ArtRock.pl - Progressive & Art Rock w sieci!
Ten serwis korzysta z plików Cookies i podobnych technologii. Dowiedz się więcej » | zamknij
 
- 07.10 - Poznań
- 08.10 - Wrocław
- 14.10 - Rzeszów
- 22.10 - Kraków
- 08.10 - Kraków
- 09.10 - Kraków
- 10.10 - Warszawa
- 11.10 - Kraków
- 11.10 - Kraków
- 12.10 - Warszawa
- 13.10 - Gdańsk
- 12.10 - Piekary Śląskie
- 13.10 - Poznań
- 12.10 - Wrocław
- 13.10 - Wrocław
- 13.10 - Toruń
- 14.10 - Gdańsk
- 14.10 - Warszawa
- 19.10 - Katowice
- 22.10 - Kraków
- 23.10 - Wrocław
- 27.10 - Warszawa
- 29.10 - Zabrze
- 29.10 - Bielsko-Biała
- 29.10 - Warszawa
- 30.10 - Katowice
- 31.10 - Poznań
- 02.11 - Wrocław
- 31.10 - Wrocław
- 01.11 - Warszawa
 

wywiady

06.03.2022

Najbardziej zespołowa muzyka – rozmowa z Krzysztofem Borkiem, wokalistą Origin Of Escape

Najbardziej zespołowa muzyka – rozmowa z Krzysztofem Borkiem, wokalistą Origin Of Escape

Formacja Origin Of Escape zadebiutowała kilka dni temu albumem „Shapes”, który był oczywiście głównym tematem naszej rozmowy z wokalistą grupy, Krzysztofem Borkiem. Jej początek nie mógł być wszak inny, wobec tego co dzieje się za naszą wschodnią granicą…

Mariusz Danielak: Ciężko jest rozmawiać o muzyce, o promocji albumu, gdy tuż obok naszych granic trwa krwawa wojna rosyjsko-ukraińska. Wszystko inne wówczas wydaje się takie małe i nieistotne… Jak odnajdujesz się w tym trudnym dla wszystkich okresie? Jak patrzysz na to co wokół?

Krzysztof Borek: 5 lutego tego roku byłem w Gdańsku i pierwszy raz udałem się na Westerplatte. Z przerażeniem i smutkiem oglądałem wystawę zdjęć pochodzących z pierwszych dni II wojny światowej. Zrobiłem sobie zdjęcie przy napisie „Nigdy więcej wojny” i cieszyłem się, że żyję w czasach bez niej. I zobacz. Nigdy nie można być niczego pewnym niestety. A co czuję? Boję się. Tak najzwyczajniej w świecie się boję.

Wasz debiut nie jest koncept albumem, jednak ma pewne przesłanie, albo myśl przewodnią, tytułowe kształty są doświadczeniami życiowymi, które kształtują naszą osobowość. Jakie kształty „wnikają w ciebie” w tym czasie?

Dostrzegam małe rzeczy. Nigdy tego nie robiłem i często nachodziły mnie myśli, że jest jakoś tak pusto wokół mnie. Otóż nie jest. Wszystko jest jak być powinno i jestem za to wdzięczny. Każda najmniejsza radość buduje moje szczęście i poczucie wartości. Z małych elementów buduje konkretny kształt. Otaczam się właściwymi ludźmi, którzy, jak przypuszczam, chcą ze mną być. Robię rzeczy, które kocham robić. Tak - jestem wdzięczny.

Można powiedzieć, że to album bardzo osobisty, wynikający z twojej życiowej drogi?

To nie jest mój album. Chciałbym to bardzo mocno zaznaczyć. To najbardziej zespołowa muzyka, w której powstanie byłem kiedykolwiek zaangażowany. To na pewno nie jest następny zespół Krzysztofa Borka. Tak naprawdę to nie dotknąłem gitary. Mam zakaz! (śmiech). Naprawdę biję pokłony dla Maćka, Przemka i Tomka za stworzenie tych wszystkich struktur, w które przyszło mi się wkomponować. To fantastyczni muzycy, którzy wiedzą czego chcą i przebywanie z nimi wspólnie w sali prób jest dla mnie czymś naprawdę wyjątkowym. Album jest więc mocno zespołowy i ja się naprawdę bardzo cieszę, że jestem tego zespołu częścią składową. Stosunkowo szybko udało się nam wspólnie znaleźć kierunek, w którym mam nadzieję będziemy podążać razem i dopiszemy do tej historii jeszcze niejeden rozdział.

Owa ucieczka, która wpisana jest w nazwę waszej formacji, jest ponoć ucieczką w muzykę, która pozwala odejść czasami od szarej i niełatwej codzienności. Ale ty masz też inną pasję, która pozwala ci uciekać. To góry. Opowiedz trochę o niej i zdradź jak ona cię ukształtowała?

