ArtRock.pl - Progressive & Art Rock w sieci!
Ten serwis korzysta z plików Cookies i podobnych technologii. Dowiedz się więcej » | zamknij
 
Recenzje albumów w serwisie ArtRock.pl
Szukaj:
Recenzja albumu Redemption ─ The Fullness Of Time w serwisie ArtRock.pl

Redemption — The Fullness Of Time

 
wydawnictwo: Massacre Records 2005
dystrybucja: Mystic
 
1. Threads (5:43)
2. Parker’s Eyes (6:15)
3. Scarred (7:56)
4. Sapphire (15:55)
The Fullness Of Time: 5. I. Rage (5:01)
6. II. Despair (3:20)
7. III. Release (5:16)
8. IV. Transcendence (7:59)
 
Całkowity czas: 57:30
skład:
Ray Alder – vocals; Nick Van Dyk – guitar, keyboards; Bernie Versailles – guitar; James Sherwood – bass; Chris Quirarte – drums;
 
Album w ocenie czytelników:
Oceń album:

Pokaż szczegóły oceny
Beznadziejny album, nie da się go nawet wysłuchać.
› 0
Istnieją gorsze, ale i przez ten ciężko przebrnąć do końca.
› 1
Album słaby, nie broni się jako całość.
› 0
Nieco poniżej przeciętnej, dla wielbicieli gatunku.
› 1
Album jakich wiele, poprawny.
› 1
Niezła płyta, można posłuchać.
› 0
Dobry, zasługujący na uwagę album.
› 3
Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
› 2
Absolutnie wspaniały i porywający album.
› 12
Arcydzieło.
› 22

Łącznie 42, ocena: Absolutnie wspaniały i porywający album.
 
 
Ocena: 6 Niezła płyta, można posłuchać.
11.03.2007
(Recenzent)

Redemption — The Fullness Of Time

Całkiem niedawno przeglądając informacje o wydawniczych planach znanej miłośnikom dobrego grania firmy InsideOut natknąłem się na zapowiedź nowej płyty grupy Redemption. Fakt ten skutecznie przypomniał mi o tym, iż ostatnie, pochodzące z 2005 roku wydawnictwo grupy „The Fullness Of Time” stoi gdzieś wśród moich, już całkiem niemałych, płytowych zbiorów. W jaki sposób dotarło ono do mnie? Zwykło się rzucać w takich wypadkach wyświechtane…”drogą kupna”. I tak faktycznie było. Ciekawszym jednak wydaje się przypomnienie impulsu, który o tym zakupie zdecydował. A była nim informacja, iż wspomniana płytka zwyciężyła w plebiscycie dotyczącym muzyki okołoprogmetalowej - Progmetal Hot Ten 2005. Pewnie nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że w pokonanym polu znalazły się tak uznane firmy jak Dream Theater ze wspaniałym „Octavarium”, Opeth z intrygującym „Ghost Reveries”, Pain Of Salvation z kontrowersyjnym „Be” czy wreszcie nasz Riverside z niesamowitym „Second Life Syndrome”. Z wypiekami na twarzy zapuściłem płytkę w odtwarzaczu oczekując… olśnienia i… I co? Jeśli Drogi Czytelniku postawione pytanie oraz owe kropeczki, będące wyrazem mojego zawahania odczytujesz już teraz jako „lekkie” rozczarowanie, nie jesteś w dużym błędzie. Zanim jednak o targających mną wrażeniach, kilka słów o pryncypiach.

Zespół powstał w Los Angeles w 2000 roku i zręczniej byłoby go zwać prawdziwą supergrupą. Obok założyciela i lidera w jednym Nicka Van Dyke’a, swoimi umiejętnościami popisują się w nim Ray Alder (Fates Warning), Bernie Versailles (Agent Steel), Chris Quirarte i James Sherwood (Prymary). Swoje piętno na historii grupy odcisnęli także członkowie takich kapel jak Symphony X czy Magnitude 9. „The Fullness Of Time” jest drugim albumem w dyskografii formacji, gdyż zadebiutowała ona krążkiem „Redemption” z 2003 roku.

