ArtRock.pl - Progressive & Art Rock w sieci!
Ten serwis korzysta z plików Cookies i podobnych technologii. Dowiedz się więcej » | zamknij
 
- 22.02 - Warszawa
- 23.02 - Kraków
- 22.02 - Wrocław
- 23.02 - Poznań
- 24.02 - Bydgoszcz
- 25.02 - Warszawa
- 23.02 - Częstochowa
- 24.02 - Łódź
- 01.03 - Wrocław
- 24.02 - Wrocław
- 25.02 - Chorzów
- 01.03 - Kraków
- 07.03 - Wschowa
- 08.03 - Zielona Góra
- 09.03 - Szczecin
- 10.03 - Gorzów
- 24.02 - Przybysławice
- 25.02 - Poznań
- 27.02 - Łódź
- 29.02 - Łódź
- 29.02 - Wrocław
- 01.03 - Gdańsk
- 01.03 - Sopot
- 01.03 - Bydgoszcz
- 08.03 - Kraków
- 08.03 - Gdynia
- 09.03 - Warszawa
- 10.03 - Przeciszów
- 09.03 - Kraków
- 10.03 - Lublin
 

wywiady

22.04.2010

„Puściliśmy wodze fantazji” – rozmowa z muzykami Division By Zero – Leszkiem Trelą i Maciejem Forytą.

Całkiem niedawno wydali swój drugi album, „Independent Harmony”. W związku z tym faktem rozmawialiśmy z muzykami formacji, którzy opowiedzieli nam o świetnym brzmieniu albumu, pomyśle na dobre melodie i grupach, które bardzo cenią.

ArtRock.PL: Muszę zacząć od gratulacji, bo wyszła wam naprawdę mocna rzecz. A już myślałem, że po świetnym debiucie i, co by nie mówić, dość długiej przerwie – pełnej zmian w waszym obozie - jaka upłynęła od jego wydania, zaczynałem mieć „czarne myśli”. A jednak się udało…

Maciej Foryta: Bardzo serdecznie dziękuję w imieniu zespołu. Faktem jest że od debiutu upłynęło sporo czasu, to aż 3 lata? Przez ten czas zespół funkcjonował, koncertował. Później nastąpiły zmiany kadrowe, zespół opuścił Majkel (Michał Wieczorek – przyp. MD). Jego miejsce zająłem ja. Po rekonstrukcji składu DBZ rozpoczął przygotowania do realizacji nowego krążka, proces ten niestety nie zajmuje kilku tygodni. Pracowaliśmy ciężko pokonując szereg trudności ale doszliśmy do momentu, w którym DBZ nabiera rozpędu, działa jak dobrze rozgrzany mechanizm. Związaliśmy się z ludźmi, którzy czują muzykę.

ArtRock.PL: No właśnie. Możecie rozwinąć dosyć istotny, jak mniemam, wątek – zmiany wydawcy waszej muzyki? „Tyranny Of Therapy” wyszło spod skrzydeł Insanity Records, teraz współpracujecie z prężnie ruszającym Prog Teamem? To drażliwy temat?

Leszek Trela: Tak to prawda, pierwsze wydawnictwo sygnowane było przez wytwórnię IR. Niestety, z powodu różnic na wielu płaszczyznach musieliśmy się rozstać z tą wytwórnią. Na horyzoncie pojawiła się inna i już wtedy wiedzieliśmy, że to dokładnie to, czego DBZ potrzebuje. Jak dotychczas jesteśmy bardzo zadowoleni ze współpracy. Mamy odpowiednie wsparcie, dużo rozmawiamy, mamy świetny kontakt i planujemy wszelkie kroki zespołu. Taka praca przynosi korzyści, ponieważ dzięki niej twardo stąpamy po ziemi i planujemy swoją przyszłość, a to dopiero początek naszej przygody z ProgTeam (śmiech).

