Okazuje się, że szeroko rozumiana scena dark wave i synth pop ma cały czas coś ciekawego i wartościowego do zaoferowania…
Całkiem niedawno recenzowałem najnowszy album naszego rodzimego Hidden By Ivy, Dead in Heaven, oraz również tegoroczny i bardzo udany debiutancki krążek Knots & Chains Szwajcarów z Lone Assembly a tymczasem w miniony piątek, w warszawskim VooDoo Club, miałem przyjemność obejrzeć występ pochodzącej z Berlina niemieckiej formacji MTTM.
To też debiutanci, którzy mają na swoim koncie tylko jeden album zatytułowany The Driver. I wokalista Alex F., gitarzysta i klawiszowiec Jean G. oraz perkusista Aaron D. (grający na zestawie ze świecącymi pałeczkami, niczym Sean Goebel z Clan Of Xymox) przyjechali do nas z pierwszą wizytą promując właśnie ten niedługi album. I taki też był ten koncert.
Zaczęli z delikatnym, kilkuminutowym obsuwem od otwierającego płytę Dive a potem, już mieszając kolejność kompozycji, zaprezentowali całą wspomnianą płytę. Co ciekawe, w setlistę wpletli też cover klasycznej kompozycji The Cure Lovesong a ich wykonanie w stylu darkwave spotkało się z entuzjastycznym przyjęciem. To było na tyle ciepłe, że publiczność wywołała ich na bis, na który zaprezentowali po raz drugi utwór In Your Skin. Ich muzyka zabrzmiała naprawdę bardzo fajnie w kameralnym VooDoo Clubie, niezwykle melodyjnie, tanecznie i atrakcyjnie. Nie dziwi zatem, że Ci, którym chciało się na nich poczekać chwilę po koncercie potraktowali ich jak gwiazdy. Przesympatyczni Niemcy rozdali całkiem sporo autografów i ustawili się do licznych fotek.
Przed gośćmi zza zachodniej granicy wystąpił warszawski duet World, Interrupted. Półgodzinnym setem promowali album Sorrow, Bring Me Joy a wypełniła go muzyka inspirowana darkwave, EBM, industrialem, ale też z odniesieniami do metalu i techno. Chłodne i pełne niepokoju granie uzupełniał intrygujący kobiecy wokal. I tylko szkoda, że podczas występu musieli się zmagać z problemami technicznymi.