ArtRock.pl - Progressive & Art Rock w sieci!
Ten serwis korzysta z plików Cookies i podobnych technologii. Dowiedz się więcej » | zamknij
 
Recenzje albumów w serwisie ArtRock.pl
Szukaj:
Recenzja albumu Karibow ─ Holophinium w serwisie ArtRock.pl

Karibow — Holophinium

 
 
CD1: The Fragments

1. Distant Movements [1:44]
2. Holophinium [6:06]
3. E.G.O. [11:28]
4. Victims of Light [6:55]
5. Some Will Fall [4:07]
6. Connection Refused [4:35]
7. River [6:04]
8. Angel Scent [5:59]
9. King [5:04]
10. Quantum Leap [8:59]

CD2: Letter from the White Room

1. Moon [2:15]
2. Walk on Water [7:35]
3. Orbital Spirits [5:04]
4. Eden [6:39]
5. Lifelong [7:53]
6. Part of the Century [2:52]
7. Plutonian [3:52]
 
Całkowity czas: 97:09
skład:
Oliver Rusing - lead & backing vocals, drums, electric & acoustic guitars, bass, keyboards
Michael Sadler - lead & backing vocals
Sean Timms - piano & keyboards
Colin Tench - guitars
Karsten Stiers - lead vocals
Jorg Eschrig - mandolin, backing vocals
Daniel Neustad - fretless bass
Chris Thomas - acoustic guitars
Markus Bergen - keyboards
 
Album w ocenie czytelników:
Oceń album:

Pokaż szczegóły oceny
Beznadziejny album, nie da się go nawet wysłuchać.
Istnieją gorsze, ale i przez ten ciężko przebrnąć do końca.
Album słaby, nie broni się jako całość.
Nieco poniżej przeciętnej, dla wielbicieli gatunku.
Album jakich wiele, poprawny.
Niezła płyta, można posłuchać.
Dobry, zasługujący na uwagę album.
Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
Absolutnie wspaniały i porywający album.
Arcydzieło.

Łącznie , ocena:
 
 
Ocena: * Bez oceny
23.05.2016
(Recenzent)

Karibow — Holophinium

Karibow to mało znana u nas, choć istniejąca już od 20 lat (!) niemiecka formacja progresywna. Jej twórcą i absolutnym liderem jest multiinstrumentalista Oliver Rüsing (stąd można spotkać w sieci zdania mówiące, że to jego solowy projekt). Choć zaczynał z Karibow 20 lat temu, tak naprawdę nazwa ukształtowała się dopiero dwa lata później wraz z debiutanckim albumem Supernatural Foe Vocalized. Od tego momentu formacja nagrała jeszcze sześć albumów, kilka EP-ek, kompilację a nawet muzykę do filmu (The Ayganyan Project I - Land of Frozen Thoughts). Nigdy jednak nie była tak blisko artrockowej formy, jak na wydanym w marcu tego roku dwupłytowym albumie Holophinium. Bo gdy zaczynała, bliżej jej było do hard rocka. Z czasem zmieniała swe muzyczne oblicze, by wreszcie za wydany w 2014 roku krążek Addicted otrzymać w ramach Deutscher Rock & Pop Preis nagrodę dla „Najlepszego zespołu progresywnego”, czym sam Rüsing mocno się szczyci (i co widać na stosownej naklejce, w którą także i mój egzemplarz Addicted został zaopatrzony).

Trudno może jakoś padać na kolana przed wydanym przed dwoma laty krążkiem, niemniej – choć zawiera kilka interesujących kompozycji z pogranicza neoprogresywnego rocka i popu - wydaje się on dobrą wprawką do tegorocznego Holophinium. Wydawnictwa, które z pewnością jest najambitniejszym, najbardziej złożonym przedsięwzięciem w historii Karibow. Albumem, który powinien zainteresować miłośników ciekawego, melodyjnego i dobrze podanego neoprogresywnego rocka.

Powiedzmy sobie otwarcie, nie jest to absolutnie nic oryginalnego. Trudno zresztą coś już wymyślić w tej mocno skostniałej i na swój sposób regresywnej szufladzie. A jednak  Holophinium ma to coś, co pozwoliło mi się przy niej zatrzymać na chwilę. Może piękną szatę graficzną, mocno futurystyczną, w rozkładanym na cztery części digipaku z 32 – stronicową książeczką? A może po prostu fajne i zapamiętywalne kompozycje zostające na nieco dłużej.

To album dwupłytowy. Pierwsza płyta – The Fragments - zdecydowanie dłuższa, zawiera dziesięć niepowiązanych jakoś tematycznie ze sobą kompozycji. Utworów zazwyczaj z progresywnym szlifem, czasami rytmicznie pokombinowanych (patrz E.G.O. z mocnymi riffami i ładnym gitarowym solo w finale, czy kończący tę płytę 9 – minutowy Quantum Leap, też z rozbudowanym zakończeniem), innym razem niosących przebojowy potencjał (Victims Of Light), bądź udaną formę saksofonu (Angel Scent). Najlepsze jednak na tej pierwszej części Holophinium wydają się być nastrojowy i klimatyczny Some Will Fall oraz River, w którym możemy usłyszeć wokalne harmonie w stylu… kanadyjskiego Mystery.

Drugi dysk, zdecydowanie krótszy, jest już inną bajką i praktycznie zawiera jedną, 35 - minutową suitę podzieloną na siedem części. Oczywiście całość ma charakter konceptu zapowiedzianego już w tytule: Letter From The White Room. O co chodzi? Wyjaśnia to w książeczce sam Oliver Rüsing. Ów biały pokój to łącznik między wieżą startową, a rakietą. W nim znajduje się nasz bohater – astronauta – który przeżywa emocje (entuzjazm i strach) związane z lotem w kosmos. A te są zawarte niejako w owym wirtualnym liście. Muzycznie to klasycznie skomponowany, wielowątkowy długas, pełen różnych klimatów i nastrojów, w którym wyróżniają się szczególnie Walk on Water (Part II), Orbital Spirits (Part III) i Eden (Part IV). Sam Rüsing nie ma może jakiegoś wyjątkowego głosu (we wspomnianym Eden balansuje na granicy swoich możliwości), jednak aranżacyjny pietyzm i bogactwo mogą intrygować. Podobnie jak lista zaproszonych tu gości. Wspierają tu bowiem Karibow takie nazwiska jak Michael Sadler (Saga) i Sean Timms (Southern Empire, ex-Unitopia).

Warto po tę ładnie przygotowaną rzecz sięgnąć. Ja nie żałuję, tym bardziej że mogę się pochwalić egzemplarzem z autografem Oliviera Rüsinga, imienną dedykacją, a na stosownej pocztówce nawet podpisami pozostałych muzyków.

ArtRock.pl na Facebook.com
ArtRock.pl na Twitterze
ArtRock.pl na Myspace.com ArtRock.pl RSS
© Copyright 1997 - 2017 - ArtRock.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.