ArtRock.pl - Progressive & Art Rock w sieci!
Ten serwis korzysta z plików Cookies i podobnych technologii. Dowiedz się więcej » | zamknij
 
Recenzje albumów w serwisie ArtRock.pl
Szukaj:
Recenzja albumu Ciuraj, Wojciech ─ Tryptyk Śląski w serwisie ArtRock.pl

Ciuraj, Wojciech — Tryptyk Śląski

 
wydawnictwo: Emet Records 2021
 
LP1 (Iskry w popiele):

1. Sto lat to za mało by zapomnieć (4:41)
2. Iskry w popiele (4:56)
3. Budzi się Śląsk (4:57)
4. Strajk sierpniowy '19 (5:38)
5. Iskier żar (3:04)
6. Sygnał Tuż, Tuż (3:51)
7. Zaczynomy! (2:47) 8. To już koniec powstańcy! (4:44)
9. Czas siniaków, czas blizn (4:46)
10. To nie koniec, to początek! (5:29)

LP2 (Dwa żywioły):

1. W szorstkim tańcu na dwa (4:38)
2. Dwa żywioły (6:56)
3. Jestem stąd (7:58)
4. Andrzej Mielęcki (4:11)
5. Suita Czterech Rzek (23:47):
- Płyń Rawo, płyń!
- Brynica - po obu stronach wodnej wstęgi
- Tam gdzie płynie Kłodnica...
- Odro, spójrz na swe dzieci!

LP3 (Kwiaty na hałdzie):

1. Czas wyboru (6:49)
2. Linia Korfantego (3:28)
3. Kontury (4:41)
4. Z kamienia i nocy (4:34)
5. Znikąd (w zasięgu kościelnych dzwonów) (4:55)
6. W objęciach czarnych hałd (5:56)
7. Pieron (4:30)
8. Bitwa o Górę św. Anny (6:24)
9. Dom stoi tam gdzie stał (6:18)
10. Czerwiec 1922 (1:48)
 
skład:
"Iskry w popiele"

Wojciech Ciuraj - guitar, vocals
Klaudia Wachtarczyk - bass
Elżbieta Szczyrba - cello
Dawid Klimuszko - drums
Jan Mitoraj - electric guitar, acoustic guitar
Józef Skrzek - keyboards (2,3,5)
Paweł Kukla - keyboards
Marian Dziędziel - narrator
Piotr Rachwał - violin

"Dwa żywioły"

Wojciech Ciuraj - guitar, mandolin, vocals
Jacek Szuła - harmonica
Dawid Makosz - keyboards
Daniel Arendarski - guitar
Klaudia Wachtarczyk - bass
Dawid Klimuszko - drums
Piotr Schmidt - trumpet
Valyen Songbird - vocals
Abradab - vocals (2)

"Kwiaty na hałdzie"

Wojciech Ciuraj – guitar, vocals, keyboards
Apostolis Anthimos – guitar
Daniel Kurtyka – guitar
Karolina Skrzyńska – vocal, hurdy-gurdy
Marta Wajdzik – saxophone
Dawid Makosz – keyboards
Krzysztof Walczyk – Hammond, Moog
Klaudia Wachtarczyk – bass
Jakub Dąbrowski – drums
„Olzanki” – vocal
 
Album w ocenie czytelników:
Oceń album:

Pokaż szczegóły oceny
Beznadziejny album, nie da się go nawet wysłuchać.
,0
Istnieją gorsze, ale i przez ten ciężko przebrnąć do końca.
,0
Album słaby, nie broni się jako całość.
,0
Nieco poniżej przeciętnej, dla wielbicieli gatunku.
,0
Album jakich wiele, poprawny.
,0
Niezła płyta, można posłuchać.
,0
Dobry, zasługujący na uwagę album.
,0
Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
,0
Absolutnie wspaniały i porywający album.
,2
Arcydzieło.
,3

Łącznie 5, ocena: Arcydzieło.
 
 
Recenzja nadesłana przez czytelnika.
Ocena: 8+ Absolutnie wspaniały i porywający album.
25.05.2022
(Gość)

Ciuraj, Wojciech — Tryptyk Śląski

..mające miejsce w latach 1919-1921 powstania niepodległościowe na Górnym Śląsku stanowią źródło późniejszych o sto lat niezwykłych trzech albumów, całościowo określonych jako Tryptyk Śląski. Autorem pomysłu jest znany z zespołu Walfad Wojciech Ciuraj. Młody, ambitny i cechujący się dużą muzyczną inteligencją kompozytor stworzył iście art-rockowe albumy datowane na 2019, 2020 oraz 2021 rok, nadając im odpowiednio tytuły: „Iskry w popiele”, „Dwa żywioły” i „Kwiaty na hałdzie”.

