ArtRock.pl - Progressive & Art Rock w sieci!
Ten serwis korzysta z plików Cookies i podobnych technologii. Dowiedz się więcej » | zamknij
 
- 21.05 - Warszawa
- 22.05 - Kraków
- 25.05 - Łódź
- 25.05 - Zabrze
- 26.05 - Zabrze
- 08.06 - Żórawina
- 21.06 - Sosnowiec
- 22.06 - Warszawa
- 29.06 - Toruń
- 30.06 - Toruń
- 11.07 - Bolków
- 12.07 - Bolków
- 13.07 - Bolków
- 14.07 - Bolków
- 12.07 - Żerków
- 13.07 - Katowice
- 14.07 - Katowice
- 17.07 - Warszawa
- 21.07 - Warszawa
- 26.07 - Łódź
- 27.07 - Łódź
- 28.07 - Łódź
- 27.07 - Ostrów Wielkopolski
- 28.07 - Ostrów Wielkopolski
- 11.08 - Kraków
 

koncerty

30.08.2023

BIG BIG TRAIN, DIM GRAY, Hamburg, Markthalle, 27.08.2023

BIG BIG TRAIN, DIM GRAY, Hamburg, Markthalle, 27.08.2023

Powstała ponad 30 lat temu brytyjska grupa Big Big Train to swoisty fenomen. W ciągu pierwszych ośmiu lat swojego istnienia zagrała dosłownie kilka koncertów a potem przez 17 lat nie grała ich w ogóle, stając się na swój sposób projektem studyjnym…

Gdy wreszcie w 2015 roku powróciła na sceniczne deski (co stało się niemałą sensacją – trzy koncerty w londyńskiej Kings Place Hall Two rozeszły się w kilka dni!), przez długi czas uchodziła za formację nieruszającą się poza Wyspy Brytyjskie. To właśnie na Wyspach, w 2019 roku, po prawie 30 latach istnienia, grupa zagrała swoją pierwszą trasę koncertową! Żeby było ciekawiej, gdy muzycy zdecydowali się w 2020 roku na historyczne, pierwsze tournée po Ameryce i Europie, trasę storpedowała pandemia. Po niej na Starym Kontynencie wreszcie się pojawili (choć też z pewnymi problemami – ich ubiegłoroczny występ w Berlinie, na którym miałem być, został odwołany) a teraz nań powrócili. A po cóż ja o tym wszystkim z taką skrupulatnością piszę? Z prostego powodu – oglądanie na żywo tej brytyjskiej grupy to prawdziwy rarytas i gdy tylko nadarza się okazja, warto z niej skorzystać. Tym bardziej, że występujący zwykle „na bogato”, w kilkunastoosobowym składzie Wielki Pociąg nigdy nie dotarł do Polski i przynajmniej w tej chwili niewiele wskazuje na to, aby miało się to zmienić. Dlatego w słoneczną, sierpniową niedzielę, po prostu musiałem być w Hamburgu…

Wiem, że dla niektórych, bez tragicznie zmarłego dwa lata temu Davida Longdona, to już coś innego. Ale Alberto Bravin, znany z włoskiej formacji Premiata Forneria Marconi, radzi sobie bardzo dobrze i choć dysponuje kompletnie inną barwą głosu niż Longdon, świetnie wpasował się w zespół. Zresztą, Big Big Train to ostatnia formacja, którą można posądzić o stabilność składu. Przez 33 lata przez grupę przewinęło się ponad dwudziestu muzyków i nie liczę tu instrumentalistów z sekcji dętej, którzy od paru lat towarzyszą muzykom na płytach i scenie. Prawda jest taka, że z oryginalnego składu, który nagrywał debiutancki album, pozostał już tylko Greg Spawton a tylko jako ciekawostkę można podać, w kontekście szeroko rozumianego koncertowania, że jeden z filarów grupy, Dave Gregory, opuścił skład w 2020 roku, ponieważ nie chciał… koncertować z Big Big Train za granicą.

Tyle o pewnych „pryncypiach”. A sam koncert? Wypadł doprawdy wybornie. Pomieszczona niedaleko głównego hamburskiego dworca kolejowego klimatyczna Markthalle nie wypełniła się może publicznością po brzegi, wyglądała jednak okazale z bardzo gorąco reagującymi fanami, siedzącymi zarówno na wprost sceny, jak i na schodkowych trybunach pomieszczonych po bokach. Na scenie zameldowało się 11 muzyków, w tym 4-osobowy Brass Band. Koncertowy skład Big Big Train w istocie dostał ostatnio sporo świeżej krwi. Bo oprócz wspomnianego nowego wokalisty Alberto Bravina doszli, grający na instrumentach klawiszowych, Oskar Holldorff z norweskiego Dim Gray, skrzypaczka Clare Lindley oraz młoda i niezwykle urocza włoska gitarzystka Maria Barbieri, która po równo dzieliła się zgrabnymi solówkami ze Szwedem, Rikardem Sjöblomem. Ten ostatni, wraz z Nickiem D'Virgilio i Gregorym Spawtonem tworzy dziś prawdziwy rdzeń tej międzynarodowej, muzycznej układanki.

Co artyści zagrali podczas dwugodzinnego koncertu? Pewnie że podczas mojego pierwszego „wielkopociągowego” występu z chęcią usłyszałbym kilku faworytów, takich choćby jak East Coast Racer czy Voyager. To jednak kompozycje w ostatnich latach mocno eksploatowane i dostępne na koncertowych wydawnictwach. Pochwalić zatem należy muzyków za to, że setlistę znacznie odświeżyli. Była dość przekrojowa, bo trafiły nań kompozycje z sześciu płyt, choć najwięcej rzeczy poleciało z English Electric, Part One (A Boy in Darkness, Hedgerow i Summoned by Bells). Najbardziej jednak cieszy to, że oprócz rozpoczynających występ żywych Folklore (idealny otwieracz!) i The Connection Plan, później wybrzmiały cztery utwory grane przez nich dopiero od tego miesiąca! Były wśród nich dwie nowości, Oblivion i Love is the Light, zapowiadające nowy materiał zespołu. Całość zakończyli epickim i pięknym Victorian Brickwork z The Underfall Yard. Gorąco żegnani przez zebranych opuścili scenę o 22.30, jednak bardziej cierpliwi fani mogli później spotkać ich jeszcze w klubie. Niezwykle sympatyczni chętnie pozowali się do zdjęć i podpisywali płyty. Te zresztą można było nabyć na niezwykle bogatym stoisku z „merczem”, pełnym nie tylko winyli, albumów CD i EP, ale też koszulek, programów i książek.

Przed Big Big Train 45-minutowy set zagrała młodziutka norweska formacja Dim Gray, której muzyk, Oskar Holldorff, jest także w składzie Wielkiego Pociągu. Grupa, która już jest rozpoznawalna w Polsce, zagrała siedem utworów z dwóch swoich dotychczasowych, naprawdę ładnych, płyt Flow i Firmament, oraz jedną nowość – utwór Murals, zapowiadający kolejny krążek.

Tekst i zdjęcia: Mariusz Danielak

 

Zdjęcia:

ArtRock.pl na Facebook.com
ArtRock.pl RSS
© Copyright 1997 - 2024 - ArtRock.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.