ArtRock.pl - Progressive & Art Rock w sieci!
Ten serwis korzysta z plików Cookies i podobnych technologii. Dowiedz się więcej » | zamknij
 
- 30.11 - Warszawa
- 01.12 - Wrocław
- 02.12 - Sosnowiec
- 03.12 - Kraków
- 08.12 - Gdańsk
- 09.12 - Elbląg
- 02.12 - Kraków
- 03.12 - Warszawa
- 03.12 - Kraków
- 03.12 - Leszno
- 05.12 - Warszawa
- 05.12 - Gliwice
- 06.12 - Kraków
- 09.12 - Kraków
- 10.12 - Kraków
- 10.12 - Kraków
- 11.12 - Kraków
- 14.12 - Gliwice
- 27.12 - Kraków
- 23.01 - Warszawa
- 24.01 - Warszawa
 

koncerty

25.05.2022

ARMIA, Siemianowice Śląskie, SCK, 7.05.2022

ARMIA, Siemianowice Śląskie, SCK, 7.05.2022

Tomasz Budzyński i Armia mocno namieszali w punkrockowym światku wydając płytę "Legenda". Wydawać mogło by się, że to bardzo odległy biegun względem art rocka ale Robert Brylewski swoimi dźwiękowymi eksperymentami pokazał, że ściana dźwięku to tylko pierwsze muzyczne uderzenie, warto nadstawić ucha na kolejne plany dźwiękowe.

Z okazji 30-lecia wydania płyty odbyła się trasa koncertowa a ja miałem możliwość uczestniczyć w tym zorganizowanym w Siemianowickim Centrum Kultury. Zdecydowana większość publiczności zgromadzonej w sali poznała płytę jeszcze w latach 90-tych, ale było też trochę osób, które niewąpliwie poznały płytę dopiero z kolejnych wydań, byli też uczestnicy, których przyrowadzili rodzice.

Koncert rozpoczął się z niewielkim opóźnieniem ale już od pierwszych chwil intro zespół narzucił takie tempo, że ani się spostrzegłem a już ze sceny usłyszałem "Zimową opowieść" a więc ostatni utwór, który mogłem spędzić w fosie. Zespół nie zwalniał tempa przez cały koncert więc niedługo potem usłyszałem Tomasza Budzyńskiego mówiącego "Zespół Armia zagrał płytę Legenda". Na szczęście zaraz dodał: "Teraz już dodatki". No i zagrali "Podróż na wschód", podczas której Budzy nawoływał tych, co przyczynili się do powstania płyty a już odeszli na drugą stronę - Roberta, Stopę i Sławka. Ukrainie został zadedykowany następny utwór, "Jeżeli". I chwilę potem nastąpiło zwieńczenie płyty - utwór "Niezwyciężony". I nadal to nie był koniec koncertu. Lider poprosił świetlika o przyciemnienie świateł, które mu świeciły prosto w oczy i zapowiedział nowy utwór, do którego napisał nieskomplikowany tekst (hej!).

Dla fanów późniejszej twórczosci zespołu były utwory z płyty Duch - "Soul Side Story", "Pięknoręki" i "On jest tu, On żyje" i na koniec powrót to pierwszego wydawnictwa - "Jestem drzewo, jestem ptak", "Aguirre" i "Zostaw to". I to już był naprawdę koniec tego bardzo energetycznego koncertu. Nie sądzę by ktoś wyszedł niezadowolony, co prawda część publiczności wołała "Siekiera" ale raczej mało prawdopodobne było by Budzy wrócił do repertuaru z tak antycznych czasów. Mnie brakowało jedynie rogatej czapki błazeńskiej, która była nieodłącznym atrybutem scenicznym Tomasza Budzyńskiego podczas dawnych koncertów.

 

Zdjęcia:

ArtRock.pl na Facebook.com
ArtRock.pl na Twitterze
ArtRock.pl RSS
© Copyright 1997 - 2022 - ArtRock.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.