Bo dwie Anje są lepsze od jednej.
Festiwal Castle Party, oprócz olbrzymiej zalety ujrzenia w krótkim czasie wielu interesujących artystów ma też taką wadę że trudno jest uczestniczyć jednocześnie w koncertach na zamku jak i na scenie parkowej - podobnie było w zeszłym roku, gdy finał festiwalu był dla mnie jak finisz maratonu, a chcąc ujrzeć i uwiecznić finałowe zespoły mogłem być tylko chwilę na każdym z nich. Dlatego bardzo ucieszyłem się że Anja Huwe ponownie pojawi się w Polsce, i to w bardzo dopasowanym do takiej muzyki miejscu - sali gotyckiej Starego Klasztoru.
Jednak najpierw na scenie pojawiła się nasza swojska Anja Orthodox z zespołem by zaprezentować akustyczne wersje swoich przebojów. Jakżeby inaczej, rozpoczęli od bardzo "xmalowego" utworu - Purple.
Dla odmiany Adam Najman zamiast skryć się za zestawem perkusyjnym wystąpił w jednym rzędzie z resztą zespołu, dosiadając Cajona i posiadając przymocowane do stopy dźwięczące przeszkadzajki, Krzysztof Najman na gitarze basowej, Mariusz Kumala na gitarze, Michał Rollinger na instrumentach klawiszowych w roli fortepianu oraz, tu niespodzianka, w niektórych utworach wspomagał zespół grą na gitarze akustycznej.
Zespół zgotował kilka niespodzianek, np. "W moim kraju" w wersji angielskojęzycznej. Anja odniosła się przy okazji do krytyków wersji angielskojęzycznych że Anja Huwe też czasem nie używa w tekstach ojczystego języka.
Liderka wspomniała także o pracach nad reedycją płyty Cyan, a w zasadzie ReCyan - ponieważ nie ma dostępu do taśm źródłowych zespół musi nagrać płytę na nowo - jednak obiecane zostało że jak najdokładniej odwzorują brzmienie sprzed lat. I zagrali Smutek Spełnionej Baśni - jeden z rzadziej granych kawałków.
Po przerwie technicznej sceną zawładnęła Anja Huwe z zespołem który się trochę zmienił względem koncertu w Bolkowie. Mona Mur tradycyjnie na klawiszach, perkusista teżbez zmian, ale sekcja strunowa trochę inna - szczególnie pozytywnie jak dla mnie wypadła basistka, niestety nie udało mi się zakodować personaliów pozostałych muzyków.
Koncert rozpoczął się wielkim powrotem nostalgii - po intro rozbrzmiały fetyszowe dźwięki Boomerang a zaraz potem Geheimnis. Po tych kawałkach przeskoczyliśmy do solowej płyty Anji, Codes. I tak ten koncert się toczył, nowe kompozycjew przeplatały się ze starszymi, aż do finału na który złożyły się trzy klasyki Xmal Deutschland - Mondlicht, Incubus Succubus ora Qual. Zespół zszedł ze sceny, ale publiczność domagała się bisów więc skład ponownie pojawił się na scenie i zamknął klamrą koncert grając Orient ponownie z pierwszej płyty Xmal Deutschland. I udało się wyprosić jeszcze jeden bis - już prawdziwy, bo ponownie usłyszeliśmy Mondlicht. Po tym definitywnie zakończył się koncert a sala gotycka rozjaśniała zapraszając do wyjścia z klubu.
Koncert Bardzo udany, szczególnie że na jednej scenie można było zobaczyć Anję - mistrza i Anję - fana Anji, a sądzę że zespoły mogłyby zmienić kolejność występowania i nikt by nie miał za złe.
Trochę jeszcze liczyłem na niespodziankę w rodzaju wspólnego wykonania jakiegoś utworu ale widać Anje nie dogadały się pod tym względem, mimo że nasza Anja Otrhodox bardzo chwaliła Anję Huwę że jest taką normalną dziewczyną, da się z nią rozmawiać i nie widać w niej zbytniego gwiazdorzenia.
Na koniec jeszcze raz serdeczne podziękowania kieruje do Starego Klasztoru, że pomimo problemów z akredytacją dali szansę uczestniczyć w tym wydarzeniu.