ArtRock.pl - Progressive & Art Rock w sieci!
Ten serwis korzysta z plików Cookies i podobnych technologii. Dowiedz się więcej » | zamknij
 
- 29.01 - Warszawa
- 06.02 - Gliwice
- 12.02 - Wrocław
- 12.02 - Łódź
- 17.02 - Warszawa
- 19.02 - Warszawa
- 20.02 - Kraków
- 22.02 - Kraków
- 03.03 - Gliwice
- 11.03 - Wrocław
- 11.03 - Warszawa,
- 12.03 - Kraków,
- 11.03 - Warszawa
- 17.03 - Kraków
- 23.03 - Warszawa
- 27.03 - Gdańsk
 

koncerty

10.12.2022

WITHIN TEMPTATION, SMASH INTO PIECES, Arena Gliwice, 05.12.2022

WITHIN TEMPTATION, SMASH INTO PIECES, Arena Gliwice, 05.12.2022

W poniedziałkowy wieczór w Arenie Gliwice fani symfonicznego metalu otrzymali swój prezent mikołajkowy. Po dwóch latach w końcu zespoły Within Temptation i Evanescence wyruszyły w trasę po Europie. „Worlds Collide Tour” był przekładany aż cztery razy z powodu pandemii koronawirusa. I jak się okazało to nie były ostatnie kłopoty podczas tej trasy...

Gdy przygotowywałem się rano do wyjazdu do Gliwic na fanpage’u zespołu Within Temptation gruchnęła informacja, że z powodu problemów zdrowotnych Amy Lee, podczas polskiego koncertu niestety nie wystąpi Evanescence. Jednakże jako rekompensata koncerty supportu jak i gwiazdy wieczoru miały być dłuższe.

Dlatego też występy zostały przesunięte i wszystko rozpoczęło się o 20. Na scenie, w dłuższym o około 20 minut secie (pierwotnie cały set miał trwać 25 minut), zaprezentował się zespół Smash Into Pieces pochodzący ze Szwecji. I w sumie tutaj można byłoby zakończyć opis tego koncertu, ponieważ mnie panowie zupełnie nie porwali. Może jest to kwestia barwy głosu Chrisa Adama Hedmana Sörbye, która jakoś nijak mi nie pasuje do muzyki wykonywanej przez czwórkę z Örebro. Jednakże trzeba przyznać, że muzycy potrafią poderwać publikę, która bardzo żywiołowo reagowała na kolejne utwory. Ich koncert w większości składał się z utworów z najnowszego albumu pod tytułem „Disconnect”. Pojawił się również najnowszy singiel „Sleepwalking” wydany w listopadzie. Mimo, że mnie nie do końca przypadł do gustu to słyszałem, że byli tacy fani zespołu, którzy przybyli specjalnie na ich występ i myślę, że oni mogli być usatysfakcjonowani.

Po półgodzinnej przerwie, punktualnie o 21:15, wybrzmiały pierwsze dźwięki utworu „You Want It Darker” z repertuaru Leonarda Cohena. Gdy usłyszeliśmy charakterystyczne „Intro” otwierające album „Silent Force” na scenie powoli zaczęli się pojawiać kolejni członkowie zespołu. To co wydarzyło się później można określić tylko jednym słowem: OGIEŃ. I ów ogień pojawił się w późniejszej fazie koncertu. Ze względu na to, że podczas pierwszych trzech utworów byliśmy, jak to zwykle bywa w przypadku fotografów, pod sceną, dlatego nie można było odpalić pirotechniki. Wracając jednak do sedna.

Zaczęli utworem „See Who I Am” a ja już wtedy wiedziałem, że to będzie koncert roku (i jeden z ważniejszych koncertów w moim życiu). Gdy Sharon Den Adel, w charakterystycznej koronie, pojawiła się na scenie i zaczęła śpiewać usłyszałem pełne spektrum wokalne, które znakomicie współgrało z całym zespołem. Podczas całego koncertu (trwającego około 105 minut) nie usłyszałem żadnego fałszu tak spod sceny jak i później w innych częściach Areny Gliwice. Widowisko pirotechniczne rozpoczęło się po pierwszych trzech utworach (m.in. w „Stand My Grond” czy „Our Solemn Hour”). Naprawdę muszę przyznać, że cała realizacja tego przedsięwzięcia to był majstersztyk. Poza pirotechniką i pięknie przygotowaną sceną były jeszcze dwa szczególne fragmenty do zapamiętania. Po wykonaniu pierwszych pięciu utworów Sharon zniknęła na chwilę, aby pojawić się nad zebraną publicznością na specjalnie przygotowanej platformie i wykonać przepiękną balladę „Angels”, gdzie w jej kulminacyjnym punkcie pojawiły się za nią płonące skrzydła na ekranie (spójrzcie na galerię). Drugim utworem była kolejna ballada „All I Need”, gdzie przebrana w czerwoną suknię Sharon usiadła na specjalnie przygotowanym kole i z wysokości wykonała ten znakomity utwór. Podczas tych dwóch fragmentów oczy mi się zaszkliły

Pozostała część seta już nie pozostawiała jeńców. Wybrzmiały takie hity jak: „Faster”, „What Have You Done” czy „Paradise (What About Us?)”. Przed wykonaniem „Raise Your Banner” wokalistka podziękowała Polakom za pomoc Ukrainie w jej walce o niepodległość a później podczas całego utworu wymachiwała flagą tego kraju. Znakomicie wybrzmiał również ostatni singiel Within Temptation „Don’t Pray For Me”. Jak już wcześniej wspomniałem koncert był dłuższy niż wszystkie inne na tej trasie (jak się wczoraj okazało tylko w Gliwicach nie wystąpił zespół Evanescence). Dlatego też publiczność usłyszała „Shot in the Dark”, „Stairway to the Skies”, „The Purge”, „What Have You Done” oraz akustycznie wykonaną balladę „Never-Ending Story”. Wszystko to zakończyło się absolutnie największym przebojem (mającym już 22 lata) jakim jest „Mother Earth”.

Po ostatnich dźwiękach nie mogliśmy uwierzyć wraz z innymi fotografami co tam się wydarzyło i zbieraliśmy szczęki z podłogi. Byliśmy wdzięczni za to, że właśnie podczas tego wieczoru mogliśmy wykonywać zdjęcia w trakcie całego koncertu a nie tylko na trzech pierwszych utworach (jak to było w pierwszej wersji). Wierzę również, że na następny koncert nie będę musiał czekać aż ośmiu lat. Na tę chwilę mogę jedynie napisać, że zakończyłem rok koncertowy z przytupem a występ Within Temptation jest moim koncertem roku AD 2022.

 

Zdjęcia:

ArtRock.pl na Facebook.com
ArtRock.pl na Twitterze
ArtRock.pl RSS
© Copyright 1997 - 2023 - ArtRock.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.