Macho to oczywiście nie żadna nowość, tylko reedycja debiutanckiego krążka formacji Chocolate Spoon, autorskiego projektu Wojtka Kubiaka. Rzecz pierwotnie ukazała się 34 lata temu, po niej jeszcze, pod tym szyldem, pojawiły się albumy Niebieski ptak (1996) oraz Podręczna miłość (2008) i formacja zamilkła. Fajnie jednak, że dzięki GAD Records ten materiał przypomniano, bo pokazuje on, że na początku lat dziewięćdziesiątych, niedługo po naszej ustrojowej transformacji, nagrywano u nas płyty na absolutnie światowym poziomie.

Bo mamy tu siedemnaście (wraz z dwoma bonusami – wczesnymi wersjami albumowych kawałków) kapitalnych, przebojowych piosenek, utrzymanych w stylu klasyków rocka lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych. Od ich największego przeboju Hey Ho Rock’n’Roll, poprzez nostalgiczną balladę Margaret, po bujające I’m Walking. Jest bluesowo, czy blues rockowo, czasami z nutą psychodelii i podmuchem amerykańskiego Południa. A w samym graniu mocniejsze gitarowe riffy przeplatają się z pełnym i ciepłym brzmieniem 12-strunowej gitary, miękkimi figurami basu i wtrętami ustnej harmonijki. Dodatkową „robotę robią” formy wokalne (czasami uzupełnione subtelnymi harmoniami), przy których ma się poczucie, że wykonuje je rdzenny bluesman wprost z Missisipi, czy Alabamy.

Jednym zapachnie tu Led Zeppelin, innym chwilami The Doors (posłuchajcie wczesnej wersji Rain Over Berlin). Młodszemu pokoleniu, zachwycającym się retro graniem w stylu Grety van Fleet, też poleciłbym sięgnięcie po ten stylowy polski (choć bardzo… niepolski) album. Świetny krążek, wartościowa reedycja.  

PS  Przez grupę przewinęło się wielu zacnych muzyków. W przypadku tego albumu warto choćby dostrzec Andrzeja Nowickiego, basistę Perfectu (tu w bonusowych kawałkach), czy grającego na całej płycie Jarosława Szlagowskiego, legendarnego bębniarza Lady Pank.