1. Twist Of Fate/2. Faded Memory/3. Hollow Ground/4. Reflection/5. All Alone/6. In Every Frozen Tear/7. Sorrows/8. Prayer For The Dying/9. The Story Unfolds/10. Dream Of Insanity/11. Fragments/12. Truth Of Tomorrow
Całkowity czas: 57:14
skład:
Jonathan Carlemar - Electric & Acoustic Guitars
Fredrik Lager - Bass
Kristofer Von Wachenfeldt - Keyboards, Backing Vocals
Michael Sjoo - Drums, Backing Vocals
Zoran Djorem - Vocals
Ocena:
7 Więcej niż dobry, zasługujący na uwagę album.
27.06.2008
(Recenzent)
Seven Tears — In Every Frozen Tear
Jak ja to lubię. Wrzucam płytkę na ruszt, a nie mam zielonego pojęcia co zaraz zabrzmi w słuchaweczkach… Nie ma co się dziwić - „In Every Frozen Tear” to debiutancki album bardzo młodej, szwedzkiej grupy Seven Tears. Czytając skład nie znajdziemy żadnych znanych nazwisk – same młodziki. Wątpię jednak, by ktoś zarzucił im, że grają jak żółtodzioby.
Prawdę mówiąc płyta przypadła mi do gustu szybciej niż bym się spodziewał. I to bez głębszych przyczyn. Po prostu przyjemnie mi się jej słuchało. Przez pierwsze cztery utwory Seven Tears pędzi bez opamiętania. Sztafeta mocnych riffów, klawiszy, kanonad perkusyjnych i chwytliwych refrenów. Przywodzi mi to na myśl momentami Def Leopard z klawiszami (ale rym mi wyszedł, hehe), chociaż to chyba nie jest najlepszy przykład... No ale cóż, inny jakoś nie przychodzi mi do głowy. Czasem przewinie się jakiś spokojniejszy moment, ale przeważa zdecydowanie stricte hard-melodyjno-rockowy klimat. Dopiero „All Alone” zwalnia tempa. Taka bardzo ciekawie zaaranżowana i przyjemna ballada. Pianinko, gitara w stylu Briana Maya… Znów przypomina mi to jakiś utwór, ale nie mogę sobie z niczym skojarzyć. Zresztą, co za różnica. Dalej utwór tytułowy… Robi trochę mniejsze wrażenie. Może dlatego, że zdaje się ten kawałek był już kilka utworów temu? Ale całe szczęście kompozycje zostały poustawiane z wyczuciem. Kiedy wszystko zdaje się szykować w zlewanie w jedno, pojawia się jakiś urozmaicający całość odmieniec. Pierwszym odmieńcem było właśnie „All Alone”, drugim jest „Prayer For The Dying”. Szczerze mówiąc jedna z najciekawszych “zamrożonych łez”. Również dwa najdłuższe utwory, „The Story Unfolds” i „Fragments”, (oba trwające dokładnie 6 minut i 13 sekund) prezentują się bardzo zgrabnie. Na i na koniec trochę akustyki w kończącym album „Truth of Tomorrow” … Także udane.
Seven Tears zrobiło na mnie dobre wrażenie. Przyczynił się do takiego odczucia przede wszystkim Zoran Djorem. Jakoś nie wspomniałem o nim wcześniej, a naprawdę nie zwrócić na niego uwagi to jak nie zobaczyć żadnego wieżowca w Dubaju. Mocny, czysty głos idealnie wpasowujący się w cały album. Mocnym punktem są też kompozycje. Dobrze zagrane, ciekawe, pełne gitarowych solówek, klawiszowych atrakcji, no i z sensem. Ale chyba lepiej nie słuchać tego albumu w całości. Sam posłuchałem najpierw początek, odpocząłem, wróciłem, i tak znowu. Na koniec wyrywkowo. I tak jest lepiej. Od dechy do dechy może męczyć.
„In Every Frozen Tear” to z pewnością nie jest płyta wybitna, odkrywcza, czy wyróżniająca się czymś niezwykłym. Jednak przez energię i wykonanie zapewni wielbicielom mocnego rocka/delikatnego metalu, lub po prostu muzyki wiele interesujących chwil.
Kawał porządnego, energicznego i wciągającego grania. To lubię!