Amerykańska formacja This Will Destroy You już kilkukrotnie gościła w naszym kraju. Była również w Poznaniu, trzy lata temu, wówczas jednak zagrała w klubie Tama…

Tym razem pochodzący z Teksasu muzycy przybyli na jedyny koncert do kameralnych 2progów w ramach wyjątkowej i jubileuszowej Young Mountain + Another Language Performed in Full Tour, podczas której świętowali dwudziestolecie swojego debiutu Young Mountain oraz już ponad dekadę płyty Another Language.

Przy okazji tego wydarzenia warto odpowiedzieć na jedno, być może dla niektórych, dość zaskakujące pytanie: który z dwóch składów This Will Destroy You wystąpił w Poznaniu? Bo nie wszyscy muszą wiedzieć, że dwa lata temu doszło do oficjalnego rozłamu artystycznego między dwoma założycielami formacji - gitarzystami Jeremy'm Galindo i Christopherem Kingiem. Zamiast rozwiązywać zespół panowie postanowili niejako podzielić swój katalog i tym samym materiał wykonywany na koncertach. W ten sposób mamy sytuację dość oryginalną i bezprecedensową - działają dwie grupy, dokładnie o tej samej nazwie, grające jednak na koncertach utwory z innych albumów z bogatej dyskografii zespołu.

Do stolicy Wielkopolski przybyło TWDY Christophera Royala Kinga, któremu towarzyszyli Jesse Kees na gitarze, Robi Gonzalez za perkusją, Masaru Takaku na basie oraz Emily Xander na instrumentach klawiszowych i hybrydowym Fender Bass VI.

Program koncertu oczywiście nie zaskakiwał. Artyści, którzy pojawili się kwadrans po anonsowanej 20, najpierw odpalili w całości EP-kę Young Mountain, rozpoczynając ją od pięknego Quiet, po drodze mając małe problemy techniczne w utworze Grandfather Clock (klawisze Emily Xander), który przerwali i po krótkiej przerwie rozpoczęli raz jeszcze, a kończąc przepięknym There Are Some Remedies Worse Than the Disease. Druga część koncertu została zdominowana albumem Another Language, po czym muzycy wyszli na jeden bis i zagrali The Mighty Rio Grande z wydanego w 2008 roku This Will Destroy You.

Trwający osiemdziesiąt minut występ, tych już klasycznych i cenionych post-rockowców, praktycznie bez słów (poza krótką informacją ze strony Chrisa, co grają na tych koncertach), z pewnością zahipnotyzował zebranych charakterystycznymi dla nich dźwiękowymi pejzażami dotykającymi ambientu oraz doomgazu, do tego wpisanymi w piękne i nastrojowe melodyczne tematy. Było warto.