ArtRock.pl - Progressive & Art Rock w sieci!
Ten serwis korzysta z plików Cookies i podobnych technologii. Dowiedz się więcej » | zamknij
 
Recenzje albumów w serwisie ArtRock.pl
Szukaj:
Recenzja albumu Fatal Fusion ─ The Ancient Tale w serwisie ArtRock.pl

Fatal Fusion — The Ancient Tale

 
wydawnictwo: Karisma Records 2013
 
1. City Of Zerych [18:08]:
Welcome
The Dark Lord
Falling Into Darkness
The Shaman
Confrontation
Fall To Rise
2. Halls Of Amenti [08:59]
3. The Divine Comedy [14:14]:
Dante’s Descent
Inferno
Purgatory
Paradise
4. Tears I’ve Cried [08:48]
5. The Ancient Tale [17:37]:
Eos
Helios
Astraeos
Selene
 
Całkowity czas: 67:43
skład:
Knut Erik Grontvend – Vocals. Stig Selnes – Guitars. Erlend Ergebretsen – Keyboards. Lasse Lie – Bass. Audun Engebetsen – Drums, Percussion.
Album w ocenie czytelników:
Oceń album:

Pokaż szczegóły oceny
Beznadziejny album, nie da się go nawet wysłuchać.
› 0
Istnieją gorsze, ale i przez ten ciężko przebrnąć do końca.
› 0
Album słaby, nie broni się jako całość.
› 0
Nieco poniżej przeciętnej, dla wielbicieli gatunku.
› 0
Album jakich wiele, poprawny.
› 0
Niezła płyta, można posłuchać.
› 0
Dobry, zasługujący na uwagę album.
› 0
Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
› 2
Absolutnie wspaniały i porywający album.
› 5
Arcydzieło.
› 0

Łącznie 7, ocena: Absolutnie wspaniały i porywający album.
 
 
Ocena: 7 Dobry, zasługujący na uwagę album.
02.05.2015
(Recenzent)

Fatal Fusion — The Ancient Tale

Trochę się zdziwiłem, że ta płytka trafiła do mnie, a nie do Mariusza. Wszak nowości z typowo progresywnej półki (zwłaszcza jeśli chodzi o mniej znane zespoły) praktycznie zawsze przechwytuje – jak kiedyś go z przymrużeniem oka nazwałem – nasz „obrońca wiary”. A tu niespodzianka. Drugą niespodziankę dostajemy po odpaleniu srebrnego krążka.

Fatal Fusion (gwoli ścisłości: „The Ancient Tale” to druga płyta tego założonego w 2008 roku zespołu) stawia na dość oryginalną, ciekawą (i bynajmniej nie fatalną) kombinację, proponując rock neoprogresywny z wieloma elementami klasycznego proga. Sporo tu gitary klasycznej, zamiast wszechobecnych syntezatorów rozszalałe Hammondy, chętnie wykorzystywany jest melotron, a gdy pojawiają się syntezatory, bliżej im do brzmień klasycznych Moogów niż cyfrowych cudeniek z lat 80.; do tego gitarzysta, oprócz klasycznie neoprogowych solówek spod znaku Gilmoura, Latimera i Hacketta potrafi zapodać ciężkie, ale finezyjne hardrockowe riffy i pasaże. No i rzecz jasna długie, kilkunastominutowe kompozycje złożone z mniejszych fragmentów, pełne zmian nastroju, tempa, klimatu.

Sam wstęp “City Of Zerith” jest raczej schematyczny – syntezator, dramatyczna gitara, ale potem dzieje się ciekawiej – delikatne gitarowe granie i miękki, melodyjny śpiew, ładnie przełamane dynamicznym fragmentem z gitarą ładnie pojedynkującą się z Hammondem. Potem mamy ładną podróż w dawne czasy: oprócz gitary, sporo miejsca dostaje melotron, do tego syntezatorowe sola brzmiące tak, jakby zagrano je na nieco podkręconym Minimoogu. Nie brakuje też organów (to Hammonda, to kościelnych) i chwil czysto rockowego, gitarowego wykopu… Instrumentalny „The Divine Comedy” to głównie właśnie prezentacja możliwości starych, tradycyjnych instrumentów klawiszowych: to melotronu – fajnie uzupełniającego niemal prog-metalowy riff, to szalejących organów Hammonda. W finałowym utworze tytułowym sporo miejsca dostaje fortepian, jest sporo ładnych fragmentów z wokalistą śpiewającym na melotronowym podkładzie i klasyczna, progrockowa solówka w finale. Są też delikatne, spokojne momenty – klawesynowy wstęp oraz ładny duet akustycznej gitary i fletu równoważący hammondowo-riffowy ciężar „Tears I’ve Cried”. Do tego „Halls Of Amenti” – prostsza formalnie, hardrockowa piosenka, w której solidne gitarowe riffowanie ładnie przyozdabia melotron i Moogowe zawijasy…

Może niewiele w tym oryginalnych pomysłów, ale muzyki Fatal Fusion słucha się bardzo przyjemnie. Jedyne, co zaniża ocenę końcową, to wokalista: gdy śpiewa normalnie, wypada dobrze, gorzej gdy ucieka się do parateatralnych popisów („Zerich, people of Zerich! I have saved you from the darkness, I am the chosen One!”) lub próbuje zaśpiewać w bardziej emocjonalny, “głęboki” sposób („Tears I’ve Cried”). A i same teksty do wybitnych niestety nie należą… Szkoda, bo była szansa na naprawdę bardzo dobrą (w swojej klasie) płytę, a tak jest tylko lekko naciągnięte siedem gwiazdek – co nie zmienia faktu, że jest to jedna z ciekawszych neoprogresywnych propozycji ostatnich lat. Zobaczymy, co przyniesie kolejny album.

ArtRock.pl na Facebook.com
ArtRock.pl na Twitterze
ArtRock.pl na Myspace.com ArtRock.pl RSS
© Copyright 1997 - 2017 - ArtRock.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.