ArtRock.pl - Progressive & Art Rock w sieci!
Ten serwis korzysta z plików Cookies i podobnych technologii. Dowiedz się więcej » | zamknij
 
- 14.04 - Białystok
- 25.04 - Poznań
- 26.04 - Szczecin
- 27.04 - Koszalin
- 28.04 - Gdynia
- 10.05 - Piekary Śląskie
- 11.05 - Kraków
- 12.05 - Lublin
- 14.04 - Warszawa
- 16.04 - Gdańsk
- 17.04 - Kraków
- 14.04 - Radzionków
- 20.04 - Gomunice
- 25.04 - Bielsko-Biała
- 18.04 - Rzeszów
- 19.04 - Gdańsk
- 20.04 - Chorzów
- 26.04 - Ostrów Wielkopolski
- 27.04 - Wrocław
- 28.04 - Poznań
- 04.05 - Lublin
- 10.05 - Łódź
- 11.05 - Warszawa
- 17.05 - Gorzów
- 18.05 - Szczecin
- 19.05 - Bydgoszcz
- 20.04 - Bielsko Biała
- 21.04 - Radom
- 22.04 - Kielce
- 20.04 - Lipno
- 24.04 - Warszawa
- 25.04 - Kraków
- 26.04 - GDAŃSK
- 07.05 - Chorzów
- 08.05 - Siemianowice Śląskie
- 09.05 - Siemianowice Śląskie
- 25.05 - Łódź
- 25.05 - Zabrze
- 26.05 - Zabrze
- 13.07 - Katowice
 

felietony

20.03.2012

Il cimento dell'armonia e dell'inventione. Op.8. Spór między harmonią a wyobraźnią...

Il cimento dell'armonia e dell'inventione. Op.8.  Spór  między harmonią a wyobraźnią... Mamy rok przestępny, a skoro tak, to pewne rzeczy przytrafiają się nam inaczej niżeli to w innych okresach bywało. Dziś przypada ... pierwszy dzień Wiosny (haha, ciekawe, co na to uczniowie…). A skoro Wiosna, to nie sposób pomyśleć o stosownej muzyce na dziś.

Po której stronie opowiedzielibyście się?

Ok., tak tylko pytam, bo również – w zależności od nastroju, raz tu, raz tam…

Tytuł ów pojawia się dziś nieprzypadkowo. Mamy rok przestępny, a skoro tak, to pewne rzeczy przytrafiają się nam inaczej niżeli to w innych okresach bywało. Dziś pierwszy dzień Wiosny (haha, ciekawe, co na to uczniowie…). A skoro Wiosna, to nie sposób pomyśleć o stosownej muzyce na dziś.

Oczywiście, gdy mowa jest o porach roku, to właściwie każdy uzależniony od muzyki osobnik (taki jak ja dla przykładu) natychmiast wybiega myślami do dzieła Antonia Vivaldiego. Te jego cztery słynne koncerty z opusu 8 to właśnie część większego cyklu zatytułowanego jak wyżej: Spór między harmonią a wyobraźnią. Okazja wydaje się zatem wyborna, by parę słów o Vivaldim, jego dziele i różnych dostępnych na rynku interpretacjach skreślić.

Co się tyczy słynnego Wenecjanina, to jakkolwiek nie wydawałoby się to dziwne – do lat dwudziestych ubiegłego wieku muzyka rudego księdza była wręcz zapomniana (wydaje się, że to normalny los wszystkich kompozytorów – vide J. S. Bach). Na szczęście w archiwach szkoły prowadzonej przez ojców salezjanów w Piemoncie odkryto skrzynie, w których okazało się złożono pokaźną część opublikowanych prawie dwieście lat wcześniej zbiorów weneckiego mistrza. Jak już odkryto, Vivaldi od razu właściwie trafił na „listy przebojów muzyki klasycznej”. Raz, że to była wyjątkowa muzyka, dwa, że „odkrycie” sprzyjało popularyzowaniu jego dzieł. Pojawiły się przy tym różne historie. Jak choćby ta, że jak wieść niesie Vivaldiemu przebywającemu w Wenecji ograniczono możliwość odprawiania mszy (bo że był księdzem, to wszyscy wiedzą, prawda?). Ponoć stało się to dlatego, że nasz geniusz potrafił przerwać nabożeństwo i biec do zakrystii, by zapisać fragment muzyki, który akurat pojawił mu się w głowie. Ile z tego prawdy, a ile wymyślnej fikcji, mającej ukryć np. kłopoty zdrowotne kompozytora – trudno dziś powiedzieć. Zresztą do święceń kapłańskich też podobno Vivaldiego nie ciągnęło, nie miał jednak innego wyjścia, gdyż wówczas tylko seminaria umożliwiały dzieciom z biednych rodzin bezpłatną edukację. Takich „faktów nie-faktów” w życiu Włocha jest sporo. Że zaczynał jako nauczyciel muzyki w sierocińcu weneckim. Że ponoć miał romans ze śpiewaczką Anną Giro (którą dlatego wybierał do śpiewania  głównych ról w swoich operach). Że przymykano oko na jego impresaryjną działalność (no bo jak ksiądz mógł prowadzić rozległą działalność organizatora festiwali i koncertów, komponując zarazem, udzielając lekcji i … pełniąc posługę duszpasterską?). Słowem: barwna postać i tyle.

