ArtRock.pl - Progressive & Art Rock w sieci!
Ten serwis korzysta z plików Cookies i podobnych technologii. Dowiedz się więcej » | zamknij
 
Recenzje albumów w serwisie ArtRock.pl
Szukaj:
Recenzja albumu D'accorD ─ D'accorD III w serwisie ArtRock.pl

D'accorD — D'accorD III

 
wydawnictwo: Karisma Records 2014
 
1. These Last Todays
2. Here Lies Greed
3. Lady Faboulus
4. Mr. Moonlight
5. Ibliss In Bliss
6. Song For Jethro
7. Mon - Sat: Part I
8. Mon - Sat: Part II
9. The Doom That Came To Sarnath (Bonus track)
 
Całkowity czas: 61:50
skład:
- Daniel Maage / Vocals, Flute & various instruments - Årstein "Yearstone" Tislevoll / Keyboards, Violin, Guitar, Mandolin - Fredrik Errol Horn / Keyboards & Saxophone - Stig Are S(o)und / Guitar - Martin Sjøen / Bass - Bjarte Rossehaug / Drums
Album w ocenie czytelników:
Oceń album:

Pokaż szczegóły oceny
Beznadziejny album, nie da się go nawet wysłuchać.
Istnieją gorsze, ale i przez ten ciężko przebrnąć do końca.
Album słaby, nie broni się jako całość.
Nieco poniżej przeciętnej, dla wielbicieli gatunku.
Album jakich wiele, poprawny.
Niezła płyta, można posłuchać.
Dobry, zasługujący na uwagę album.
Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
Absolutnie wspaniały i porywający album.
Arcydzieło.

Łącznie , ocena:
 
 
Ocena: 8 Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
10.04.2014
(Recenzent)

D'accorD — D'accorD III

 D’accorD to właściwie już retro-prog, tyle, że o nieco innej proweniencji niż  grany przez wiele grup podobnego autoramentu. Zwykle dla takich kapel punktem wyjścia są jacyś prog-rockowi herosi typu VDGG, Yes, albo King Crimson. W tym przypadku jest dużo ciekawiej, bo ten retro-prog ma nieco inne korzenie, nieco mniej ortodoksyjne – powiedzmy, że jest to umiejscowione gdzieś między Spooky Tooth i drugą edycją Traffic – tą po 1969 roku (czyli już tak nieco bliżej rockowego mainstreamu tamtych czasów). Oczywiście zakładam, że nazwy te naszym czytelnikom są doskonale znane.

 Dlaczego napisałem, że D’accorD właściwie już to retro-prog – dlatego, że zespół jakby powoli zaczął ewoluować stylistycznie. Na progarchivach określa się ich jako heavy-prog, co jest o tyle uzasadnione, że pierwsza płyta faktycznie taka była. Natomiast obecnie środek ciężkości  przesunął się zdecydowanie w stronę prog-rocka, a nawet jeszcze bardziej do środka. Wielkim fanem twórczości Norwegów jest Kolega Magister Tarkus i właściwie on mi ich naraił dobrych parę lat temu, jeszcze przy okazji debiutu. Ale tamta płyta mi się nie spodobała. Miała momenty, ale w ogólnym rozrachunku nie było to nic takiego, co można byłoby postawić na półkę. Dwójką  nie zainteresowałem się w ogóle, a ta nowa trafiła do mnie nieco przypadkowo. Posłuchałem jej tylko dlatego, że po prostu była pod ręką, bo jeśli jakaś płyta leży w domu, to przynajmniej jeden odsłuch jej się należy z mocy ustawy.