Dobra…czas przejść do sedna. Biorąc pod uwagę apetyt jaki odczuwałem zrywając folię z nowego pudełeczka, płyta „The Fullness Of Time” mnie nie powaliła i… nie powala po kolejnym jej odkurzeniu. Nie chcę się kreować na wielkiego znawcę tak zwanego progmetalu, niemniej trochę (a może więcej niż trochę) płyt z tego gatunku moje uszy prześwidrowało i ogólny „ogląd sytuacji” mam. Wynika z niego, że to całkiem przeciętna, na wskroś klasycznie progmetalowa płyta z wszystkimi plusami i minusami stylu (tych ostatnich jest niestety więcej). Odnoszę wrażenie, że gdyby wspomniane wielkie nazwiska nie firmowały nazwy grupy, przepadłaby z pewnością z kretesem. Zresztą i tak wielkiego szumu w „polskiej sieci” na jej temat nie znalazłem a wyszukiwarka nie powala recenzjami płyty wśród polskiej gawiedzi.

Ok. Płyta jest świetnie nagrana a muzycy prezentują poziom dostępny nielicznym. Śmiem twierdzić nawet, że Ray Alder śpiewa tu lepiej niż z Fates Warning. Cóż zatem tak boli? Ano to, że płytę tę dopada klasyczny przerost formy nad treścią. Niesamowite szybkości, ciężkie riffy, połamane rytmy, kosmiczna technika, imponująca skala wokalu czyli… skąd my to znamy? Zarzut, który nie raz rzucano w twarz panom z Teatru Marzeń (moim zdaniem niesłusznie), tym razem ja kieruję w Redemption. Na płycie jest gęsto i duszno. Brakuje jej większej przestrzeni i oddechu. Pomieszczony na samym końcu, nieco spokojniejszy „Transcendence” z racji swojego miejsca na krążku takowego odprężenia nie przynosi. Owszem. Całkiem sporo tu niezłych melodii. W rozpoczynającym się tajemniczo i klimatycznie „Parker’s Eyes” zwraca uwagę ciekawa linia wokalna. Dobre momenty pod tym względem są także w uchodzącym za opus magnum płyty, piętnastominutowym „Sapphire” czy w niektórych częściach tytułowego „The Fullness Of Time”. Prawda jest jednak taka, ze w każdym średnio wypieczonym pączku znajdziemy trochę marmoladowej słodyczy. Na większości albumu króluje jednak przeładowanie i nagromadzenie licznych wątków (klinicznym przykładem niech będzie pędzący „Scarred”, w którym muzycy wręcz prześcigają się w prezentacji swoich niebagatelnych umiejętności). Chciałoby się powiedzieć: „…ale to już było, dawno już za nami” (Boże drogi, nie spodziewałem się, że kiedykolwiek przytoczę w tym miejscu słowa z wiekopomnego hitu pani Maryli).

Nie chcę powiedzieć, że jest to zła, niezapamiętywalna płyta (sam złapałem się na tym, iż po kilkunastokrotnym jej przesłuchaniu, nucę sobie niektóre fragmenty przy porannym goleniu). Myślę, że koneserzy, znawcy i dozgonni fani gatunku znajdą tu wszystko to, za co tę formę kochają. Nie polecałbym jednak albumu raczkującym na tym poletku słuchaczom. Mógłby się dla nich po prostu okazać zbyt ciężkostrawny. Mój widoczny krytycyzm nie wynika  z pewnością z kompletnej słabości materiału lecz z…. wysokiej poprzeczki, jaką sobie ustawiłem przed jego poznaniem. Cóż, nie jest to może najszczęśliwsze z kryteriów ale… niech tak już zostanie.

ArtRock.pl na Facebook.com
ArtRock.pl na Twitterze
ArtRock.pl na Myspace.com ArtRock.pl RSS
© Copyright 1997 - 2017 - ArtRock.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.