitarzysty Michała Franczuka.

Z jaką muzyką mamy do czynienia na Tunelach świadomości? Na to pytanie mogę odpowiedzieć w bardzo prosty sposób – wszyscy Ci, którzy lubią stylistyczne klimaty takich polskich formacji jak Anamor, Albion, czy wczesny Quidam (wszak jeszcze z kobiecym wokalem), powinni obowiązkowo sięgnąć po tę płytę. Bo choć faktycznie nie jest to granie odkrywcze, utrzymane w poetyce melodyjnego, neoprogresywnego rocka, nie można mu odmówić szczerości, ale też i technicznej oraz brzmieniowej sprawności. Zresztą, sami artyści w promocyjnym słowie dorzuconym do albumu, piszą o  nagraniu płyty „z szacunkiem do słuchacza szukającego autentyczności. Nie ścigamy się z trendami. Gramy dla tych – którzy jak my - czują przesyt powierzchownością”.

Na Tunelach świadomości znajdziemy dziesięć kompozycji. Niezbyt spiesznych, trochę pastelowych, czasem lekko melancholijnych i nostalgicznych. Kompozycji ubranych w naprawdę ładne, zapamiętywalne melodie. Potwierdza to już zresztą otwierający całość utwór Powtarzalne, atrakcyjny, ze świetnym, harmonicznym refrenem, bardzo reprezentatywny dla płyty. A na niej znajdziemy też niezwykle udane gitarowe sola (Gdzieś pomiędzy, Posklejane myśli, Na zawsze, Inaczej), ciepłe, klawiszowe tła, czy fajnie pulsującą sekcję rytmiczną.

Na które utwory, oprócz wspomnianego Powtarzalne, warto jeszcze zwrócić uwagę? Na Posklejane myśli, jeden z żywszych tu numerów, mieszczący jednak w dość krótkiej formie, subtelne, quasi jazzowe zwolnienie z jesiennym pianinkiem; prawie siedmiominutowe Inaczej, niemalże w całości instrumentalne, z partiami gitary o różnych barwach, w którym wokal pojawia się tylko w samej końcówce; albo na mojego faworyta Na zawsze, z pięknym, nostalgicznym wyciszeniem w drugiej części, ze śliczną figurą pianina i rewelacyjną solową tyradą gitarową, którą progresywne tygrysy pokochają najbardziej. Całości dopełniają korespondujące z muzyką teksty, pełne wrażliwości, dotykające uczuć, emocji, czy szukania i rozumienia siebie. Cóż, zgodnie z oceną, więcej niż dobry, zasługujący na uwagę album.