ArtRock.pl - Progressive & Art Rock w sieci!
Ten serwis korzysta z plików Cookies i podobnych technologii. Dowiedz się więcej » | zamknij
 
- 03.03 - Toruń
- 09.03 - Warszawa
- 16.03 - Wrocław
- 17.03 - Kraków
- 14.04 - Radzionków
- 07.03 - Wschowa
- 08.03 - Zielona Góra
- 09.03 - Szczecin
- 10.03 - Gorzów
- 15.03 - Bydgoszcz
- 16.03 - Olsztyn
- 17.03 - Gdańsk
- 22.03 - Łódź
- 23.03 - Poznań
- 28.03 - Warszawa
- 08.03 - Kraków
- 08.03 - Gdynia
- 09.03 - Warszawa
- 10.03 - Przeciszów
- 11.03 - Poznań
- 09.03 - Kraków
- 10.03 - Lublin
- 11.03 - Wrocław
- 12.04 - Kraków
- 15.03 - Opole
- 12.04 - Olsztyn
- 13.04 - Bydgoszcz
- 15.03 - Lublin
- 16.03 - Zabrze
- 15.03 - Warszawa
- 17.03 - Kraków
- 20.03 - Warszawa
- 25.03 - Warszawa
- 06.04 - Łódź
- 11.04 - KRAKÓW
- 12.04 - ŁÓDŹ
- 13.04 - Warszawa
- 14.04 - Białystok
- 14.04 - Warszawa
- 16.04 - Gdańsk
 

koncerty

11.04.2019

FIELDS OF THE NEPHILIM, Wrocław, Centrum Koncertowe A2, 5.04.2019

FIELDS OF THE NEPHILIM, Wrocław, Centrum Koncertowe A2, 5.04.2019

Do ostatniej chwili nie byłem pewny udziału w tym wydarzeniu ale w ostatnich dniach marca wydałem z siebie radosne TAK!

Jedyny koncert w Polsce McCoya i spółki zgromadził fanów z całego kraju. Zanim jednak na scenę weszły gwiazdy wieczoru, publiczność próbowała rozgrzać Jordan Reyne ze swoim show jednego muzyka - za pomocą elektronicznych urządzeń nagrywała, zapętlała, akompaniowała na gitarze i śpiewała. Mam wrażenie, że ze swoimi loopami nie do końca wpasowała się w klimat gwiazdy wieczoru, sama też chyba była tego świadoma i po zaprezentowaniu kilku eksperymentów muzycznych podziękowała i zeszła ze sceny.

Po przerwie technicznej, gdy wytwornica dymu odpowiednio zagęściła atmosferę, rozległy się dźwięki intro Harmonica Man i zespół wyszedł na scenę. Wizualnie koncert był perfekcyjny, muzycy tonący w dymach, ostre kontrowe światła z trudem przebijące się przez dym i rysujące sylwetki muzyków, od pierwszego do ostatniego utworu. Jak zawsze oszczędny w konferansjerkę McCoy (zdobył się tylko na lakoniczne "dziękuję" na zakończenie koncertu), większość energii przeznaczał na śpiew. Reszta muzyków także nie próżnowała, wszystkich było słychać bardzo dobrze. Może nawet zbyt dobrze - jak dla mnie koncert był zbyt głośny.

Usłyszeliśmy żelazny repertuar zespołu, na czele z Preacher Man, Love Under Will, Moonchild czy Psychonaut. Zagadkę tylko stanowiło zakończenie koncertu - Last exit czy Mourning Sun? Jako zakończenie zasadniczej części koncertu Fieldsi zagrali Last Exit for the Lost i zeszli ze sceny, jednak nie dali długo na siebie czekać, powrócili na scenę i zagrali coś nowego - Prophecy - utwór pochodzący z wydanego w 2016 singla zespołu. Po nim mógł być już tylko utwór Mourning Sun.

Z koncertu wyszedłem zadowolony i zmęczony. Zadowolony, bo tęskniłem za zespołem tonącym w dymach (chociaż ciężko było wyraźnie złapać w kadr zespół, a perkusistę to już w ogóle). Zmęczony bo jednak głośność koncertu była zbyt wysoka.

Setlista:

Intro (The Harmonica Man)
Preacher Man
Trees Come Down
Endemoniada
Love Under Will
Dawnrazor
Moonchild
The Watchman
Psychonaut
Last Exit for the Lost
BIS:
Prophecy
Mourning Sun

 

Zdjęcia:

ArtRock.pl na Facebook.com
ArtRock.pl RSS
Picture theme from Riiva with exclusive licence for ArtRock.pl
© Copyright 1997 - 2024 - ArtRock.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.