ArtRock.pl - Progressive & Art Rock w sieci!
Ten serwis korzysta z plików Cookies i podobnych technologii. Dowiedz się więcej » | zamknij
 
- 20.07 - Jarocin
- 21.07 - Jarocin
- 20.07 - Auf der Loreley / St. Goarshausen
- 21.07 - Auf der Loreley / St. Goarshausen
- 21.07 - Warszawa
- 26.07 - Łódź
- 27.07 - Łódź
- 28.07 - Łódź
- 27.07 - Ostrów Wielkopolski
- 28.07 - Ostrów Wielkopolski
- 30.07 - Warszawa
- 05.08 - Wrocław
- 06.08 - Katowice
- 06.08 - Lublin
- 07.08 - Wrocław
- 09.08 - Kraków
- 06.08 - Wrocław
- 07.08 - Kraków
- 10.08 - Warszawa
- 11.08 - Poznań
- 11.08 - Kraków
- 23.08 - Inowrocław
- 24.08 - Inowrocław
- 26.08 - Warszawa
- 09.09 - Poznań
- 12.09 - Zabrze
- 13.09 - Poznań
- 14.09 - Warszawa
- 15.09 - Lublin
- 14.09 - Kraków
- 15.09 - Warszawa
- 15.09 - Kraków
- 19.09 - Toledo
- 20.09 - Toledo
- 21.09 - Toledo
- 22.09 - Toledo
- 20.09 - Warszawa
- 24.09 - Warszawa
- 10.10 - Łódź
- 11.10 - Kraków
 

koncerty

23.06.2024

HERE ON EARTH, THE POKS, BODY PACKAGE, Sosnowiec, Komin Music Cafe, 21.062024

HERE ON EARTH, THE POKS, BODY PACKAGE, Sosnowiec, Komin Music Cafe, 21.062024

Miniony piątek był dość wyjątkowy z kilku powodów. Po pierwsze, rozpoczęły się wytęsknione przez niektórych wakacje. Nie to jednak najbardziej zaprzątało umysły naszych rodaków w tym dniu…

Bowiem o 18, właśnie tego dnia, na Mistrzostwach Europy w futbolu grała nasza reprezentacja, co w wielu rodziło dylemat: co wybrać? Znający wynik naszej potyczki z Austrią wiedzą już, że dobrze zrobili ci, którzy postawili na fajny koncertowy wieczór w Sosnowcu, choć trzeba przyznać, że w sympatycznym Komin Music Cafe starano się tę sytuację rozwiązać kompromisowo – start koncertów nieco opóźniono, a i miłośnicy piłki nożnej mieli do wyboru dwa telewizory do podglądania boiskowych zdarzeń. Z tym meczem wiąże się zresztą jeden z najzabawniejszych momentów tego wieczoru. Podczas koncertu Here On Earth wokalista formacji, Krzysztof Wróbel, pozwolił sobie między utworami na delikatny, lekko sarkastyczny komentarz na temat występu naszej reprezentacji i zapowiadając kolejną kompozycję zdał nagle sobie sprawę, że nosi ona tytuł… Trzeba odejść. Nie muszę chyba dodawać, że wywołało to szczere rozbawienie wśród zebranych.

A sam koncert HOE? Widziałem ich już kilkukrotnie z tym materiałem, przypomnę, zdominowanym przez utwory z Nic nam się nie należy, niemniej bardzo cenię sobie tę płytę i każde obcowanie z kompozycjami z niej zagranymi na żywo daje mi dużo przyjemności. Nie inaczej było i tym razem. Fajne brzmienie, dobra forma muzyków, całkiem bogate światła i przede wszystkim piękne, melodyjne piosenki ubrane, raz to w przemocarne, szatkujące riffy (Godni, Drzewo i Kwiat, Wdzięczni), innym razem otulone nostalgicznym anturażem (List, Trzeba odejść). Cóż, podsumowując nieco hasłowo: „dostałem to czego się spodziewałem i na co czekałem”.

Nie ukrywam jednak, że tym razem największym magnesem był dla mnie występ formacji The POKS. Z różnych względów przepadło mi ich kilka wcześniejszych koncertów i już zaczynałem się martwić, że nie usłyszę ich z materiałem z debiutanckiego albumu Ja człowiek, który po prostu mnie zachwycił i był moją ulubioną polską płytą ubiegłego roku. I faktycznie - występ zdominowały utwory z tego krążka a ja miałem ciarki praktycznie przy każdej kompozycji. Największe przy Złudzeniu, gdy Łukasz Dąbrowny emocjonalnie krzyczał w refrenie: „A w moich snach, komety rozrywają twą twarz…”, ale nie mniejsze w takich utworach, jak Acid, Człowiek, Charles Floyd, Czas czy Świat. Jak pisałem już w recenzji, muzycy poruszają się między muzyczną alternatywną, ambitnym popem, rockową melancholią, ale też i dźwiękową wzniosłością ubraną jednak w pewną nostalgiczność i niespieszność. Koncertowe brzmienie dodało tej muzyce większego, rockowego pazura, co niewątpliwie było dla tej muzyki odświeżające. Warto jeszcze wspomnieć o dwóch nowych utworach zagranych przez artystów, bardzo zaskakujących, bo łączących rap z niezwykle tanecznymi, elektronicznymi i ejtisowymi brzmieniami. Czy Ghost Disco (to roboczy tytuł) i drugi numer, niemający tytułu (prawdziwie nośna petarda!), są kierunkiem, w którym zmierza zespół? Jak przyznali mi po koncercie muzycy - niekoniecznie i jest to raczej wyraz ich brzmieniowych poszukiwań.

Opolska formacja Body Package była dla mnie tego piątkowego wieczoru największym zaskoczeniem. Przyznam, że do tej pory znałem tylko ich nazwę, zaś ich muzyka nigdy nie wpadła do moich uszu. Na koncert poszedłem zatem w ciemno i… Naprawdę rzadko mi się zdarza, żeby zespół, którego materiału kompletnie nie znam, kupił mnie praktycznie wszystkimi utworami. Ależ to jest fajne i niebanalne granie. Bo jest w nim miejsce i na metal, post- rock, alternatywę i trip-hop. A wszystko to zgrabnie połączone i przyprawione ciekawym wokalem Karoliny Sawickiej, który chwilami kontrastuje z brzmieniem, co jeszcze mocniej dodaje tej muzyce swoistego stylu. No i jest przebojowo. Gdy usłyszałem Photosynthesis z fajnymi wokalnymi harmoniami, troszkę skręcającymi w „Katatoniczne” rewiry, od razu wiedziałem, że na koncertowym merczu będę musiał nabyć ich debiut The Wanted Light. I dobrze zrobiłem. Bo gdy już odpaliłem go w domu i usłyszałem otwierający go kapitalny Celsius powiedziałem… „wow!”. Przemiły początek wakacji. A piłkarze? No cóż, nie samym futbolem żyje człowiek.

 
ArtRock.pl na Facebook.com
ArtRock.pl RSS
© Copyright 1997 - 2024 - ArtRock.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.