Sulęcińscy rockowcy ruszyli w kolejną minitrasę, witając do dwóch największych miast naszego ładnego kraju nad Wisłą. W minioną sobotę dali występ w samym sercu Łodzi, w klubokawiarni „Browar Warkot” przy ulicy Narutowicza. Impreza zgromadziła około setkę miłośników klasycznego rocka spod znaku zespołów z wszywek na jeansowym bezrękawniku wokalisty - Łukasza Łyczkowskiego. Są tam wymienione tuzy klasycznego rockowego grania u korzeni tego brzmienia (Led Zeppelin, Lynyrd Skynyrd, Free, The Doors, The Allman Brothers Band … ), jak i współcześniejsze zespoły (Alice In Chains, Soundgarden, Black Contry Communion, Gov’t Mule i inni ) czy także główna inspiracja dla 5 Rano - Cree. Dokładnie to jest też wizytówka muzyki zespołu „Łukasz Łyczkowski i 5 Rano”. Klasycznie, melodyjnie, z energią i miłością.
Ten niesamowicie ciepły człowiek, na co dzień pracownik DPSu w Tursku, potrafi przekazać potężne pokłady energii dla zebranego audytorium, zdominowanego przez ludzi w koszulkach z feniksem, będącym symbolem zespołu. Na każdym koncercie są także „Czarne Anioły” czyli fanklub, wierni słuchacze, których łączy muzyka zespołu i których słuchać w każdej partii, kiedy wokalista prosi o wsparcie publicznosci.
Wokalista dał się poznać szerzej Polskiej publiczności dochodząc do finału telewizyjnego programu The Voice of Poland, emitowanego w TVP2. Łukasz Łyczkowski ma bardzo wyrazisty głos, który dobrze łączy się z wizerunkiem oraz charyzmą. Do tego rockowe brzmienie i skala wokalna. Łukasz gotów jest chyba zaśpiewać w każdych warunkach, czy to zimą czy latem czy w chłodnym Łączniku czy w upalny sierpniowy wieczór podczas obchodów XX urodzin w łagowskim amfiteatrze brzmi świetnie. To jeden z tych głosów, które idealnie pasują do takiej muzyki. On jest dla rocka, rock jest dla niego.
Także jednym z elementów występów jest osobiste podziękowanie dla zebranego audytorium. Podczas długich partii instrumentalnych wokalista wychodzi do publiczności przytulić, przybić "piątkę", "żółwika", podziękować tym, którzy docenili zespół i przyszli na występ. A nawet jak ktoś wątpił, to klasa, z jaką zespół występuje na scenie i energia, jaką z siebie dają, potrafi przekonać do ich muzyki.
Prawie dwugodzinny występ obfitował zarówno w nowe utwory jak i starsze klasyki, pośród których zabrakło dla mnie najważniejszego, czyli „Do dna”. Ta przepiękna ballada nie znalazła się niestety na liście utworów, ale z chęcią znów posłuchałbym jej na żywo. Także nie było „Złotobrudnego”, który został nagrany wspólnie z wokalistą Cree i teraz Dżemu, Sebastianem Riedlem. Ale mam w pamięci występ wspólnie z Damianem Szewczykiem z wrocławskiego Łącznika, który wspaniale wtedy wszedł w rolę współwykonawcy.
Koncert zakończył się jak zawsze wielkim finałem, czyli rozbudowaną wersją „To jest mój rock and roll” oraz długą sesją dyskusji muzyków z zebraną publicznością.
Łukasz Łyczkowski i 5 Rano: Intro, Płonę, Nie-święty, Taki Los, Powiedz głośno nie, Niepotrzebny, Korzenie, Chory, Oni chcą całego ciebie, Niepokonany, Owca i wilk i na bis Nie wiem jak, To jest mój Rock & Roll.