ArtRock.pl - Progressive & Art Rock w sieci!
Ten serwis korzysta z plików Cookies i podobnych technologii. Dowiedz się więcej » | zamknij
 
- 21.06 - Sosnowiec
- 22.06 - Warszawa
- 29.06 - Toruń
- 30.06 - Toruń
- 11.07 - Bolków
- 12.07 - Bolków
- 13.07 - Bolków
- 14.07 - Bolków
- 12.07 - Żerków
- 13.07 - Katowice
- 14.07 - Katowice
- 17.07 - Warszawa
- 21.07 - Warszawa
- 26.07 - Łódź
- 27.07 - Łódź
- 28.07 - Łódź
- 27.07 - Ostrów Wielkopolski
- 28.07 - Ostrów Wielkopolski
- 11.08 - Kraków
- 23.08 - Inowrocław
- 24.08 - Inowrocław
- 12.09 - Zabrze
- 13.09 - Poznań
- 14.09 - Warszawa
- 14.09 - Kraków
 

koncerty

19.07.2013

Colours Of Ostrava 2013 - Dzień 1 (18.07.2013): Sigur Ros, Irie Revoltes, Fanfar Tirana meets Transglobal Underground i inni

Colours Of Ostrava 2013 - Dzień 1 (18.07.2013): Sigur Ros, Irie Revoltes, Fanfar Tirana meets Transglobal Underground i inni

Wczoraj rozpoczęło się muzyczne święto w Ostravie! Line-up marzenie, fenomenalna przestrzeń koncertowa, przyjazna atmosfera. Pierwszy dzień festiwalu za nami. Główną gwiazdą byli Islandczycy z Sigur Ros, ale poza nimi w kolorowej Ostrawie było wiele chwil, gdy słyszeliśmy wspaniałe dźwięki.

Jako, że to pierwsza z relacji rozpocznę ją od paru słów na tematy organizacyjne. Po pierwsze szkoda, że pole namiotowe nie otwierało się dzień przed festiwalem. Wiele osób miałoby wtedy możliwość na spokojne przygotowanie do muzycznej uczty oraz zwiedzenie miasta. Efektem takiej decyzji były dość sporych rozmiarów kolejki po odbiór biletów kupionych w Internecie i do wejścia na samo pole namiotowe w zdecydowanej większości zdominowane przez naszych rodaków. Druga przykrą niespodzianką dla mieszkańców Tent City były prysznice. Nie dość, że na całe pole jest ich 12 (w tym 4 męskie) to są one płatne (30 koron) oraz jest w nich tylko zimna woda. Dzisiaj rano sfrustrowani mieszkańcy utworzyli pisemną petycję do organizatorów o zwiększenie stanowisk prysznicowych, ponieważ jeszcze o 12 były godzinowe kolejki. Na szczęście stosunkowo niewielka liczba osób z szacowanych 30 tysięcy mieszka na polu. Większość dojeżdża z okolicznych miast.

Dobra, wystarczy smęcenia – przejdźmy do plusów :) Pierwszy jest taki, że Colours to festiwal biorący pod uwagę możliwości i oczekiwania osób pracujących. Koncerty wystartowały w czwartek o 19:00, a całość kończy się w niedzielę przed północą. Jest to miła odmiana w porównaniu do takiego Rock For People odbywającego się w środku tygodnia. Drugim ważnym elementem jest przestrzeń festiwalowa. Niesamowity teren dawnej kopalni i huty w Dolnych Vitkovicach, który od zeszłego roku gości Colours robi wrażenie. Niektóre sceny są wręcz „wpisane” w wygląd wielkich budynków konglomeratu. Całość zapiera dech w piersiach, a organizatorzy dla chętnych wrażeń przygotowali trzy wycieczki pozwalające lepiej poznać historię okolicy. Niestety brakuje trochę terenów zielonych (dominuje beton i irytujące kamienie), na których można wypocząć w trakcie koncertowego maratonu, ale w każdej chwili można się zatrzymać i w milczeniu oddać się afirmacji tego industrialnego cudu techniki.

Te dodatkowe wizualne atrakcje oraz dodatkowe udogodnienia ze strony organizatorów powodują, że na Colours możemy zaobserwować wszystkich – młodych, starych, rodziny z dziećmi i singli, przedstawicieli różnych kultur, ale też sporo osób poruszających się na wózkach, dla których przy każdej ze scen stworzono specjalne, wygodne przestrzenie.