ArtRock.PL: Pierwszą rzeczą jaka rzuca się w uszy, przy słuchaniu „Independent Hormony”, to naprawdę imponujące brzmienie, nie przynoszące wstydu na najbardziej elitarnych salonach ekstremalnego grania. Po prostu miazga (śmiech). Tomasz Zalewski wykonał kawał roboty…

Maciej Foryta: Bardzo dziękuję, rzeczywiście brzmienie płyty nie ustępuje produkcjom amerykańskich zespołów. Polska powoli, lecz skutecznie, staje się miejscem, gdzie powstają znakomite studia nagrań nie ustępujące klasą i wyposażeniem studiom zachodnim. A my mamy wielką przyjemność współpracować z ZED Studio. Dzięki wiedzy i zaangażowaniu Tomka, materiał na krążku powala jakością brzmienia, to jego zasługa. Muszę również powiedzieć, że brzmienie ma swój początek w głowie muzyka, bez koncepcji na brzmienie nie ma sensu rejestrować materiału. DBZ nagrywał materiał w 78Studio w Knurowie. Tutaj Darek – właściciel i nasz przyjaciel, również pozwolił nam pracować nie licząc godzin, sam był ciekawy naszej pracy, często nas odwiedzał, podpowiadał, słuchał. Bardzo sobie cenimy współpracę z życzliwymi muzyce ludźmi.

ArtRock.PL: Klasyfikuje się was jako kapelę grającą prog – death metal, który, co by nie powiedzieć, brzmi… groźnie (śmiech). Tymczasem zaskakuje mnie w waszych dźwiękach czerpanie z wielu innych muzycznych tygli. Bo na początku mamy muzykę filmową i najprawdziwszą, symfoniczną wręcz, klasykę, a potem i folkowe klimaty w instrumentalnym „Jin & Jang”, a i jest miejsce dla jazzu w „Intruder”.

Leszek Trela: Na „Independent Harmony” puściliśmy wodze fantazji i sięgnęliśmy tam, gdzie zawsze chcieliśmy, lecz nie mogliśmy tego zrobić z różnych względów. Powoli wkraczamy w pojęcie stylu, a ten myślę, że zaczyna być dla nas charakterystyczny. Te właśnie roszady stylów, zmiany brzmień, stają się charakterem i esencją DBZ. Jest to też poniekąd obraz naszych muzycznych charakterów, których nie sposób czasem okiełznać i pewien motyw staje się dzięki temu głównym motywem utworu (śmiech). Wspólnie wypracowaliśmy coś, co jest myślą przewodnią naszej muzyki. Podoba mi się to i mam nadzieję, że dzięki temu grono naszych fanów będzie się stale powiększać.

ArtRock.PL: Nie ma dobrej muzyki bez dobrej melodii. Przyznajcie się, któż u was „rzeźbi” tak ciekawą melodykę, potrafiącą skruszyć nawet największego „metalowego zatwardzielca” (śmiech)?

Maciej Foryta:
W DBZ mamy zasadę ścisłej współpracy (śmiech!). Współpraca ta polega na tym, że za warstwę melodyczną odpowiada perkusista i klawiszowiec, przypomnę - Mariusz i Robert. Robert jest muzykiem o wielkiej wrażliwości. Jego melodie rzeczywiście rozbrajają nawet ortodoksyjnych fanów ostrego rzężenia. Robert komponuje melodie natychmiast w trakcie formowania utworów, możemy obserwować jego zachowanie i mimikę twarzy w chwilach, gdy do głowy przychodzą mu pomysły. To naprawdę fascynujące (śmiech!). Lech odpowiada za gitarę, zwłaszcza za to, jak utrudnić życie rytmiczne naszemu perkusiście Mariuszowi. Mariusz z drugiej strony odpowiada za rytm, podział i za to jak utrudnić życie rytmiczne nam wszystkim (śmiech!). Często na próbach mamy do czynienia z takimi zabiegami.

ArtRock.PL: W kończącym płytę „Intruder” słyszymy piękną żeńską wokalizę? Któż jest za nią odpowiedzialny?

Leszek Trela:
Linię melodyczną znalazł Robert w stosie innych kombinacji dźwięków zaprzątających jego głowę. Mimo że Robert śpiewa przeuroczo (śmiech!!!), partię wykonuje Marta Sonsalla, nasz zaprzyjaźniony muzyk.

ArtRock.PL: Domyślam się, że pewnie staje się to już dla was trochę nudne, gdy w ustach słuchającego waszej muzycznej propozycji, pojawiają się nazwy Dream Theater czy Riverside? Moim zdaniem, trudno mimo wszystko uciec, bez dwóch zdań, od takich porównań… Irytuje was to? A może to jednak jakaś nobilitacja (śmiech)?

