ArtRock.pl - Progressive & Art Rock w sieci!
Ten serwis korzysta z plików Cookies i podobnych technologii. Dowiedz się więcej » | zamknij
 
Recenzje albumów w serwisie ArtRock.pl
Szukaj:
Recenzja albumu BlackLight ─ River Of Time w serwisie ArtRock.pl

BlackLight — River Of Time

 
wydawnictwo: ProgMetalRock Promotion 2022
 
1. Call Your Name
2. You Are Not Alone
3. Compass Of Soul
4. Into My World
5. Following The Sadness
6. Cirkle Of Life
7. Beyond My Thinking
8. Inside Me
9. When Dreams Come True
10. Sinner
11. Im Dying
 
Całkowity czas: 57:57
skład:
Marcin Kocielski – vocal
Maciej Majewski – guitar, vocal (5,7,10) back vocal
Robert Kurzyński – guitar, solo guitar
Tomasz Szydło – bass
Jan Krawczyk – drums, udu, percussion instr.

Krzysztof Krawczyk - contrabass (10)
 
Brak ocen czytelników. Możesz być pierwszym!
Oceń album:

Pokaż szczegóły oceny
Brak głosów.
 
 
Ocena: 6 Niezła płyta, można posłuchać.
17.05.2022
(Recenzent)

BlackLight — River Of Time

Prawie po dwóch latach powróciła krakowska formacja BlackLight. Przypomnijmy, że zadebiutowała ona w stajni Lynx Music albumem Follow The Future. Tym razem ich drugie dzieło ukazuje się nakładem Prog Metal Rock Promotion. W składzie grupy nie doszło do żadnych roszad, kwintet powraca w komplecie i oferuje niewielkie stylistyczne zmiany w stosunku do materiału sprzed dwóch lat, jednak warto je zauważyć. Przede wszystkim rzecz jest zdecydowanie dłuższa, choć nie jest to akurat walorem River Of Time. Znajduję tu trochę rzeczy niewiele wnoszących do obrazu płyty i z chęcią bym ją odchudził o kwadrans. Niewątpliwie to album bardziej różnorodny oraz nieco mocniejszy i żywszy, więcej w nim prog metalowych, cięższych klimatów.

Wszystko co najlepsze panowie prezentują na początku. Rozpoczęte dość nastrojowo Call Your Name przynosi mocne, szatkujące riffy uzupełnione dobrą, zapamiętywalną melodią. Podobnie jest z drugim You Are Not Alone, pachnącym nieco Toolową mrocznością. Niestety, dalej nie ma już nic z… Hitchcockowskiej konwencji. Bo choć zaczęło się od całkiem fajnego trzęsienia ziemi, napięcie już nie narasta, kompozycje są mniej wyraziste, także i melodycznie. Oczywiście, mamy żywsze i rockowe Beyond My Thinking, Inside Me czy lekko Katatoniczną pierwszą część Sinner, jednak album sprawia wrażenie stonowanego, w którym do głosu dochodzą bardziej akustyczne brzmienie gitary (patrz Opethowy, z okolic płyty Damnation, utwór Following The Sadness). Przez to jest w tym sporo takiej przeciętności, która nie pozwala powiedzieć, że muzycy dorobili się już jakiejś stylistycznej wyrazistości. Przykładem niech będzie najdłuższy w zestawie Cirkle Of Life (to nie literówka z naszej strony, tak został ten tytuł zapisany na albumie). Rozpoczęty etnicznie serwuje za chwilę quasi industrialny wtręt a potem dość surowe gitarowe solo i orientalne motywy. A wszystko to jakby gryzące się i niespójne.

Cóż, nie porusza mnie ten album i mam poczucie, że może zginąć w zalewie podobnych okołoprogresywnych wydawnictw, które (z jednej strony) nie mają artystycznej oryginalności i (z drugiej strony) melodycznej atrakcyjności, które pozwoliłyby przebić się albo do bardziej wymagającego słuchacza, bądź do kogoś szukającego w muzyce nośności.

 
ArtRock.pl na Facebook.com
ArtRock.pl na Twitterze
ArtRock.pl RSS
© Copyright 1997 - 2022 - ArtRock.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.