ArtRock.pl - Progressive & Art Rock w sieci!
Ten serwis korzysta z plików Cookies i podobnych technologii. Dowiedz się więcej » | zamknij
 
Recenzje albumów w serwisie ArtRock.pl
Szukaj:
Recenzja albumu Tindersticks ─ The Something Rain w serwisie ArtRock.pl

Tindersticks — The Something Rain

 
wydawnictwo: Lucky Dog Recordings 2012
 
"Chocolate" (David Boulter) – 9:04
"Show Me Everything" (Boulter/Stuart Staples) – 5:29
"This Fire of Autumn" (Staples) – 4:17
"A Night So Still" (Dan McKinna/Staples) – 5:44
"Slippin' Shoes" (Staples) – 4:32
"Medicine" (Staples) – 4:59
"Frozen" (David Kitt/Staples) – 5:43
"Come Inside" (Staples) – 7:40
"Goodbye Joe" (Boulter) – 2:42
 
Całkowity czas: 50:27
skład:
Stuart Staples, David Boulter, Neil Fraser
Album w ocenie czytelników:
Oceń album:

Pokaż szczegóły oceny
Beznadziejny album, nie da się go nawet wysłuchać.
› 0
Istnieją gorsze, ale i przez ten ciężko przebrnąć do końca.
› 0
Album słaby, nie broni się jako całość.
› 0
Nieco poniżej przeciętnej, dla wielbicieli gatunku.
› 0
Album jakich wiele, poprawny.
› 0
Niezła płyta, można posłuchać.
› 0
Dobry, zasługujący na uwagę album.
› 1
Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
› 1
Absolutnie wspaniały i porywający album.
› 4
Arcydzieło.
› 1

Łącznie 7, ocena: Absolutnie wspaniały i porywający album.
 
 
Ocena: 8+ Absolutnie wspaniały i porywający album.
12.04.2012
(Recenzent)

Tindersticks — The Something Rain

Ale mną to pozamiatało…!

 No i najpewniej problem płyty roku mam z głowy. Jak zwykle, od wielu lat, zanim się dobrze ociepli. Wyjątkowe jest jednak to, że jest to znowu Tindersticks. Takie rzeczy to się raczej nie zdarzały – na przestrzeni ostatnich dwudziestu kilku lat, od czasu, kiedy robię sobie takie prywatne, roczne podsumowania, nigdy na pierwszym miejscu nie powtórzył się żaden wykonawca. Tindersticks będą chyba pierwsi.

 Raptem dwa lata temu, również w zimie, ukazało się „Falling Dawn The Mountains”, a tu bęc, jest już nowsza. Jak za starych dobrych czasów, kiedy szanujące się zespoły wydawały swoje płyty na zasadzie „co rok prorok”, albo góra co dwa lata.

 Różnią się te dwie płyty dość mocno, tak mocno jak to tylko możliwe. W  zasadzie ich koncepcja jest różna. „Falling…” starannie przygotowana, nagrana, można powiedzieć dopieszczona, do tego to właściwie same piosenki. A nowa – o piosenkach raczej trudno mówić, bo w większości to muzyczne impresje czasami oparte na kilku dźwiękach. Oczywiście, kilka piosenek też tu znajdziemy, ale na „The Something Rain” główny nacisk położono nie na samą muzykę, a na kreowanie za jej pomocą odpowiedniego nastroju. Poza tym jest bardziej spontaniczna niż poprzednia, sprawia wrażenie, jakby ta muzyka powstawała sama. Albo przyszła do studia i powiedziała: „Dzień dobry! Jestem muzyką na wasz nowy album, proszę mnie nagrać.”  Udało im się to co, co nie udało się Kate Bush na ostatniej płycie – pójście w „klimaty” bez przynudzania.  W dziewięciu przypadkach na dziesięć takiej płyty słucham raz, pierwszy i ostatni, z utęsknieniem czekając końca. Jej końca. Ale nowe Tindersticks to jest właśnie ten dziesiąty przypadek.

 Czasami już przy pierwszych dźwiękach jakiejś płyty wiem, że można się po niej spodziewać dużo dobrego. Wystarczyło mi kilkanaście sekund „Chocolate” i wiedziałem, że tak będzie i teraz.  Gadany numer „zwieszony” na jednym, dwóch akordach gitarowych, do tego dyskretny akompaniament. Dopiero gdzieś pod koniec  bardziej wybucha dźwiękowo, głównie dzięki dynamicznej partii saksofonu.  To  jest start od bardzo wysokiego C, aż można było się obawiać, czy starczy inwencji na resztę płyty. Starczyło. Chociaż pewnie lepszych rzeczy już tu nie znajdziemy. Ale i tak pozostałe też są bardzo dobre (znakomite „Slippin’ Shoes”, „A Night So Still” i „Come Inside” – chociażby).

 Czy „The Something Rain” „przeskoczyło” swoją poprzedniczkę? Może tak, może nie. Chociaż wydaje mi się, że tak, bo jest bardziej… magiczna (nic innego nie przychodzi mi teraz do głowy, może kilka osób zrozumie o co mi chodzi). Prawdę mówiąc i tak nie ma to żadnego znaczenia. Obie są naprawdę wspaniałe, jedne z najlepszych w dorobku Tindersticks. To jest powrót do najlepszych czasów grupy, do debiutu, Dwójki, czy „Courtains”, kiedy Staples i koledzy zaczarowali swoją muzyką pokaźny zastęp słuchaczy.

 

ArtRock.pl na Facebook.com
ArtRock.pl na Twitterze
ArtRock.pl na Myspace.com ArtRock.pl RSS
© Copyright 1997 - 2018 - ArtRock.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.