ArtRock.pl - Progressive & Art Rock w sieci!
Ten serwis korzysta z plików Cookies i podobnych technologii. Dowiedz się więcej » | zamknij
 
Recenzje albumów w serwisie ArtRock.pl
Szukaj:
Recenzja albumu Rogers, Kenny ─ Eyes That See in The Dark w serwisie ArtRock.pl

Rogers, Kenny — Eyes That See in The Dark

 
wydawnictwo: RCA Records 1983
 
All tracks were written by Barry, Robin & Maurice Gibb except where noted.
1. "This Woman" (Barry Gibb, Albhy Galuten) 3:58
2. "You and I" 4:37
3. "Buried Treasure" 4:12
4. "Islands in the Stream" (duet with Dolly Parton) 4:10
5. "Living with You" 3:10
6. "Evening Star" (Barry Gibb, Maurice Gibb) 3:40
7. "Hold Me" 4:15
8. "Midsummer Nights" (Barry Gibb, Albhy Galuten) 3:50
9. "I Will Always Love You" (Barry Gibb, Maurice Gibb) 4:22
10. "Eyes That See in the Dark" (Barry Gibb, Maurice Gibb) 3:42
 
Całkowity czas: 39:56
skład:
Kenny Rogers — lead vocals; Barry Gibb — background vocals, guitar, arranger; Maurice Gibb — bass, synthesizer, guitar, background vocals; Albhy Galuten — synthesizer, piano, arranger; Tim Renwick — guitar; George Terry — guitar; George Bitzer — piano, synthesizer; Ron Ziegler — drums; Joe Lala — percussion; Dolly Parton — duet vocals on "Islands in the Stream"; Denise DeCaro — background vocals on "I Will Always Love You"; Myrna Mathews — background vocals on "I Will Always Love You"; Marti McCall — background vocals on "I Will Always Love You"; Larry Gatlin — background vocals on "Buried Treasure" and "Evening Star"; Steve Gatlin — background vocals on "Buried Treasure" and "Evening Star"; Rudy Gatlin — background vocals on "Buried Treasure" and "Evening Star"; Fred Tackett — guitar on "Evening Star"; Mitch Holder — guitar on "Evening Star"; John Hobbs — piano on "Evening Star"; Paul Leim — drums on "Evening Star"; Sid Sharp — concertmaster; Jimmie Haskell — strings arrangement on "Hold Me"; Peter Graves — horns on "You and I" and "Islands in the Stream"; Whit Sidener — horns on "You and I" and "Islands in the Stream"; Ken Faulk — horns on "You and I" and "Islands in the Stream"; Neal Bonsanti — horns on "You and I" and "Islands in the Stream"; Robin Gibb — background vocals on "Living with You"; Karl Richardson — sound engineer; Steve Klein — sound engineer
Album w ocenie czytelników:
Oceń album:

Pokaż szczegóły oceny
Beznadziejny album, nie da się go nawet wysłuchać.
› 0
Istnieją gorsze, ale i przez ten ciężko przebrnąć do końca.
› 0
Album słaby, nie broni się jako całość.
› 0
Nieco poniżej przeciętnej, dla wielbicieli gatunku.
› 0
Album jakich wiele, poprawny.
› 0
Niezła płyta, można posłuchać.
› 0
Dobry, zasługujący na uwagę album.
› 0
Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
› 1
Absolutnie wspaniały i porywający album.
› 0
Arcydzieło.
› 0

Łącznie 1, ocena: Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
 
 
Ocena: * Bez oceny
15.08.2017
(Recenzent)

Rogers, Kenny — Eyes That See in The Dark

Jak już przyznałem się do Ery, to do Kenny Rogersa też mogę.

 

Chociaż Rogers to chyba mniejszy obciach niż Era.