Maciej Foryta: Wymieniłeś zespoły, których słucham na co dzień, Dream Theater to szpica światowa pod każdym względem, chłopaków z Riverside znamy osobiście od wielu lat, razem graliśmy kilka koncertów na trasie ADHD w zeszłym roku. Mieliśmy również szanse zobaczyć jak pracują na koncertach. Dream Theater i jego dorobek artystyczny oraz ogromna praca na rzecz promowania „niekwadratowej”, wszechobecnej sieczki jest nieoceniony. W związku z powyższym porównanie DBZ do tych zespołów jest raczej uznaniem jakości muzyki i produkcji naszej płyty. Produkcje DT i Riverside są znakomite, więc jeśli porównujesz DBZ do znakomitości, to mnie osobiście to cieszy.

ArtRock.PL: Sporo już o „Independent Hormony” powiedzieliście. Ale reasumując… Jaka jest, waszym zdaniem, najważniejsza różnica między „Independent Harmony”, a „Tyranny Of Therapy”?

Maciej Foryta:
„Independent Harmony” jest inna, moim zdaniem dojrzalsza, bardziej refleksyjna, mniej mroczna? Ja bardzo chętnie przekażę to pytanie naszym fanom, może niech oni się wypowiedzą na ten temat. Mnie jest trudno wskazać jedną różnicę, tę najważniejszą. Każdy kto będzie słuchał naszej muzyki sam odkryje najważniejszą dla siebie różnicę i to uważam za najcenniejsze, nie chcemy niczego narzucać i inspirować kierunku słuchania muzyki.

ArtRock.PL: Porozmawiajmy chwilę o warstwie lirycznej albumu. To, jak rozumiem, koncept album o niełatwych tematach. Jest miejsce na ludzki dramat, śmierć, religijną nieszczerość… Niezbyt optymistycznie wygląda obraz otaczającej nas rzeczywistości.

Leszek Trela: Nie do końca zgodzę się z tym stwierdzeniem. Po pierwsze, płyta nie jest typowym konceptem, tak jak miało to miejsce przy naszym poprzednim wydawnictwie. Tutaj jest kilka historii, zupełnie niezwiązanych ze sobą, może poza kwestiami które wspominasz (śmiech). Fakt, nie są one może najlżejszymi tematami, jednak towarzyszą nam codziennie i codziennie musimy się z nimi zmagać. „Independent Hormony” to swego rodzaju slogan łączący wszystkie kompozycje zawarte na krążku pod tą właśnie nazwą. Chodzi o wszechobecną równowagę i walkę o jej utrzymanie. Przy okazji „ToT” nagraliśmy numer „Taxi”, dla równowagi emocjonalnej, Na „Independent Harmony” mamy numer, zawarty już na płycie, pod tytułem „ Intruder”. Wystarczy wczytać się w jego tekst, aby zrozumieć jak wielki dystans mamy do ciężkich tematów (śmiech).

ArtRock.PL: Miałem okazję widzieć was już na żywo. Mimo perfekcyjnie zrealizowanego studyjnego krążka, wydaje się, że to scena jest waszym najprawdziwszym żywiołem. Powiedzcie proszę, jak to wszystko od tej strony będzie wyglądać? Polska trasa pod koniec roku w poważnych planach już jest. A zagranica? Zdecydujecie się na prezentację tego materiału w jednej, 44 – minutowej, pigule?

Maciej Foryta: Chcemy, by wrażenie po wysłuchaniu koncertu DBZ nie było chwilowe, zawsze dajemy z siebie wszystko, mimo że nie koncertujemy w tej chwili zbyt wiele. Jesienią przewidujemy trasę koncertową, w trakcie której na pewno zaprezentujemy materiał z „Independent Harmony” i, jak mam nadzieję, przekrojową wędrówkę po poprzednim albumie „Tyranny of Therapy”. Wierzę też, że wygrzebiemy coś ciekawego z archiwum Division By Zero (śmiech).

ArtRock.PL: Życzę zatem powodzenia w realizacji tych koncertowych planów i dziękuję za wywiad.

 

Zdjęcia:

Division By Zero - Independent Harmony
ArtRock.pl na Facebook.com
ArtRock.pl RSS
© Copyright 1997 - 2024 - ArtRock.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.