ArtRock.pl - Progressive & Art Rock w sieci!
Ten serwis korzysta z plików Cookies i podobnych technologii. Dowiedz się więcej » | zamknij
 
Recenzje albumów w serwisie ArtRock.pl
Szukaj:
Recenzja albumu Gong ─ Live in Brazil 2007 w serwisie ArtRock.pl

Gong — Live in Brazil 2007

 
wydawnictwo: Voiceprint 2009
 
1. ''You Can't Kill Me''
2. ''Radio Gnome Invisible''
3. ''Fohat Digs Holes In Space''
4. ''Oily Way''
5. ''Outer Temple''
6. ''Inner Temple''
7. ''Master Builder''
8. ''Tropical Fish''
9. ''Selene''
10. ''Dynamite''
 
Całkowity czas: 65:00
skład:
Daevid Allen – gitary (glissando), śpiew
Josh Pollock – gitary, megafon, instrumenty perkusyjne
Fabio Golfetti – gitary (glissando)
Gabriel Costa – bass
Fred Barley – perkusja
Marcelo Ringel – saksofony, flet
 
Album w ocenie czytelników:
Oceń album:

Pokaż szczegóły oceny
Beznadziejny album, nie da się go nawet wysłuchać.
› 0
Istnieją gorsze, ale i przez ten ciężko przebrnąć do końca.
› 0
Album słaby, nie broni się jako całość.
› 0
Nieco poniżej przeciętnej, dla wielbicieli gatunku.
› 0
Album jakich wiele, poprawny.
› 0
Niezła płyta, można posłuchać.
› 0
Dobry, zasługujący na uwagę album.
› 0
Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
› 1
Absolutnie wspaniały i porywający album.
› 1
Arcydzieło.
› 0

Łącznie 2, ocena: Absolutnie wspaniały i porywający album.
 
 
Ocena: 8+ Absolutnie wspaniały i porywający album.
23.02.2011
(Recenzent)

Gong — Live in Brazil 2007

Dawno temu na pięknej, błękitnej planecie żyła sobie grupa ludzi nieznacznego wzrostu. Mały zielony człowieczek w spiczastej czapie i śmigiełkiem kręcącym się na jej czubku żył pośród nich. Co sprawiało, że żyło im się szczęśliwie? Ano to, że mogli jeść, pić i palić cudne ziele, które rosło powszechnie. I wszystko było OK. Na szczycie wzgórza wyniosła wieża stała dumnie niczym świątynia. A u samej góry teleskop należący do Bananamoon Observatory. To właśnie stamtąd dobiegał dziwny sygnał dźwiękowy rozgłośni Radio Gnome...*

Jedna z typowych Allenowskich opowiastek nasycona aromatem palonych ziół uwalnia telepatyczną moc „Radio Gnome Invisible” na deskach SESI Theatre w Sao Paolo. Zanim Gong Global Family zaczęła nadawać „Radio Gnome” i robić dym na scenie, siedemdziesięcioletni Daevid Allen zdążył już zaśpiewać o wyższości ducha nad ciałem („You Can't Kill Me”). Rzeczywiście, mimo siwizny komponującej się doskonale z jego białym kombinezonem, lider wciąż bucha energią sceniczną jak latający imbryk (Flying Teapot) gorącą parą. Kto wie, może to zasługa hubba dubba tea company z Tybetu i ich krzepiących płynów. Would you like some tea? Would you like some realitea? Would you like some psychedelic tea? – pyta gospodarz. Nie muszę chyba mówić, jaka herbata cieszyła się największym zainteresowaniem tego wieczoru w teatrze. A co jeszcze słyszymy w gościnnych progach SESI Theatre?

Pachnące bliskim wschodem dźwięki saksofonu sopranowego rozkosznie wibrują w gorącym tańcu nad odmawiającym dadaistyczną mantrę papą Allenem – Banana, Nirvana, Manana. „Fotah Digs Holes In Space” podejmuje rzucone dźwięki i podsyca czar gitarowych improwizacji, które wygasza piękna partia saksofonu tenorowego. Gra fletu chowa się pod płaszczem gitar jak żaba pod liściem nenufaru („Oily Way”), a urzekające płynnością glissanda ciurkiem wylewają się z każdego u(o)tworu w „świątyni” SESI. „Master Builder” niezmiennie od lat elektryzuje wszystkie zmysły, „Selene” zanosi się od skąpanych w potoku glissand westchnień i zawodzeń autora na cześć jej samej, a „Dynamite” zamyka koncert z hukiem.

Ten kto oniemiał z zachwytu oglądając The Subterrania Gig 2000 i odchodził od zdrowych zmysłów przy Live At The Gong Family Unconventional Gathering 2006 z prawdziwą przyjemnością obejrzy i doceni to brazylijskie wcielenie Gonga. Nienadaremnie użyłem tego przymiotnika, ponieważ Live In Sao Paolo, Brazil jest pierwszym z serii występów, jakie Allen dał, przyjeżdżając w listopadzie 2007 roku do Ameryki Południowej z Joshem Pollockiem (Acid Mothers Gong, The University Of Errors) i zatrudniając na miejscu m. in. znakomitego gitarzystę Fabio Golfettiego oraz nie gorszego basistę Gabriela Costę. Brazylijski offshoot Gonga zagrał tak, jakby jego muzycy urodzili się w Canterbury, a w Brazylii tylko przypadkiem spędzali długi urlop. C'est pas possible...


 

* – cytat pochodzący z recenzowanego występu zespołu Gong w Brazylii w tłumaczeniu autora.
ArtRock.pl na Facebook.com
ArtRock.pl na Twitterze
ArtRock.pl na Myspace.com ArtRock.pl RSS
© Copyright 1997 - 2017 - ArtRock.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.