ArtRock.pl - Progressive & Art Rock w sieci!
Ten serwis korzysta z plików Cookies i podobnych technologii. Dowiedz się więcej » | zamknij
 
Recenzje albumów w serwisie ArtRock.pl
Szukaj:
Recenzja albumu Sunrise Auranaut ─ The First Cosmic w serwisie ArtRock.pl

Sunrise Auranaut — The First Cosmic

 
wydawnictwo: Freia Music 2015
 
1. Amazing Universe (10:20)
2. Incarnation Calls (3:25)
3. Lost In Deep Space (8:13)
4. The Cycle Of Desires (3:54)
5. We Will Meet At The Spaceport (5:14)
6. Pristine Planet (3:49)
7. Nonstop (3:04)
8. Gravity (6:59)
a) Accumulation/b) Drift Into Infinity/c) Collapse/d) Power In The Smallest Particles
9. Atmosphere And Vacuum (5:23)
10. The Threshold (6:47)
a) Unknown/b) The Duality Of All Images/c) Insight
11. The Wisdom Of Mother Earth (3:23)
 
Całkowity czas: 60:40
skład:
- Vitaly Kiselev / synths, guitars, bass, drum programming
Album w ocenie czytelników:
Oceń album:

Pokaż szczegóły oceny
Beznadziejny album, nie da się go nawet wysłuchać.
Istnieją gorsze, ale i przez ten ciężko przebrnąć do końca.
Album słaby, nie broni się jako całość.
Nieco poniżej przeciętnej, dla wielbicieli gatunku.
Album jakich wiele, poprawny.
Niezła płyta, można posłuchać.
Dobry, zasługujący na uwagę album.
Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
Absolutnie wspaniały i porywający album.
Arcydzieło.

Łącznie , ocena:
 
 
Ocena: 7 Dobry, zasługujący na uwagę album.
13.08.2015
(Recenzent)

Sunrise Auranaut — The First Cosmic

  • Znowu Naczelny Ci szrotu nawsadzał – Agnieszka wskazała na ciężką od płyt reklamówkę, którą niezdarnie starałem się ukryć za plecami.
  • Nie, no taki szrot nie – próbowałem się bronić.
  • Czy on kiedykolwiek dał Ci do zrecenzowania jaką dobrą płytę? – to pytanie było chyba retoryczne.
  • No pewnie – obruszyłem się
  • Jedna na dziesięć, albo jeszcze gorzej – westchnęła.
  • Chyba aż tak źle nie, jedna na osiem – próbowałem  nieco nieporadnie bronić siebie, Naczelnego i współczesnego progresu. Zresztą zupełnie niepotrzebnie – siebie nie było po co, Naczelnego nie musiałem, a współczesnego progresu nie obroniłby nawet najlepszy papuga, bo tu wyroki często   należą się za samą chęć dotknięcia instrumentów.

Zaniosłem to wszystko do pokoju i tak trochę na chybił, a bardziej na trafił wyciągnąłem płytkę  z mydlanymi bańkami na okładce. Sunrise Auranaut – nazwa zupełnie mi nieznana. Krótki rzut oka na rewers okładki – jednoosobowy projekt rosyjskiego muzyka  Witalija Kisielewa. Nazwisko też mi nic nie mówi.

Dźwięki które popłynęły chwilę później z głośników dość jednoznacznie umiejscowiły Sunrise Auranaut na progowej mapie świata – wszędzie dobrze, ale najfajniej było w latach siedemdziesiątych. Też się przychylam do takiego poglądu, dlatego od razu poczułem sporą sympatię do muzyki z „The First Cosmic”.

Jest to płyta rozkosznie staroświecka – od muzyki, przez aranżacje, instrumentarium, aż po traktowanie słuchaczy jako tego najważniejszego ogniwa łańcucha, jako tych dla których się muzykę robi. To ostatnie teoretycznie powinno być to oczywistością, ale mam wrażenie, że dla bardzo wielu współczesnych prog-manów najważniejsze jest dopieszczanie własnego ego, a nie zadowolenie słuchaczy.

Wydaje mi się, że Kisielewowi nie starczyło muzyki na całą godzinę, czasami troszkę smędzi. Chociaż  z drugiej strony, słuchając tych utworów pojedynczo trudno znaleźć coś ewidentnie słabszego. Może za dużo podobnych do siebie grzybków w tym barszczu?  Chociaż „The Wisdom of Mother Earth” strasznie zalatuje dancingiem. Wypadałoby wspomnieć o produkcji, ale jej nie ma. Nagrano po prostu instrumenty, jeden, drugi, trzeci i tak dalej, i właściwie to tyle. Dlatego brzmi to biednie. Bardziej delikatnie można by było powiedzieć – ascetycznie.  Jednak sama muzyka jest na tyle ciekawa, że da się te sprawy techniczne jakoś pominąć. „The Threshold”, „Amazing Universe”, „Gravity”, „Lost in The Deep Space”, albo gitarowa ballada „Atmosphere And Vacuum” są to utwory na pewno interesujące, ciekawie pomyślane, z niebanalnymi melodiami. Wokali tu nie uświadczymy, bo całość jest instrumentalna. Chyba na progarchivach padały porównania do Pink Floyd, Yes, czy Camel, ale do tego krążka specjalnie mi to nie pasuje – może Pink Floyd to tak, ale najwyżej do „Meddle”, do tego trochę psychodelii, może trochę Eloy, może trochę krauta.

Mimo pewnych niedomagań, szczególnie technicznych, ale i po części muzycznych, moim zdaniem „The First Cosmic” to fajna płyta. Tak w sam raz na siedem gwiazdek.

ArtRock.pl na Facebook.com
ArtRock.pl na Twitterze
ArtRock.pl na Myspace.com ArtRock.pl RSS
Picture theme from Natalie C with exclusive licence for ArtRock.pl
© Copyright 1997 - 2017 - ArtRock.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.