ArtRock.pl - Progressive & Art Rock w sieci!
Ten serwis korzysta z plików Cookies i podobnych technologii. Dowiedz się więcej » | zamknij
 
Recenzje albumów w serwisie ArtRock.pl
Szukaj:
Recenzja albumu Jon & Vangelis ─ The Friends of Mr. Cairo w serwisie ArtRock.pl

Jon & Vangelis — The Friends of Mr. Cairo

 
wydawnictwo: Polydor 1981
 
"I'll Find My Way Home" – 4:29
"State of Independence" – 7:53
"Beside" – 4:08
"The Mayflower" – 6:35
"The Friends of Mr. Cairo" – 12:04
"Back to School" – 5:06
"Outside of This (Inside of That)" – 5:00
 
Całkowity czas: 45:42
skład:
Jon Anderson – vocals, composer; Vangelis – composer, producer, arranger, performer; Dick Morrissey – saxophone, flute; David Coker – voices; Sally Grace – voices (5); Dennis Clarke - saxophone; Claire Hamill – backing vocals (6); Carol Kenyon – backing vocals; Roger Roche – engineer; Raine Shine – engineer; Alwyn Clayden – sleeve; Veronique Skawinska – photography
Album w ocenie czytelników:
Oceń album:

Pokaż szczegóły oceny
Beznadziejny album, nie da się go nawet wysłuchać.
› 0
Istnieją gorsze, ale i przez ten ciężko przebrnąć do końca.
› 0
Album słaby, nie broni się jako całość.
› 0
Nieco poniżej przeciętnej, dla wielbicieli gatunku.
› 0
Album jakich wiele, poprawny.
› 0
Niezła płyta, można posłuchać.
› 0
Dobry, zasługujący na uwagę album.
› 1
Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
› 4
Absolutnie wspaniały i porywający album.
› 6
Arcydzieło.
› 12

Łącznie 23, ocena: Absolutnie wspaniały i porywający album.
 
 
Ocena: * Bez oceny
13.02.2017
(Recenzent)

Jon & Vangelis — The Friends of Mr. Cairo

Z Grecji na Marsa, a potem do Watykanu.

Czyli cykl o Vangelisie.

Odcinek dwudziesty drugi.

Jeżeli "Short Stories" było  zrobione spontanicznie, na zasadzie – se pogramy i zobaczymy, co wyjdzie, tak "Friends..." było przedsięwzięciem przygotowanym i wykonanym bardzo starannie. Na tyle starannie, że moim zdaniem jest to najlepiej zrealizowana płyta duetu – bogactwo brzmień, pomysłowe aranżacje, dialogi wplecione w niektóre utwory. A że sama muzyka była równie różnorodna jak i dobra, dlatego ten album jest dosyć  powszechnie uznawany za najlepszy w ich dorobku. I trudno się temu dziwić, i trudno się z tym nie zgodzić. Ja co prawda wolę jedynkę i uważam, że muzycznie jest lepsza, ale jeśli chodzi o technikalia, to muszę  oddać cesarzowi, co cesarskie.

Podejrzewam, że każdemu "The Friends of Mr.Cairo" kojarzy się z wielkim hitem "I'll Find My Way Home". Tylko, że on pierwotnie na płycie się nie znalazł. Pierwsze wydanie zawierało sześć utworów, bez tego przeboju. Do tego miało inną, białą okładkę. Ale bardzo szybko skorygowano to niedopatrzenie, ponoć kilka tygodni później. I zmieniono też okładkę, na tą, z dopiskiem "Includes I'll Find My Way Home", gdzie obaj panowie siedzą przy kartach i alkoholu. Zmieniono też układ płyty – pierwsza strona stała się drugą, a druga – pierwszą, uzupełnioną o tą   dodatkową piosenkę. Można się zastanawiać, dlaczego ten utwór od razu nie znalazł się na tym krążku. Może nie pasował do koncepcji całej płyty? Ale biorąc pod uwagę, co się  na niej znajduje, trudno mi zrozumieć, jak to tu może nie pasować. "Friends...", jak już wcześniej wspomniałem,  zawiera bardzo zróżnicowany materiał muzyczny – właściwie  każdy utwór jest inny - rock'n'roll  "Back to School", a elektroniczna impresja "The Mayflower" – trudno  znaleźć większy kontrast. Jedynie  "Beside Me" i "Outsie of This", są w jakiś sposób podobne, bo to takie łagodne, nastrojowe balladki. "I'll Find My Way Home" to po prostu ładna piosenka  i wielki przebój, "State of Independece", też spory przebój (tyle, że bardziejszy w wykonaniu Donny Summer), bardzo ciekawy utwór, oparty na południowoamerykańskich rytmach, a numer tytułowy to w ogóle temat na osobne wypracowanie. Dwuczęściowa kompozycja, która jest swego rodzaju hołdem złożonym  kinematografii,  dokładniej  filmom gangsterskim z lat trzydziestych i czterdziestych, a Mister Cairo to jedna z postaci filmu "Sokół Maltański". Na początek słyszymy serie z pistoletów maszynowych, kule latają gęsto, a bohaterowie uciekają samochodem po napadzie. Nie wszyscy w całości. Ktoś oberwał i stęka gdzieś na tylnej kanapie. Pościg trwa mniej więcej do szóstej minuty, potem  robi się dużo spokojniej, bardziej nastrojowo, a wszystko kończy  szum pracującego projektora filmowego i przesuwającej się taśmy. Niezwykła rzecz, zdecydowanie opus magnum tego albumu.

Sam album okazał się wielkim sukcesem komercyjnym i równie dużym artystycznym. Dla Vangelisa był to wyjątkowo miodny okres, bo kilka tygodni wcześniej ukazały jego „Rydwany Ognia” i sprzedawały się chyba nawet jeszcze lepiej. Ale  nie powiedziałbym, że „Rydwany…” są lepsze niż „The Friends…”, tak jak nie powiedziałbym, że „The Friends…” jest lepsze od „Rydwanów…”. Obie są siebie warte. Czyli znakomite.

ArtRock.pl na Facebook.com
ArtRock.pl na Twitterze
ArtRock.pl na Myspace.com ArtRock.pl RSS
© Copyright 1997 - 2017 - ArtRock.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.