Super, że o to pytasz. Górami się zachłysnąłem stosunkowo niedawno (może z pięć lub sześć lat temu za sprawą mojej żony). I z ręką na sercu przyznam się, że powodują we mnie te same emocje co muzyka. Moment, gdy stajesz na szczycie powoduje w człowieku jakieś poczucie spełnienia. Po prostu stoisz i jesteś szczęśliwy. Poza tym, obcowanie z przyrodą. To dla mnie coś absolutnie fantastycznego. Magia. Chce się wracać wciąż i wciąż i wyżej i wyżej. A zapytany, nie sposób nadmienić, że nasze Tatry, choć obszarowo małe, są totalnie wyjątkowe. Naprawdę polecam.

Album zdobi niewątpliwie niebanalna grafika. W jaki sposób powstała i czy na ostateczny jej kształt miały wpływ wasze sugestie, czy to tylko wizja autora?

Kuba Sokólski dostał od nas muzykę, teksty oraz moją ich interpretację. I dostał wolną rękę. I pierwszy pomysł, który zrobił był strzałem w dziesiątkę. Za naszą sugestią zmienione zostały drobne detale. Artystyczne porozumienie level pro turbo (śmiech).

 „Debiutujesz” po raz kolejny! Za tobą debiutanckie płyty Three Wishes, Figuresmile i Tim Orders. Jakie emocje towarzyszyły ci wówczas, a jakie dziś? Czy da się to jakoś porównać?

Po rozpadzie Figuresmile miał być koniec. Potem okazało się, że zostało trochę materiału, którego szkoda było jakoś nie zanotować i powstało Tim Orders. Potem Tim Orders chciało grać te numery na żywo ale… nie wychodziło. Myślę, że wewnętrznie każdy potrzebował mocnego uderzenia. Przemeblowaliśmy skład i postanowiliśmy włączyć przestery na maksa. Powstało Origin Of Escape. Wiesz, mam 43 lata i to tak się już chyba dzieje naturalnie, że nie jarasz się tym wszystkim jak wtedy, gdy się miało lat dwadzieścia parę. Niestety wiek obcina chyba wysokie rejestry emocji. Niemniej jestem bardzo dumny z tego albumu i mam wielką nadzieję, że to będzie band taki na dłużej. No bo umówmy się. Przy tym moim nazwisku piętrzy się wiele nazw, jednak ich żywot był z reguły krótki.

To pewnie dosyć trudne zadanie, ale czy mógłbyś porównać muzycznie te wspomniane wyżej formacje z Origin Of Escape?

Chciałbym myśleć, że muzycznie Origin Of Escape jest na tyle oryginalne, że lista porównań będzie krótka a jedynym wspólnym mianownikiem pozostanie mój głos. Dlatego wolałbym aby osąd w tej sprawie wydali słuchacze (śmiech).

Przeszkadza ci szufladkowanie muzyki? Czyli na przykład mówienie, że słychać w tym tego i tego artystę? Drażni cię, czy jest to dla ciebie czasami dobrą wskazówką dla odbiorcy?

Kiedyś mnie to drażniło a dziś traktuję to nawet jak komplement, jak ktoś powie „gracie jak” i pada nazwa zespołu, który szanuję. To nawet miłe. Nie da się uniknąć porównań.

Gdy od lat słucham twoich płyt z różnymi formacjami wszystkie łączy jedno. Niezwykle atrakcyjna melodyjność, ubrana czasami w nostalgiczne innym razem melancholijne szaty? Nie inaczej jest i tu. Milk Teeth, Chase czy Shame mają kapitalne, przejmujące tematy. Melodia jest dla ciebie kluczem?

Zdecydowanie. A to zdecydowanie jeszcze bardziej dało o sobie znać po współpracy z Maćkiem Mellerem, który był obecny przy wymyślaniu melodii na Zenith. Maciek jest wielkim fanem The Beatles a chyba trudno znaleźć bardziej melodyjne kompozycje niż te, które wyszły spod ich pióra. 

Czy jak w wielu dziś przypadkach, paradoksalnie ten pandemiczny czas, był dla was bodźcem do powstania tej płyty?

Nie. Pandemia przyszła później i to nie są pandemiczne dźwięki.

A co było najtrudniejsze w procesie powstawania tego albumu?

Najtrudniej u nas jest zorganizować próby. Maciek dojeżdża do nas 150 km z Krakowa. I naprawdę to jedyna niedogodność. Jak już odpalimy sprzęt to wiemy czego chcemy.

Choć trudno dziś, gdy nasze życie zdominowane jest informacjami o zbrojnym konflikcie, czy globalnej pandemii, mówić o jakichś planach, powiedz jednak czego możemy się od Origin Of Escape spodziewać po premierze płyty?

Koncerty, koncerty i jeszcze raz koncerty. Nie możemy się doczekać na prezentacje płyty na żywo, tym bardziej, że koncerty będą miały wyjątkową oprawę świetlną, za którą odpowiada Zbyszek Marczak – były gitarzysta… Three Wishes! (śmiech). Oby tylko konflikt, o którym mówisz, szybko się zakończył i nastała normalność.

Zdjęcie: Sylwia Gosek (Fotosonica)

 
ArtRock.pl na Facebook.com
ArtRock.pl na Twitterze
ArtRock.pl RSS
© Copyright 1997 - 2022 - ArtRock.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.