Temat sam w sobie ciężki, melancholijny i opowiadający o trudnych czasach regionu, stanowi jednak integralną część jego dziejów - a że Ciuraj z wykształcenia jest historykiem, nie mógł przejść obok niego obojętnie. Uważam, że ogromny trud i nakład poświęconego czasu opłaciły się - kto wie, może w przyszłości zamiast z książek, będzie się w szkołach uczyć o tych wydarzeniach, puszczając uczniom Tryptyk.

# „Iskry w popiele”

Tło historyczne: otwierający trylogię album opowiada historię pierwszego powstania, które rozpoczęło się w nocy z 16 na 17 sierpnia 1919 roku i trwało zaledwie do 24 sierpnia. Celem zrywu było przyłączenie Górnego Śląska do Polski, lecz niestety, wskutek braku wsparcia ze strony ówczesnego rządu, powstanie zostało stłumione przez niemieckie siły.

Zawartość tekstowa, czy też merytoryczna jest przemyślana i gdy spróbujemy sobie zwizualizować przekazywane przez Ciuraja emocje, przed oczami pojawiają się pełne, momentami brutalne, lecz prawdziwe obrazy. Muzycznie - jeszcze większe zaskoczenie, gdy spojrzeć na listę gości, którzy brali udział w powstawaniu materiału. Między innymi znany z występów w SBB Józef Skrzek, Jan Mitoraj z Osada Vida, czy Marian Dziędziel, który wywołuje ciarki na całym ciele swoją narracją. Znajdziemy na tym albumie mocno rockowe brzmienie, stonowane i spokojne przejścia, ale także art-rockowe zagrywki rodem z Pink Floyd (głównie dzięki panu z SBB). Sporym urozmaiceniem jest obecność instrumentów smyczkowych takich jak skrzypce czy wiolonczele, co przypomniało mi bardzo stary, klasyczny Kansas. Śląski kompozytor potrafi budować nastrój od początkowych nut („Sto lat to za mało by zapomnieć”), a gdy suspens jest potrzebny, użyty jest bezbłędnie. Energicznych przełamań również nie brakuje, jak choćby w utworze „Zaczynomy!”. Jest zachowana równowaga między spokojnymi momentami, a tymi z kopem, przez co płyty słucha się dobrze, mimo wagi ciężkiej samej tematyki. Nie ma monotonii. Na milion procent nie warto słuchać tej muzyki w tle podczas gry na xboxie, raczej podczas cichych spacerów, gdy w skupieniu można się skoncentrować na zawartości.

# „Dwa Żywioły”

Tło historyczne: drugie powstanie, którego rozpoczęcie datuje się na 19 sierpnia 1920 roku, jest jednym z pięciu polskich insurekcji zakończonych sukcesem. Podobnie jak i pierwsze, trwało kilka dni, ale tym razem cel został osiągnięty i niemieckie organy bezpieczeństwa zostały usunięte z obszaru ustanowionego we wcześniejszej uchwale zgromadzenia ludowego (dotyczącej etnicznego pogranicza polsko-niemieckiego, które wyznaczono w 1919 r. w wersalskim traktacie pokojowym, kończącym I wojnę światową, przyp. red).

W przypadku drugiego elementu Tryptyku muszę skupić się na części muzycznej. Jest ona zdecydowanie bardziej rozbudowana i moim zdaniem dojrzalsza względem “Iskier”, ma bowiem sporą ilość znamion typowych dla prog-rockowych legend takich jak ELP, King Crimson, Rush czy - ponownie - Pink Floyd. Czegoś takiego dawno w polskiej przestrzeni muzycznej nie słyszałem, a na pewno od nikogo tak młodego jak Wojciech Ciuraj. Za to ogromny szacunek, bo pokazuje to wspomnianą już inteligencję, umiejętność doboru muzyków, a także świadomość emocji przekazywanych od początku do końca w odpowiednich słowach. Nie będę zapewne oryginalny względem innych recenzji, jeśli powiem, że ponad dwudziestominutowa „Suita Czterech Rzek” skosiła mi nogi na wysokości kolan. Poziomem rozbudowania i różnorodności przypomina mi kompozycję Budki Suflera „Szalony koń” z kapitalnej płyty „Cień Wielkiej Góry” - i piszę to absolutnie bez wazeliny i rozdmuchiwania ponad miarę. W tym utworze u Ciuraja dzieje się tyle, że nie obraziłbym się, gdyby był on jedynym na płycie - zapętlony dwa razy, dałby w większości przypadków pełnoprawny długogrający album. Poza suitą są jeszcze dwa, które zasługują na wyróżnienie. Pierwszy: „Dwa żywioły”, w którym doskonale można zobaczyć, że muzyka nie ma granic: Ciuraj zaprosił do tej kompozycji znanego rapera Abradaba, który w niełatwej tematyce i tekście odnalazł się bardzo dobrze, a kolaboracja dała naprawdę interesujący efekt. Drugi to popis harmonijkowy Jacka Szuły w „W szorstkim tańcu na dwa”. No nie można wypędzić z głowy tej harmonijki i tego, jak została wpleciona w ten numer.

