ArtRock.pl - Progressive & Art Rock w sieci!
Ten serwis korzysta z plików Cookies i podobnych technologii. Dowiedz się więcej » | zamknij
 
Recenzje albumów w serwisie ArtRock.pl
Szukaj:
Recenzja albumu Wakeman, Rick ─ Journey To The Centre Of The Earth: 30th Anniversary Collectors Edition [DVD] w serwisie ArtRock.pl

Wakeman, Rick — Journey To The Centre Of The Earth: 30th Anniversary Collectors Edition [DVD]

 
wydawnictwo: Warner Bros. 2005
 
1.Catherine Parr
2.Guinevere
3.The Journey/The Recollection
4.The Battle/The Forest
5.Catherine Howard
6.Merlin
7.Anne Boleyn
8.Reprise from 'The Forest'
 
Całkowity czas: 124:00
skład:
Rick Wakeman - instrumenty klawiszowe
Jeffrey Crampton - gitary
Roger Newell - gitara basowa
Barney James, John Hodgson - bębny, instrumenty perkusyjne
Ashley Holt, Gary Pickford-Hopkins - śpiew
Terry Taplin - narracje
The Melbourne Philharmonic Orchestra
The Melbourne Chambers Choir
 
Album w ocenie czytelników:
Oceń album:

Pokaż szczegóły oceny
Beznadziejny album, nie da się go nawet wysłuchać.
Istnieją gorsze, ale i przez ten ciężko przebrnąć do końca.
Album słaby, nie broni się jako całość.
Nieco poniżej przeciętnej, dla wielbicieli gatunku.
Album jakich wiele, poprawny.
Niezła płyta, można posłuchać.
Dobry, zasługujący na uwagę album.
Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
Absolutnie wspaniały i porywający album.
Arcydzieło.

Łącznie , ocena:
 
 
Ocena: * Bez oceny
06.05.2014
(Recenzent)

Wakeman, Rick — Journey To The Centre Of The Earth: 30th Anniversary Collectors Edition [DVD]

„Trzy Percepcje Podróży Do Wnętrza Ziemi” – epizod 2: obraz

Artrock.pl postanowił również wziąć udział w celebracji 40-tej rocznicy wydania „Journey To The Centre Of The Earth” Ricka Wakemana. O ile artysta uczcił to wydarzenie – odbywającą się właśnie - spektakularną trasą koncertową po Zjednoczonym Królestwie, my postanowiliśmy dorzucić do tego swoją cegiełkę, poświęcając temu dziełu trzy-odcinkowy mini-cykl.

Rzeczone wydawnictwo to zapis koncertu z Sidney Myer Music Bowl w Melbourne, będącego jednym z ostatnich mamuciej trasy, na jaką Rysiu się porwał ciągnąc za sobą zgraję muzyków i technicznych, a która objęła w sumie 36 występów (Wielka Brytania, Stany Zjednoczone, Japonia, Australia i Nowa Zelandia). Wynik: wyprzedana większość koncertów oraz... prawie ćwierć milona zielonych na debecie. No cóż, Wakeman był jednym z pierwszych, który odczuł dobitnie po kieszeni ekstrawagancję robienia tras koncertowych z orkiestrą i chórem...

Nie zmienia to faktu, że dostaliśmy dzięki temu świetny dokument w postaci ponad półtoragodzinnego obrazu (w sumie to nawet dwie godziny, jeśli wliczymy do tego dodatki). Jest regularny zespół, jest orkiestra, chór, suchy lód, dmuchane potwory (główni „bohaterowie” części „The Battle”), no i sam mistrz Ryszard z długimi blond włosami i jeszcze dłuższą peleryną, oddany całkowicie swojej muzyce. Na scenie jest niezwykle tłoczno i ciasno, ale mimo tego spektakl jest fajny.

W sumie mamy tutaj swoiste rysiowe „the best of”. Zwłaszcza dla kogoś, kto solową twórczość klawiszowca Yes rozpatruje ze spektrum zaledwie trzech najważniejszych płyt. Jest „Journey...” od pierwszej do ostatniej minuty (a jakże inaczej), jest kilka zmianek z „Sześciu Żon...” oraz dwa przedpremierowe fragmenty mającego się ukazać dwa miesiące później „Króla Artura”.

Muzycznie trudno się do czegokolwiek doczepić. Wersje koncertowe wprawdzie niewiele się różnią od pierwowzorów, jednak w tym przypadku nie należy traktować tego jako zarzut. Jedyną odskocznią wydaje się być „Catherine Howard”, w której swoje okienko dla siebie miał Jeffrey Crampton, który popisuje się piękną, rozbudowaną partią gitary akustycznej gdzieś pośrodku kompozycji. Również zaskoczeniem jest Terry Taplin, którego narracje - wygłaszane z nieco śmiesznie wyglądającego wielkiego wiklinowego krzesła - nabierają zdecydowanie bardziej wyrazistego i mrocznego charakteru (zwłaszcza w „The Forest”), aniżeli niemrawe paplanie Davida Hemmingsa na płycie. Cała reszta wydaje się brzmieć nieco bardziej szorstko, aniżeli na pierwowzorach (zwłaszcza sekcja rytmiczna w „Merlin The Magician” nabrała fajnego, surowego kopa), ale wcale nie gorzej. Zresztą dobór setlisty zrobił swoje; słabych numerów najzwyczajniej w świecie tutaj nie ma.

Jedyną skuchą jest – przynajmniej dla mnie – odegranie na końcu ponownie tego samego, kończącego „Journey To The Centre Of The Earth” fragmentu („Reprise From The Forest”). To już lepiej byłoby wrzucić jakąś fajną przeróbkę czegoś z muzyki klasycznej (o którymkolwiek kawałku Yes nawet nie marzę), aniżeli się powtarzać. Na szczęście to tylko mały niuans, którego być może tylko ja się się czepiam.

Wydawnictwo warte wzmianki ze względu na dodatkowe pół godziny zatytułowane „Lost Journey”. Jest ono niczym więcej jak spotkaniem muzyków po 30 latach w Shepperton Studios, na którym to panowie Wakeman, Holt, Newell, James i (zmarły rok temu) Pickford-Hopkins wspominają legendarną trasę, komentując niepublikowane filmiki, nagrywane amatorską kamerą przez tego ostatniego. Przywoływanie wspomnień i nieznanych ciekawostek wywołało pośród rzeczonych jegomościów sporo śmiechu, czego miło się słucha (nie tylko ich rechotów, samych anegdot też), dając się zarazić dobrym humorem. Tak, żeby było sympatycznie. To już rzecz jednak dla (wake)maniaków.

Wymiaru trzeciego (i ostatniego) szukajcie jutro w dziale „Zagrali”.

ArtRock.pl na Facebook.com
ArtRock.pl na Twitterze
ArtRock.pl na Myspace.com ArtRock.pl RSS
© Copyright 1997 - 2017 - ArtRock.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.