ArtRock.pl - Progressive & Art Rock w sieci!
Ten serwis korzysta z plików Cookies i podobnych technologii. Dowiedz się więcej » | zamknij
 
- 28.11 - Wrocław
- 30.11 - Warszawa
- 01.12 - Wrocław
- 02.12 - Sosnowiec
- 03.12 - Kraków
- 08.12 - Gdańsk
- 09.12 - Elbląg
- 02.12 - Kraków
- 03.12 - Warszawa
- 03.12 - Kraków
- 03.12 - Leszno
- 05.12 - Warszawa
- 05.12 - Gliwice
- 06.12 - Kraków
- 09.12 - Kraków
- 10.12 - Kraków
- 10.12 - Kraków
- 11.12 - Kraków
- 14.12 - Gliwice
- 27.12 - Kraków
- 23.01 - Warszawa
- 24.01 - Warszawa
 

koncerty

14.10.2022

ARENA, Piekary Śląskie, OK Andaluzja, 12.10.2022

ARENA, Piekary Śląskie, OK Andaluzja, 12.10.2022

Swoista ikona neoprogresywnego rocka, brytyjska Arena, po perturbacjach związanych z pandemicznym przekładaniem koncertów, wreszcie wróciła do Polski…

Okazją ku temu był jubileusz 25-lecia grupy, który w związku z powyższym… minął 2 lata temu, oraz zupełnie nowa, wydana po czterech latach płyta The Theory of Molecular Inheritance. Zanim jednak napiszę parę słów o występie Brytyjczyków, chwilę zatrzymam się przy samym miejscu koncertu. Dawno nie byłem w piekarskiej Andaluzji i przyznam otwarcie, że koncerty w tym miejscu zwykle trąciły dla mnie myszką. Od sali i sceny, bardziej pasujących do szkolnych akademii, po dosyć mało wyrafinowane brzmienie. Z drugiej strony utkwiły mi w pamięci niezwykłe zaangażowanie i pasja ludzi odpowiadających za organizowane tam koncerty oraz niemalże rodzinna atmosfera, która pozwalała mieć artystę niemalże na wyciągnięcie ręki, a nawet tylko dla siebie.

I ta atmosfera pozostała, natomiast zmieniła się zdecydowanie brzmieniowa i wizualna jakość prezentowanych koncertów. Przynajmniej na Arenie było doprawdy świetnie. Bardzo bogate i urozmaicone światła oraz solidne, wypełniające salę, gęste i o odpowiednim poziomie głośności, brzmienie, czyniły obraz bardzo profesjonalnego występu. Trudno do tego pominąć fakt, że koncert był wyprzedany i Andaluzja pękała w szwach! Można zresztą to było zauważyć podjeżdżając pod ośrodek - dawno nie miałem tam problemu ze znalezieniem miejsca parkingowego.

A sam koncert? Napiszę tak: „koń jaki jest, każdy widzi”. Arena ma swoich zagorzałych zwolenników, głównie wśród „muzycznych konserwatystów” i purystów neoproga, ale i totalnych przeciwników, uważających ich za „dziesiąte popłuczyny po Marillionie”. Pozostawię bez komentarza te spory i stwierdzę, że przedwczoraj Arena zagrała jeden z najlepszych koncertów na polskiej ziemi. Pod względem repertuarowym było przekrojowo. Poleciało mnóstwo hitów, takich jak The Butterfly Man, A Crack in the Ice, Salamander, (Don't Forget to) Breathe, The Tinder Box czy wreszcie ukochany przez naszych rodaków Solomon, który wybrzmiał na pierwszy bis. To dość ważne, bo zauważyłem, że zespół chyba nie wszędzie grał tę kompozycję. Były też rzeczy nowe, takie jak Time Capsule, The Equation (The Science of Magic) czy Life Goes On. I bardzo dobrze, bo The Theory of Molecular Inheritance to ich niezwykle udana płyta i nawet żałowałem, że nie wybrzmiały z niej jeszcze dwa faworyzowane przeze mnie utwory.

Klasą dla siebie był Damian Wilson, nowy frontman zespołu, z którym formacja nagrała dopiero pierwszy album. Bałem się o to, że jego głos nie zgryzie się z Arenowym materiałem. Ale to przecież stary wyjadacz i niemalże już kultowy głos europejskiego proga. Musiał wypaść dobrze i tak się stało. A jego pełne skromności podziękowania i urzekające emocje na twarzy, po prostu zachwycały. Zresztą, natychmiast po zakończeniu koncertu, zszedł do publiczności dziękując niemalże każdemu z osobna. I to też był smaczek tego wieczoru.

 

Zdjęcia:

ArtRock.pl na Facebook.com
ArtRock.pl na Twitterze
ArtRock.pl RSS
© Copyright 1997 - 2022 - ArtRock.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.