 Czasami nie spodziewamy się niczego interesującego, a tu czeka nas miła niespodzianka – tek też było z „D’accorD III”. Okazało się, że te siermiężno-toporno-archaiczne dźwięki nie są już takie siermiężne i toporne (chociaż cały czas archaiczne), do tego układają się w bardzo zgrabne kompozycje. Poza tym nie rżną  z trzech-czterech najbardziej wpływowych wykonawców, jak tabuny retroprogowców, tylko w swojej wtórności są zdecydowanie bardziej oryginalni, bo poruszają się po znacznie mniej uczęszczanych, rockowych ścieżkach. Żeby  nie powiedzieć – mocno już zarośniętych. Co prawda tytuł jednego z utworów „Song for Jethro” może być w jakiś sposób sugerujący  i w pewnym sensie nawet jest, bo da się doszukać jakiego powinowactwa do Jethro Tull (i to nie tylko w tym utworze), ale to dalekie echa, poza tym jeżeli nawet flet jest, to raczej Chris Wood, a nie Ian Anderson. Czyli znowu Traffic. 

 Dużą zaletą „D’accorD III” jest jej różnorodność – nie ma trzymania się jednego stylu, jednej koncepcji. Nie narzucają sobie zbyt sztywnych ograniczeń stylistycznych i bardzo dobrze na tym wychodzą. Utwory są różne – niektóre cięższe, bardziej dynamiczne, z uczciwym gitarowym riffem pełniącym jeżeli nie wiodącą, to ważną funkcję – „Here Lies Greed”, „Iblis in Bliss”, niektóre bardzie rozbudowane, dłuższe, nawet całkiem długie – „These Last Today”, czy dwuczęściowy „Mon-Sat” (R-E-W-L-A-C-Y-J-N-Y!), ale też są zwykłe rockowe piosenki (no nie do końca takie zwykłe) – „Lady Faboulus”, albo „Mr. Moonlight” (obie znakomite!). Zresztą taki podział jest bardzo umowny, bo druga część „Lady Faboulus” jest mocno rozbudowana, a w „Mr. Moolight” mamy niezły organowo-gitarowy walec, o wcale hard-rockowym wagoniarze. Zwykle, jeżeli słucham takiej nowej-starej muzyki, to od razu słyszę, że nagrano to teraz i to wszystko jest mocno stylizowane na granie z klasycznego okresu. Zwykle sprawia to  wrażenie niespecjalnie udanej podróby, nawet jeśli jest to muzycznie zupełnie w porządku. „D’accorD III” słucha się jak płyty z epoki, tak jakby to było faktycznie nagrane te czterdzieści kilka lat temu – ma to tamten klimat, ma to tamtego ducha i ma to tamtą klasę – jest zagrane ze swobodą, feelingiem, które cechowały  wykonawców  w tamtej epoce – dbałość o melodie, płynność tych kompozycji, nie są chaotyczne, bez jakichś gwałtownych zrywów i zwrotów.  Chyba największy komplement, jaki mogę powiedzieć o tym albumie, że jest dokładnie taki, jaki powinien być taki krążek nagrany te czterdzieści lat (z ogonkiem) temu.

 Właściwie początkowo miał to być zarzut – bo czego tak archaicznie? Znowu? Ale nie – płyta zrobiona dokładnie według standardów epoki, trzymającą poziom tamtych produkcji, tak, że może uchodzić za nagraną na początku lat siedemdziesiątych – tu już nie ma się czego czepiać. „D’accroD III” to zdecydowanie bardzo dobry krążek. Gdyby nie „Song for Jethro”, który tu po prostu nie pasuje – powiedziałbym, że numer w numer.

 Jak na razie w moim prywatnym Top 2014 – ex-equo trzecie miejsce do spółki z najnowszym Beckiem, który na dobrą sprawę też nagrał płytę, która nie wychodzi za bardzo poza 1970 rok (Floydzi spotkali Donovana i przypalili co nieco), nieco wyżej Bram Stoker i nowy David Crosby – czyli konserwa rządzi. Ale taka może rządzić. Osiem gwiazdek z plusem.

ArtRock.pl na Facebook.com
ArtRock.pl na Twitterze
ArtRock.pl na Myspace.com ArtRock.pl RSS
© Copyright 1997 - 2017 - ArtRock.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.