ArtRock.pl - Progressive & Art Rock w sieci!
Ten serwis korzysta z plików Cookies i podobnych technologii. Dowiedz się więcej » | zamknij
 
- 04.04 - Ostrów Wlkp
- 04.04 - Wrocław
- 05.04 - Kraków
- 06.04 - Warszawa
- 04.04 - Kraków
- 05.04 - Bielsko-Biała
- 12.04 - Zabrze
- 17.04 - Warszawa
- 25.04 - Kraków
- 25.04 - Bielsko-Biała
- 26.04 - Sosnowiec
- 29.04 - Kraków
- 05.05 - Toruń
- 06.05 - Gliwice
- 07.05 - Katowice
- 08.05 - Łódź
- 09.05 - Warszawa
- 10.05 - Bydgoszcz
- 11.05 - Poznań
- 10.05 - Łódź
- 17.05 - Gdańsk
- 30.05 - Alphen
- 01.06 - Poznań
- 04.06 - Warszawa
- 05.06 - Gliwice
- 09.06 - Kraków
- 12.06 - Wrocław
 

koncerty

05.03.2023

GOJIRA, ALIEN WEAPONRY, EMPLOYED TO SERVE, Arena Gliwice, 03.03.2021

GOJIRA, ALIEN WEAPONRY, EMPLOYED TO SERVE, Arena Gliwice, 03.03.2021

Ten koncert pierwotnie miał się odbyć w styczniu 2022 roku w Krakowie. Niestety, ze względów epidemiologicznych wydarzenie trzeba było przełożyć. Do tego, przy okazji, przenieść w inne miejsce. Warto jednak było poczekać i zobaczyć Francuzów w gliwickiej Arenie…

Ta wydaje się kapitalnym koncertowym miejscem na mapie Polski. Nowoczesna, z przestrzennymi holami i co najważniejsze, dająca możliwość komfortowego oglądania i słuchania występu. Sam koncert  został wyprzedany i Mała Arena (wszak i tak imponujących rozmiarów!) wyglądała tego piątkowego wieczoru fantastycznie.

Gojira już dawno przestała być metalową niszą, stając się absolutną gwiazdą ciężkiego grania, która w wizjonerski sposób podniosła gatunek, łącząc w nim death, groove i prog metal. I choć ich występy to przede wszystkim doskonała, wciskająca w fotel mocarna muza, to nie da się ukryć, że wszystko to wzmocnione jest niesamowitą produkcją, zaplanowaną w najdrobniejszych szczegółach. W efekcie tego fani, w odbiorze muzyki, co rusz są pobudzani wizualnymi atrakcjami.

Już początek koncertu potrafił rozpalić emocje. Wielkie odliczanie na ogromnym telebimie tak podniosło napięcie, że tuż po zniknięciu „jedynki”, wraz z wyjściem zespołu na scenę, kanonadą świateł i perkusyjnej nawałnicy, wiadomo było, że to nie będzie zwykły występ. I w istocie tak się stało. Zebrani co chwila atakowani byli słupami ogniowych strzałów, wybuchami białego dymu a w dalszej części koncertu, ścianą spadającego na scenę ognistego deszczu, strzelającego konfetti czy ogromnych srebrnych wstążek, z których wiele zawisło nad zebranymi zaczepiając się o Arenowy sufit. Jeśli dodamy do tego fruwające nad głowami nadmuchane wieloryby we Flying Whales, czy Mario Duplantiera wyrzucającego w stronę publiczności kolejne pałeczki (i to podczas grania!) z szybkością maszynowego karabinu (nie wiem, czy nie uszczęśliwił przynajmniej 10 osób!) obraz widowiska będziemy mieć niemalże pełny. Przy okazji Mario Duplantiera – podczas swojego perkusyjnego solo najpierw pokazał zebranym, na wielkim kartonie, napis: „NIE SŁYSZĘ WAS”, a potem „TO BYŁO NIESAMOWITE”. Nie muszę dodawać, że wzbudziło to mnóstwo radości wśród fanów.

Najważniejsza jednak tego wieczoru była muzyka. Artyści promowali tym występem wydany w 2021 roku bardzo udany Fortitude i dlatego też wybrzmiało z niego aż sześć numerów. Kolejno były to Born for One Thing, którym zaczęli występ, a potem Grind, Another World z kapitalną animacją znaną z teledysku, The Chant, zwieńczone charakterystycznym zaśpiewem publiczności już po zakończeniu kompozycji, Amazonia i wreszcie New Found, które wybrzmiało na drugi bis z ogromnymi napisami „NEW FOUND” pojawiającymi się na ekranie podczas refrenu. Przedstawicieli miała też Magma, na czele ze Stranded z łojącymi i koszącymi riffami albo wreszcie L'enfant sauvage z przejmującym utworem tytułowym z tego krążka i z The Gift of Guilt, które wybrzmiało na sam koniec i swoją transowością tak niszczyło, iż marzyło się, aby ten koncert trwał wiecznie. Cóż, to dopiero marzec i mój ledwie piąty koncert w tym roku, jednak mam już poważnego kandydata do koncertu AD 2023.

Przed Francuzami, z półgodzinnym setem, zaprezentowali się Brytyjczycy z Empolyed To Serve, w którym na uwagę zasługiwała imponująca wściekłym growlem Justine jones, oraz Nowozelandczycy z Alien Weaponry, którzy byli dla mnie odkryciem wieczoru. Ich połączenie trash i groove metalu z maoryskimi wtrętami budziło szacunek. Do tego czynili naprawdę zagładę zmuszając zebranych do wytworzenia najlepszego „młyna” tego wieczoru. A ich wykonanie Holding My Breath czy, na zupełny koniec, totalnego killera, Kai Tangata, rozsadzało głowę.

 
Słuchaj nas na Spotify
ArtRock.pl RSS ArtRock.pl na Facebook.com
Picture theme from BloodStainedd with exclusive licence for ArtRock.pl
© Copyright 1997 - 2025 - ArtRock.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.