ArtRock.pl - Progressive & Art Rock w sieci!
Ten serwis korzysta z plików Cookies i podobnych technologii. Dowiedz się więcej » | zamknij
 
- 23.11 - Bydgoszcz
- 24.11 - Warszawa
- 25.11 - Poznań
- 26.11 - Białystok
- 24.11 - Łódź
- 24.11 - Gomunice
- 24.11 - Olkusz
- 26.11 - Kraków
- 01.12 - Katowice
- 02.12 - Bytom
- 08.12 - Sosnowiec
- 25.11 - Gomunice
- 25.11 - Warszawa
- 26.11 - Łódź
- 26.11 - Gdańsk
- 27.11 - Warszawa
- 28.11 - Wrocław
- 27.11 - Warszawa
- 28.11 - Warszawa
- 28.11 - Warszawa
- 28.11 - Łódź
- 30.11 - Łódź
- 30.11 - Warszawa
- 01.12 - Katowice
- 01.12 - Gomunice
- 02.12 - Łódź
- 02.12 - Kraków
- 03.12 - Bydgoszcz
- 02.12 - Gomunice
- 03.12 - Łódź
 

wywiady

13.11.2017

"Przyjdźcie na nasz koncert bo przejedziemy was po uszach i będzie to zajebisty metalowy wieczór." - wywiad z Titusem

Najnowsza trasa koncertowa formacji Acid Drinkers odbywa się pod szyldem „In Thrash We Trust”, co zapowiada jazdę bez trzymanki. W języku angielskim słowo „thrash” oznacza „hałaśliwą imprezę”, „głośne przyjęcie”, czy „spuszczanie łomotu”. Jeszcze przed rozpoczęciem trasy mieliśmy okazję porozmawiać chwilę z Tomaszem „Titusem” Pukackim. Zachęcamy do przeczytania zapisu rozmowy!

Konrad Siwiński (Artrock.pl): Jak przygotowania do trasy?

Tomasz „Titus” Pukacki (Acid Drinkers): Wyprałem skórę (śmiech). We wszystkie weekendy gramy próby i szykujemy półtorej godziny bardzo ostrego i dynamicznego materiału.

KS: Jakie kawałki zagracie?

Titus: Jak siedliśmy ze Ślimakiem jakiś miesiąc temu do wyboru utworów, to wzięliśmy listę naszych ponad 200 numerów i wybraliśmy około 20. Szukaliśmy takich kawałków, które będą się dobrze wpasowywały do gatunku trash.

KS: Jak zmieniał się Acid Drinkers na przestrzeni tych wielu lat aktywności na scenie?

Titus: Wyglądamy na pewno wizualnie inaczej, bo średnia wieku trochę podskoczyła, ale to nas nie rusza. Na pewno jesteśmy sprawniejsi jako zespół, dokładniejsi, bardziej precyzyjni. Lepiej brzmimy niż kiedyś. Zmieniali się gitarzyści. Po mojej lewej stronie jest nowy człowiek – Łukasz „Dzwon” Cyndzer z Veal. Grał już z nami wszystkie kawałki na próbie i jest naprawdę bardzo fajny?

KS: Jak go znaleźliście? A może on znalazł Was?

Titus: My go wyłowiliśmy. Graliśmy wspólnie jeden, czy dwa koncerty i pamiętaliśmy, że jest taki człowiek. W dobie internetu szukanie nowej osoby nie jest takie trudne.

KS: Jaka będzie jego rola? Coś nowego wniesie do Kwasożłopów?

Titus: Z tym bym nie szalał, kurde. Dysponujemy podobnym stylem, brzmienie gitar… stroimy się nisko, bo do C i całość musi być kompatybilna z zespołem. Nie będzie się to bardzo różniło, bo brzmienie to całość.

KS: A jak na przestrzeni lat zmieniał się rynek muzyczny?

Titus: Ja go nie obserwuję. Nie wiem, czy łatwiej było zespołom kiedyś czy teraz. Nie mam bladego pojęcia. Kiedyś na świecie też nie było łatwo. Było bardzo dużo zespołów, wszyscy grali, ale trudniej było z wydawnictwami, bo teraz każdy może wypalić płytę w chacie, nawet 100 płyt może sobie wypalić.

KS: Masz za sobą też przebojowy okres obecności w telewizji? Jak to jest? Fajnie, czy zło wcielone?

Titus: Ja sam za telewizją nie przepadam. Ale zabawa była przednia. Bardzo fajna ekipa, nowe twarze, nowe znajomości. Nie wspominam tego źle, wspominam z sentymentem i sympatią. Jeśli chodzi o siedzenie w jury przede wszystkim. Bo jeśli chodzi o Superstarcie, to trzeba było się troszeczkę spocić. Czasami co tydzień trzeba było ze trzy utwory przygotować, program szedł na żywo i nie było miejsca na wpady. Nie sugerowano mi niczego, mogłem grać, więc byłem sobą. Można wtedy działać.

KS: Jak jest z Twoimi pobocznymi projektami? Titus Tommy Gun? Anti Tank Nun? Jakoś temat ucichł?

Titus: Ucichł, bo tak ma być. Nie zajmuję się na razie pobocznymi projektami. Kiedyś może coś będzie.

KS: Z Anti Tank Nun miałeś okazję zagrać na Przystanku Woodstock, a w zespole wystąpił Twój syn. Jak to jest zagrać z nim na jednej scenie?

Titus: Wspaniale. Bardzo fajnie: dobre wyczucie rytmu, dobry imidż. Byłem dumny. Mam nadzieję, że  w przyszłości coś jeszcze będzie. Na razie nic nie planujemy, ale mam nadzieję.

KS: Waszą ostatnią płytę wydaliście w wytwórni menedżera, bez Mysitc, bez Sony. Dlaczego taki ruch?

Titus: Byliśmy ciekawi, czy sobie poradzi.

KS: I co? Dał radę?

Titus: Myślę, że tak. Właściwie wszystko było tak samo. Z tym, że ja w wytwórni byłem 8 lat temu, podpisałem kontrakty na albumy i tyle. Więc ja nie wiem co tam się dzieje.

KS: A jak jest ze swobodą tworzenia?

Titus: Nigdy, podkreślam nigdy, w żadnej wytwórni nie sugerowano nam, że mamy coś konkretnego nagrać. Nigdzie nie powiedział nam nikt, żebyśmy zagrali coś takiego, w żadnym miejscu.

KS: Gdybyś mógł zagrać z kimkolwiek, kim byś się obstawił?

Titus: Ustawiłbym się w miejscu Phila Lynotta z Thin Lizzy.

KS: Dlaczego mam pójść na Twój koncert?

Titus: Przyjdźcie na koncerty, bo nie będziecie musieli siedzieć przed xboxem cały czas (śmiech). Bo się cholernie zmęczycie, bo przejedziemy was po uszach i będzie to zajebisty metalowy wieczór.

Trasa "In trash We Trust":