Odnoszę wrażenie, że wokalista śląskiego Walfadu w ciągu roku od wydania pierwszej części Tryptyku dojrzał i efektem tej dorosłości są „Dwa żywioły”. Kapitalny album, ponownie wzięty na warsztat duży bagaż historyczny, opowiedziany w ambitny, momentami poetycki sposób, lecz tym razem, według mnie, pierwsze skrzypce gra tu nie tekst, a muzyka.

# „Kwiaty na Hałdzie”

Tło historyczne: drugie z pięciu udanych polskich powstań trwało między 2 maja a 5 lipca 1921 i ostatecznie doprowadziło do podziału Górnego Śląska między Polskę i Niemcy w drodze rozejmu.

Autor tekstów na trzecim i zarazem ostatnim elemencie trylogii wybrał wydarzenia, które miały duże znaczenie w przebiegu ostatniej śląskiej insurekcji. Jedna z dwóch istotnych bitew została opowiedziana w utworze pod tytułem „Bitwa o Górę św. Anny”, w którym dużą rolę odgrywa mocno jazzowy saksofon Marty Wajdzik. Skoro już o gościach mowa, tak samo jak na poprzednich albumach, nie mogło ich tu zabraknąć. W szeregach muzyków pojawił się między innymi Apostolis Anthimos (SBB) oraz Karolina Skrzyńska, znana z gry na lirze korbowej w Lion Shepherd. Nietuzinkowi ludzie w nietuzinkowym projekcie. „Kwiaty na hałdzie” nie posiadają może tak rozbudowanych kompozycji jak poprzednia część, a jednak jest to element Tryptyku, do którego wracam najczęściej. „Znikąd” w treści jest melancholijny, pełen tęsknoty, ale instrumentalnie to pokaz gitarowych i klawiszowych sztuczek w stylu Pink Floyd i ELP łamane przez Deep Purple. Klasyka podana w ciekawy, niebanalny sposób.

„Pieron” jest reprezentantem heavy-metalowego grania, szczególnie w kontekście gitary elektrycznej, która w znacznej części kompozycji jest na pierwszym planie i z powodu jej melodyjności, gdy utwór się kończy, chce się włączyć go ponownie. Na uwagę zasługuje również ostatnia z dziesięciu kompozycji - „Czerwiec 1922”, który w całości został zaśpiewany przez zespół Olzanki. Dodanie ludowych elementów do mocno rockowego przekazu udowadnia, że można swobodnie łączyć gatunki, które - zmieszane w odpowiednich proporcjach - dają naprawdę wysublimowany efekt. Poza tym Śląsk od zawsze kojarzył się z ludowymi zespołami, tak że zdecydowanie warto z tego potencjału i kapitału czerpać. Ciuraj wykazał się dużym wyczuciem smaku, zamykając album i jednocześnie całą historię takim akcentem.

Na przestrzeni całego procesu tworzenia trzech filarów Tryptyku Śląskiego widać rozwój emocji i umiejętności ich przekazywania w inteligentny sposób. Widać również niebanalne podejście do samego tematu i formę upamiętnienia wydarzeń, które wpłynęły na to, czym dziś jest Górny Śląsk. To hold dla osób, które ponad sto lat temu podjęły trud, który na koniec dnia nie poszedł na marne. Dodatkowo wokalista i gitarzysta Walfadu jako muzyk i kompozytor dojrzewał wraz z tym materiałem, przez co każdy kolejny element Tryptyku był bardziej przemyślany. Pod kątem koncepcji nie znam innego tak rozbudowanego polskiego projektu, który zostałby stworzony w zasadzie przez jednego człowieka, a z pomocą niezwykłych gości nabrał jeszcze pełniejszego kolorytu. Każdego z albumów można słuchać osobno, jednak pełnego wymiaru nabiera się dopiero po połączeniu trzech puzzli, dzięki którym obraz staje się spójny i - nawet nie znając historycznego tła - można wyczuć napięcia, nerwy, chwile grozy, a także nadzieję i ostatecznie pozytywne rozwiązanie konfliktu.

Parafrazując tytuł piosenki, nikt tak pięknie nie komponował i nie śpiewał o Śląsku.

 
ArtRock.pl na Facebook.com
ArtRock.pl na Twitterze
ArtRock.pl RSS
© Copyright 1997 - 2022 - ArtRock.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.