Dość niecodzienną możliwość spotkania Neala Morse’a mieli fani artysty w miniony wtorek w gdańskim Centrum Chrześcijańskim Nowe Życie…

Bo ten słynny muzyk, mający na swoim koncie dziesiątki wydawnictw solowych, ale też i płyt z formacjami Neal Morse Band, Transatlantic, czy Flying Colors, przybył na zaproszenie Centrum Chrześcijańskiego Nowe Życie na bardzo kameralne spotkanie i solowy występ z okazji premiery polskiego wydania jego autobiografii, Testimony. Warto dodać, że nie była to pierwsza wizyta Neala w tym miejscu, bowiem Amerykanin gościł już w Centrum w 2014 roku a z samego spotkania, jak pamiętam, powstało nawet drobne wydawnictwo, z którego fundusze przeznaczone były na przygotowanie tej polskiej wersji książki. Można zatem powiedzieć, że we wtorkowy wieczór historia pięknie zatoczyła koło, znajdując finał w premierze tej długo wyczekiwanej książki.

W tym miejscu warto przypomnieć, że blisko ćwierć wieku temu Morse przeszedł duchową przemianę i narodził się na nowo jako chrześcijanin. Stąd jego przybycie do wspólnoty Kościoła Zielonoświątkowego miało nie tylko artystyczno – muzyczny, ale także (a może przede wszystkim) religijny wymiar.

Morse już jutro w niemieckim Hamburgu rozpoczyna Darkness & Light European Tour 2026, podczas którego promować będzie swoją najnowszą tegoroczną płytę Darkness & Light. Ci, którzy przybyli wczoraj do CCNŻ mieli niesamowitą okazję, zupełnie nieodpłatnie, uczestniczyć w swoistej rozgrzewce przed tą trasą (a może i w jej pierwszej odsłonie?). W bardzo intymnym, osobistym spotkaniu z muzykiem, który zagrał półtoragodzinny solowy koncert, przeplatany jego opowieściami, zwierzeniami i przemyśleniami, dającymi świadectwo jego wierze. Muzyk wspominał między innymi o podłożu i historii jego przemiany, ale też wzruszającej historii związanej z chorobą jego córki Jaydy.

Tu warto wspomnieć, że wszystkie wypowiedzi artysty były tłumaczone na język polski, podobnie zresztą jak teksty wykonywanych piosenek, prezentowane na dużym ekranie, zarówno w angielskiej, jak i w polskiej wersji. To zresztą ułatwiło wielu zebranym (dosłownie „wielu”, bo sala CCNŻ wypełniła się tego wieczoru bardzo zacnie i myślę, że w koncercie mogło uczestniczyć ponad sto osób!) wspólne śpiewanie z artystą (podobnego zabiegu doświadczyłem w Centrum w 2017 roku podczas wizyty wokalistki irlandzkiej Iony, Joanne Hogg, której koncert też relacjonowaliśmy na naszych łamach).

Dobrze, czas najwyższy na crème de la crème, czyli co zagrał Morse tego wieczoru?! I tu muszę napisać jedną kluczową rzecz: niech ogromnie żałują Ci, którzy nie przybyli do Gdańska we wtorek, bowiem Neal zagrał mnóstwo "hitów" ze swojej solowej i zespołowej dyskografii w akustycznych, jednak niezwykle porywających wersjach!

Zaczął od Songs Of Freedom, czyli singla zapowiadającego w 2018 roku Life & Times Tour, ale zaraz pojawił się Freedom Song z płyty The Similitude of a Dream The Neal Morse Band. Wkrótce wszak przybyli mogli doświadczyć intymniej wersji Transatlantykowego Bridge Across Forever, a przed kolejną perełką Transatlantic usłyszeć The Storm Flying Colors! Bo po nim Neal „zapętlił” kilka brzmień i w takim anturażu wykonał cudną balladę We All Need Some Light, ze śpiewanym przez słuchaczy refrenem. A potem kolejno leciały Guilty Secret z promowanej nowej płyty, Jailbreak, California Nights (z małym cytatem z Hotelu California Eagles), Somber Days, I Am Willing, Jayda i absolutny debiut koncertowy, The Light Has Won The War, też z najnowszej płyty. Te nowe rzeczy zresztą Neal dedykował Piotrowi Aftanasowi, dzięki któremu tak naprawdę doszło do tego wyjątkowego wydarzenia. Już pod koniec występu wybrzmiał cover U2 Pride (In the Name of Love) a całość zwieńczyły King Jesus i wykonanie, już w towarzystwie wokalistki, basisty i perkusisty, pieśni The River.

Po samym występie można było zamienić kilka słów z bohaterem wieczoru, zdobyć jego autografy na płytach, bądź imienne dedykacje na książce, czy wreszcie uwiecznić się z Nealem na wspólnej fotografii. Piękny, muzyczno-duchowy, wieczór.