Powszechnie kojarzony jest jako kantrowiec, ale miał w swojej karierze momenty bardziej mainstreamowe, na przykład z zespołem The First Edition. Ale największą popularność zdobył sobie grając muzykę country. Chociaż zawsze to jego country było trochę popowe, czy pop-rockowe. Na początku lat osiemdziesiątych znowu mu się zachciało lekko zmienić emploi na bardziej mainstreamowe. Zaangażował  do tego celu Maurice'a Gibba, który mu to całościowo ogarnął – wyprodukował, zaaranżował, zorganizował, a przy pomocy swoich braci też i skomponował. Gibb miał swój specyficzny styl jeżeli chodziło produkcję – słychać  było, że on to robił. Tak samo, jeżeli chodziło o komponowanie – zawsze  gdzieś to Bee Gees w tle było słychać, a tu nawet dosłownie, bo wszyscy trzej bracia udzielali się w chórkach. Maurice w tym czasie był już bardzo cenionym kompozytorem i producentem, współpracował z wieloma wykonawcami i to on zrobił (też wspólnie z braćmi) multiplatynowego hita Dionne Warwick –  "Heartbreaker". Tak, że Rogers wiedział kogo  angażuje i po co. Założenia były proste – zrobić  dobrą płytę z dobrymi piosenkami. Kosztem pewnych stylistycznych kontrybucji – bo  niekiedy brzmiało to jak płyta Bee Gees z gościnnym udziałem Rogersa – udało  się stworzyć coś naprawdę fajnego. A co pewnie równie ważne dla wszystkich zainteresowanych, płyta odniosła duży sukces komercyjny – dwa  duże przeboje, w tym jeden baaardzo duży, czyli "Islands in The Stream", zaśpiewany z Dolly Parton. Ale to ten drugi, "This Woman" spodobało mi się bardziej. Znaczy "Islands..." nie podobało mi się w ogóle. Zresztą jakiś  podstarzały, przebranżowiony na pop kantrowiec nie interesował mnie specjalnie – właściwe tylko to "This Woman" mi się podobało.

 

Zdecydowanie między mną i tym albumem nie było miłości od pierwszego wejrzenia. Wtedy miałem swoich faworytów, bardzo dużo muzyki do ogarnięcia i na bieżąco, i starszych rzeczy – dużo ciekawszej muzyki do słuchania, to taka płyta dla nieco podstarzałych słuchaczy raczej mnie nie mogła zainteresować, a i właściwie czasu na takie pierduły nie miałem. Ale "This Woman" miałem na jakiejś składance z piosenkami z lat osiemdziesiątych i jakiś czas temu pomyślałem sobie, żeby posłuchać, co tam jest więcej oprócz tego utworu i tych paździerzowych Wysp na Golfsztromie. No jest kilka fajnych piosenek, właściwie cała płyta to są fajne piosenki. Czasami trochę banałem zalatują, jak na przykład wspomniane „Islands…”, czy jeszcze bardziej country – „Evening Star”, ale już na przykład „Living with You” – całkiem dynamiczny, z ciekawą melodią, zainteresowałby wykonawców bardziej ambitnego sortu, niż Rogers. Z ciekawszych utworów mamy też bardzo ładne ballady „Hold Me” i „I Will Always Love You”. Bardzo mila i sympatyczna płyta – świetna, letni relaks.

 

Dlaczego dawniej miałem to w nosie, a teraz mi się spodobało? Z dwóch przyczyn – po pierwsze nie jestem już nastolatkiem, a po drugie obecnie muzyka rozrywkowa cierpi na tragiczny wręcz deficyt dobrego popu i jeżeli ktoś nie przepada za rzeczami z okolic r’n’b, hip-hopu, dance, funky i tym podobnym rzeczom, które są składowymi współczesnego, dominującego wszędzie „czarnego” popu,  to jeśli chce sobie znaleźć coś nowego musi dosyć głęboko poszukać w przeszłości.

ArtRock.pl na Facebook.com
ArtRock.pl na Twitterze
ArtRock.pl na Myspace.com ArtRock.pl RSS
© Copyright 1997 - 2017 - ArtRock.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.