Niezwykły koncert, pełen znakomitych przebojów i baśniowych scenicznych wizualizacji zaserwowali w piękny, sobotni wieczór Australijczycy z Empire Of The Sun…

Choć ostatni raz gościli u nas w zeszłym roku na BitterSweet Festival w Poznaniu, promując wówczas nowy album Ask That God, przybyli z nim do Polski ponownie i co ważne, po raz kolejny wzbudzili ogromne zainteresowanie publiczności. Letnia Scena Progresji wypełniła się bardzo okazale, bo zebranych było zdecydowanie więcej, niż na koncercie Garbage, w tym samym miejscu, dosłownie tydzień wcześniej.

Muzycy kontynuowali tym występem promowanie wspomnianego i znakomitego Ask That God i nie powinno dziwić, że to piosenki z niego zdominowały występ. Jako pierwszy (choć drugi w setliście) z nich wybrzmiał mój absolutny faworyt, ultra przebojowy The Feeling You Get, a po nim były jeszcze między innymi nośne Cherry Blossom, kapitalne Television, Music on the Radio, czy wreszcie tytułowe Ask That God, w którym Luke Steele, stojąc na scenicznej białej „skale”, wyciągał ręce do ogromnej dłoni widocznej na potężnym ekranie. Koncert miał naturalnie przekrojowy charakter i opiewał w liczne sprawdzone numery duetu, takie jak śliczne High and Low z Two Vines, pochodzące z Walking on a Dream We Are The People i utwór tytułowy, który zakończył podstawową część występu, czy wreszcie Awakening i Alive z Ice On The Dune. Ta druga kompozycja pięknie zresztą zwieńczyła występ kwadrans przed 22.

Pisząc o koncercie Empire Of The Sun nie sposób pominąć scenografii i niezwykle bogatej scenicznej choreografii. Dla swojego użytku nazywam ich najbardziej kolorowym zespołem świata. Bo choć poza Lukem Steele i dwiema tancerkami pozostali muzycy byli ubrani w białe, jednolite stroje, to feeria barw płynąca ze sceny i doskonała produkcja wprost zwalały z nóg. I jeśli nawet nie wybrzmiewał w danym momencie piosenkowy faworyt któregoś z fanów, to z pewnością i tak się nie nudził patrząc na sceniczne wydarzenia.

Sam Luke wielokrotnie zmieniał stroje, w tym nakrycia głowy, wśród których były półkoliste korony, czy kapelusz. Wymyślnością kreacji imponowały też dwie tancerki. Ich ubiory nawiązywały do kultury Dalekiego Wschodu, czy utrzymane były w bardziej futurystycznej, baśniowej, a nawet żartobliwej konwencji. Całości dopełniały ekspansywne światła, wręcz rozbuchane multimedialne wizualizacje, strzelające w górę „dymne słupy” a i potężna ludzka głowa znajdująca się z prawej strony sceny, jakby lekko nawiązująca do sztuki naszego Igora Mitoraja.

Cóż, to był piękny koncert, który chyba nikogo nie pozostawił obojętnym. Gdy patrzyłem na twarze uczestników wydarzenia, przechadzając się wśród publiczności na finałowym Alive, widziałem naprawdę na wielu z nich spełnienie i radość z obcowania z tym niezwykłym futurystyczno-baśniowym światem Empire Of The Sun.

Przed gwiazdą wieczoru zebranych skutecznie rozgrzewali panowie z Roi Turbo. To muzyczny duet braci Benjamina i Conora McCarthy'ch, powstały w 2020 roku w Kapsztadzie, a później przeniesiony do Londynu. Muzycy zaprezentowali 40-minutowy set pełen elektronicznego i tanecznego transu czerpiącego między innymi z elementów funku.