I dobrze, że taki był. Bo skoro kompozytor to taka wyrazista postać, to i jego kompozycje powinny być takie same. I tu dochodzimy do sedna dzisiejszego felietonu.

Bowiem dzieło Vivaldiego w wykonaniu różnych artystów współczesnych prezentuje się tak niezwykle i przekrojowo, jak mało który inny dorobek kompozytorski (no, może poza Yesterday Paula Mc Cartneya, ale to jednak inna liga).

Skoro tak, to które wydawnictwa wybrać? A to zależy…

Pierwsza sprawa, to konieczność ustalenia, co preferujemy. Czy będzie to wykonanie HIP-owe, czyli autentyczne, próbujące w najbardziej dosłowny sposób odtworzyć muzyką dawną dzisiaj. Czy też może pozwalamy sobie na odrobinę swobody, dajemy luz dzisiejszym artystom, dzięki czemu jest szansa, że muzyka zacznie żyć swoim, nierzadko drugim życiem.

Oba te kierunki wydają się właściwe, zwłaszcza w odniesieniu do Czterech Pór Roku, gdyż to akurat dzieło nagrano w tylu mało ciekawych interpretacjach, że wprowadzenie pewnej cenzury wydaje się właściwe. Zatem, po kolei.

Najpierw wykonawstwo historyczne. Włosi zagrają: Ottavio Dantone i jego Accademia Bizantina. Solo na skrzypcach – Stefano Montanari. Wytwórnia – niemiecki ARTS, format SACD. Brylant wśród muzyki klasycznej. Absolutnie fascynujące, pełne dostojeństwa i czasami nawet patosu nagranie. . Stefano Montanari, grający pierwsze skrzypce wykonuje swoje partie z wielkim pietyzmem. Orkiestra uzupełnia go w proporcjach właściwych – nie ma jej tu ani zbyt dużo, ani za mało: po prostu jest obecna wtedy gdy trzeba i wiedzie te swoje flażolety w tak kameralny i uczuciowy sposób, aż chce się takiej muzyki więcej i więcej. Jeśli więc ktoś chciałby sięgnąć do muzyki nietuzinkowej, brzmiącej w znacznym stopniu jak to drzewiej bywało – album Accademii Bizantiny z pewnością jest dla niego.

Ale – gdyby ktoś dla odmiany chciał sięgnąć po rzeczy odrobinę… nie! Mocno szalone – proponuję poszukać albumu nagranego przez … Fabio Biondiego i jego ansambl Europa Galante. Słychać, że ta orkiestra staje bardziej po stronie wyobraźni, niż harmonii (jak akademicy Dantone). Toteż grają oni muzykę Vivaldiego zupełnie inaczej. Zdarza im się zagrać pewne malutkie fragmenty inaczej. Tu zmienić brzmienie, tam dodać nutę. Ale za to jak to robią!!

Biondi przede wszystkim nie trzyma się sztywno schematu. Gra niezwykle żywiołowo i co ważne – swobodnie. Dzięki takiemu podejściu muzyka, którą znamy od lat zyskuje. Na dynamice, na melodyce, na wręcz przebojowości. Jest jak nasze lato. Wyraziste, gorące, opalone, z kieliszkiem dobrego wina w ręce. Za każdym razem, gdy słucham ich interpretacji, nie mogę wyjść z podziwu, jak to się stało, że te skrzypce się nie rozpadły, albo przynajmniej nie zapaliły podczas grania słynnych kompozycji Vivaldiego. To wykonanie to OGIEŃ!!! Prawdziwy heavy metal muzyki klasycznej.  

I na koniec – wersja pośrednia. Z obrazkami.