Wróćmy jednak do tego co najważniejsze, czyli do muzyki. Zanim nastąpiło oficjalne otwarcie miałem przyjemność zobaczyć zespół Nylon Jail (mroczny blues rock) na Drive Stage, czyli na scenie umieszczonej w niewielkim namiocie, a prezentującej w tym roku różne odmiany muzyki drive, czy americany. To właśnie na niej spodziewam się zobaczyć najwięcej muzycznych odkryć. Chwilę później na drugiej, co do wielkości scenie wystąpiła włoska wokalistka reggae Mama Marjas, która swoim występem zdecydowanie nie porwała. O 19:00 na scenę główną (Ceska Sporitelna) wkroczył burmistrz miasta w towarzystwie dyrektorki festiwalu i Colours zostało oficjalnie rozpoczęte. Muzyczne występy otworzyła kolaboracja Fanfar Tirany z Transglobal Underground, czyli albański folk i afrykańskie bębny. Niesamowity klimat ujął sporą część publiczności, ale na całkowite „wczucie się” w koncert było jeszcze trochę za wcześnie. Chwilę później, na jednej ze scen znajdujących się w głębi konglomeratu wystąpiło sześć zakręconych Argentynek z Kumbia Queers. Nie sprostały one jednak moim sporym oczekiwaniom, chyba dlatego, że wyraźnie nie mogły wczuć się w klimat swojego występu, przez co całość wypadła dość sztucznie. Niespecjalnie na tym straciłem, ponieważ szybko przeniosłem się w kierunku mojej ulubionej Drive Stage, gdzie swój koncert rozpoczynali francuskojęzyczni Kanadyjczycy z De Temps Antan. Trio w składzie skrzypce, akordeon/harmonijka, gitary zaprezentował fenomenalną mieszankę muzyki marynarskiej z francuskim folkiem wspartym improwizacjami i niebanalnymi solówkami. Ciekawostką był też fakt, że za perkusje posłużyły im nagłośnione deski pod stopami, co jeszcze bardziej wzbogaciło brzmienie zespołu. Zdecydowanie był to najbardziej zaskakujący występ pierwszego dnia, co zaowocowało pierwszymi, zakupionymi przeze mnie płytami i chwilą rozmowy z zespołem (z zaproszeniem do Polski oczywiście). Nie mogłem sobie jednak pozwolić na zbyt długie przesiadywanie w Drive Stage, ponieważ na scenę główną o 21:30 wkroczyli już Islandczycy z Sigur Ros.

Niecały rok temu miałem okazję zobaczyć ich występ w krakowskiej hucie, podczas festiwalu Sacrum Profanum (relacja tutaj) i było to chyba największe muzyczne doznanie, jakie było mi dane przeżyć. Występ w Ostravie był z jednej strony podobny, ponieważ scenografia i wizualizacje niewiele się zmieniły (jest to zespół pod względem artystycznej realizacji wizualnej najlepszy na świecie), a do setlisty zamiast utworów z Valtari trafiły te z albumu najnowszego Kveikur. Inna była jednak przestrzeń i publiczność. Sigur Ros zespołem festiwalowym nie jest i przez ponad połowę koncertu zgromadzeni fani „uczyli” się jak na ich koncercie się zachować i jak taką muzykę odbierać. Jonsi i spółka czarowali przez około 80 minut, a dla mnie po raz kolejny najbardziej emocjonującym momentem było wykonanie utworu „Festival”, który zawsze powoduje, że przechodzą mi ciarki po plecach. Paru utworów pewnie zabrakło, występ był trochę za krótki (11 utworów), ale i tak wyraźnie było widać, że publiczność odchodziła spod sceny odmieniona.

Po koncercie muzycznych geniuszy z Islandii publiczność podzieliła się na fanów Czechów  Tata Bojs (wrzaski publiczności spod sceny ArcelorMittal wskazywały na to, że się podobało) i na poszukujących nowych wrażeń na Drive Stage (w tym mnie). Około 23:00 na scenę wkroczyły Szwedzki-siostry z Baskery prezentując ciekawe połączenie amerykańskich gatunków rozrywkowych (rock’n’roll, rockabilly) z tymi bardziej barowymi (blues, country). Z jednej strony wielogłos wzorowany na klasykach (chociażby The Andrew Sisters), a z drugiej mroczniejsze, ambitne granie. Ciekawie, ale zabrakło trochę luzu i spontaniczności. Dziewczyny były na scenie zbyt zmanierowane. Pierwszy dzień zakończył dynamiczny występ Irie Revoltes, którzy do złudzenia przypominali znany z naszego, lokalnego podwórka Afromental. Mimo niezbyt dobrej realizacji koncertu (beznadziejnie nagłośniona sekcja rytmiczna) publiczność bawiła się dobrze i z uśmiechami na ustach opuszczała teren festiwalu około 1:00.

Dzisiaj drugi dzień. Gwiazdy? Bonobo, Amparo Sanchez, Marketa Irglova, Asaf Avidan, Damien Rice i Woodkid. Innymi słowy jeszcze więcej muczynych “kolorów”! Każdy znajdzie coś dla siebie. Startujemy, wcześniej, bo już o 14!

Kolejna relacja już jutro – zapraszam :)

Zdjęcia festiwalowe: Petr Piechowicz i Matyáš Theuer (LK Holding)

 

Zdjęcia:

Colours Of Ostrava, Dzień 1, foto. Petr Piechowicz Colours Of Ostrava, Dzień 1, foto. Petr Piechowicz Colours Of Ostrava, Dzień 1, foto. Petr Piechowicz Colours Of Ostrava, Dzień 1, foto. Petr Piechowicz Fanfar Tirana Meets Transglobal Underground, foto. Petr Piechowicz Fanfar Tirana Meets Transglobal Underground, foto. Petr Piechowicz Fanfar Tirana Meets Transglobal Underground, foto. Petr Piechowicz Fanfar Tirana Meets Transglobal Underground, foto. Matyáš Theuer, LK HOLDING Fanfar Tirana Meets Transglobal Underground, foto. Matyáš Theuer, LK HOLDING Kumbia Queers, foto. Petr Piechowicz Sigur Ros, foto. Petr Piechowicz Sigur Ros, foto. Petr Piechowicz Sigur Ros, foto. Matyáš Theuer, LK HOLDING Sigur Ros, foto. Matyáš Theuer, LK HOLDING Irie Revoltes, foto. Petr Piechowicz Irie Revoltes, foto. Petr Piechowicz
ArtRock.pl na Facebook.com
ArtRock.pl RSS
Picture theme from Riiva with exclusive licence for ArtRock.pl
© Copyright 1997 - 2024 - ArtRock.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.