ArtRock.pl - Progressive & Art Rock w sieci!
Ten serwis korzysta z plików Cookies i podobnych technologii. Dowiedz się więcej » | zamknij
 
Recenzje albumów w serwisie ArtRock.pl
Szukaj:
Recenzja albumu Spirit ─ Spirit w serwisie ArtRock.pl

Spirit — Spirit

 
wydawnictwo: Epic Records 1968
 
Fresh-Garbage
Uncle Jack
Mechanical World
Taurus
Girl In Your Eye
Straight Arrow
Topanga Windows
Gramophone Man
Water Woman
The Great Canyon Fire In General
Elijah
 
Całkowity czas: 41:55
skład:
- Jay Ferguson / lead vocals, percussion; - Randy California / guitars, backing vocals; - John Locke / keyboards; - Mark Andes / bass, backing vocals; - Ed Cassidy / drums, percussion
Album w ocenie czytelników:
Oceń album:

Pokaż szczegóły oceny
Beznadziejny album, nie da się go nawet wysłuchać.
› 0
Istnieją gorsze, ale i przez ten ciężko przebrnąć do końca.
› 0
Album słaby, nie broni się jako całość.
› 0
Nieco poniżej przeciętnej, dla wielbicieli gatunku.
› 0
Album jakich wiele, poprawny.
› 0
Niezła płyta, można posłuchać.
› 0
Dobry, zasługujący na uwagę album.
› 0
Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
› 2
Absolutnie wspaniały i porywający album.
› 0
Arcydzieło.
› 0

Łącznie 2, ocena: Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
 
 
Ocena: * Bez oceny
29.06.2017
(Recenzent)

Spirit — Spirit

W kwietniu 1966 roku Randy wraz z rodzicami osiedlił się w Nowym Jorku blisko studia nagraniowego Waltera Beckera ( późniejszego muzyka Steely Dan).

Jego gitara w trakcie podróży gdzieś się zapodziała, wiec Randy poszedł kupić nowy instrument do Manny’s Music na Manhattanie. Tam poznał jamującego na stratocasterze Jimi Hendrixa. Szybko się dogadali i już po paru minutach razem spędzili kilka godzin wygrywając na gitarach różne kawałki. Hendrix będąc pod wrażeniem gry młodzieńca zaproponował mu dołączenie do swojej grupy Jimi James & Blue Flames. Przez trzy miesiące grali oni razem w klubie Wha w Greenwich Village, ale jesienią Jimi otrzymał propozycję nagrania płyty w Wielkiej Brytanii.

Niestety rodzice piętnastoletniego Randy’ego nie pozwolili mu jechać z Hendrixem do Anglii. Pozostali nadal w kontakcie, a Randy wraz z rodziną powrócił za jakiś czas na Zachodnie Wybrzeże.

Wiosną 1967 roku Randy California wraz ze swoim ojczymem Ed Cassidym zdecydował się na założenie własnego zespołu. Po dokooptowaniu Fergusona, Andesa i Locke’a powstała grupa, której lider nadał nazwę Spirit.

 

Rok później wydany został debiut zespołu i jest to niesamowicie tajemnicza brzmieniowo płyta. Bardzo mocno osadzona w latach sześćdziesiątych, ale wyróżnia się sporym wyrafinowaniem utworów. „Fresh Garbage” podobnie jak kilka innych numerów z płyty zaczyna się wręcz popową zwrotką, by w środkowej części przejść do jazzowej improwizowanej wstawki. Można powiedzieć, że to taki hard rockowy jazz. Bardzo psychodeliczną piosenką jest „Uncle Jack” nawiązujący do twórczości The Who. Jest to fajny numer i należy do najbardziej optymistycznych nagrań Spirit.

Nie sposób nie wspomnieć, przy okazji kolejnego nagrania, speca od aranżacji orkiestrowej, Marty Paicha, który zajął się tą sprawą i wyszło mu to doskonale. W „Mechanical World” właśnie niesamowita orkiestracja wchodzi w gitarę Californii i tworzy jedną z najbardziej intensywnych piosenek na całym albumie. Tutaj California fantastycznie buduje nastrój i atakuje swoją grą nasze układy percepcyjne, a w tle Paich robi niesamowite rzeczy, by pod koniec wszystko wyciszyć.

„Taurus”, krótka miniaturka zamienia nas w samotnego jeźdźca przebijającego się przez zaśnieżone wzgórza, aby dotrzeć na szczyt, by zobaczyć ten niesamowity obraz. California nie popisuje się swoją grą, ale tworzy solówki bardzo dziwne, psychodeliczne i mające wiele wspólnego z jazzową atmosferą. Płytę kończy prawie dziesięciominutowy utwór „Elijah”, wyróżniający się swobodą, wręcz free jazzową, ale jeszcze możliwą do słuchania. Zespół zebrał wszystkie dźwięki albumu w jedną całość a do tego każdy z muzyków ma parę chwil na improwizacje. Leciutkie drgania pianina Locka, do tego wysublimowane, pełne odjechanych fraz, gitary, stonowane solo na perkusji i basowe lekkie zagrywki Andesa wieńczą pierwsza płytę zespołu, zespołu bez którego scena psychodeliczna byłaby bardzo uboga.

ArtRock.pl na Facebook.com
ArtRock.pl na Twitterze
ArtRock.pl na Myspace.com ArtRock.pl RSS
© Copyright 1997 - 2017 - ArtRock.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.