Jak pokazać ciekawie muzykę klasyczną? Łatwe to nie jest. Można tradycyjnie, ustawić kamery, oświetlić orkiestrę i solistę, dawać przebitki z ładnych skrzypaczek i zachwyconej publiczności. Można też zobrazować malarstwem dawnych mistrzów (np. z Galerii Starych Obrazów z pałacu Zwinger w  Dreźnie). Ale to wszystko będzie jakieś takie niedorobione.

Zatem – gdyby autentyzm wykonawczy połączyć z odrobiną świeżości (znaczy się dopuścić ciut własnej inwencji artystów obecnych), zobrazować to w sposób nietuzinkowy, czasami może na pierwszy rzut oka pretensjonalny, to ... otrzymamy dzieło niemieckiej Akademie Für Alte Muzik z Berlina. Ich DVD zatytułowane 4 Elements to właśnie takie oryginalne i nieszablonowe wykonanie muzyki Rudego Księdza.

Koncert wspomniany został nakręcony w formie widowiska muzyczno – baletowego. Właśnie – balet! Jednak nie spodziewajcie się tutaj tancerek w białych czy różowych baletkach, nie liczcie na wyszukane dekoracje, klejnoty, bajkowe rekwizyty – nic z tego. Tancerz jest … JEDEN, tańczy boso, bardzo niekonwencjonalnie jak na to, co z baletem kojarzymy. I … co najważniejsze – idealnie pasuje to do muzyki jaka pojawia się w ilustracji obrazu. Oczywiście dzieło Rebela nie jest tak znane jak 4 pory roku, więc wymaga większego skupienia (aby znaleźć sobie wyważone miejsce między obrazem a dźwiękiem), jednak po kilku przesłuchaniach z pewnością spodoba się każdemu, komu bliska jest muzyka barokowa. Cztery Pory Roku to już zupełna magia. Akademicy grają jak natchnieni, Midori Seiler zachwyca partiami solowymi skrzypiec, a Juan Kruz Diaz de Garaio Esnaola uzupełnia widowisko w taki niezwykły sposób, że aż przyjemnie się to ogląda. Każda z części jest inaczej zobrazowana, w każdej porze roku przygotowano dla nas charakterystyczne elementy, które wydają się tak oczywiste z jednej strony a z drugiej zastanawiamy się, dlaczego  nikt tak wcześniej nie robił. Muzyka i obraz mają bawić – i tak też jest: oto Vivaldi odarty z naburmuszonego zadęcia, taki blisko publiczności (tak w przenośni, jak i dosłownie), puszczający do nas oko i mówiący, że muzyka klasyczna to też zabawa. Niesamowite, jak wiele można osiągnąć prostymi środkami: słuchając i oglądając to DVD zastanawiałem się co i rusz, czym nowym mnie artyści zaskoczą. I właściwie taki zadziwiony byłem do końca tego koncertu – z wielkim finałem w postaci Zimy. To trzeba zobaczyć (i posłuchać) bo naprawdę warto.

Przedstawienie odbyło się Radialsystem V w Berlinie. Wyreżyserował je, wg własnego pomysłu … nasz baletmistrz: Juan Kruz Diaz de Garaio Esnaola. Płytkę wydała Harmonia Mundi. Obraz perfekt, dźwięk Stereo PCM, DTS 5.1 – brzmi fantastycznie. Podsumowując: pozycja obowiązkowa – nie zawiedziecie się.

 

I to tyle. Może kiedyś, przy okazji innej pory roku będzie okazja sięgnąć po inne interpretacje Le Quattro Stagioni.

A tymczasem – ciepłej, słonecznej i przyjemnej wiosny życzę…

W felietonie użyto:

  1. Accademia Bizantina, Ottavio Dantone & Stefano Montanari: Il cimento dell'armonia e dell'inventione. Op.8., no. 1-6. ARTS Records.
  2. Fabio Biondi & Europa Galante: The Four Seasons, Opus 111 – wersja już niedostępna w sprzedaży, ale wykonanie późniejsze Biondiego dla Virgin też może być.
  3. Midori Seiler & Akademie Für Alte Musik: 4 Season / 4 Elements, DVD, Harmonia Mundi.

Każda z płyt w skali artrock.pl – 10 gwiazdek, czyli Arcydzieło.

 

 

Zdjęcia:

Europa Galante - The Four Seasons Akademie Fur Alte Musik - 4 Elements / 4 Seasons
ArtRock.pl na Facebook.com
ArtRock.pl RSS
Picture theme from Riiva with exclusive licence for ArtRock.pl
© Copyright 1997 - 2024 - ArtRock.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.