ArtRock.pl - Progressive & Art Rock w sieci!
Ten serwis korzysta z plików Cookies i podobnych technologii. Dowiedz się więcej » | zamknij
 
Recenzje albumów w serwisie ArtRock.pl
Szukaj:
Recenzja albumu Camel ─ A Nod And A Wink w serwisie ArtRock.pl

Camel — A Nod And A Wink

 
wydawnictwo: Camel Productions 2002
 
1. A Nod And A Wink - 11:16
2. Simple Pleasures - 5:31
3. A Boy's Life - 7:21
4. Fox Hill - 9:19
5. The Miller's Tale 3:34
6. Squigely Fair - 8:02
7. For Today - 10:41
 
Całkowity czas: 55:44
skład:
Andrew Latimer: guitars, flute, keyboards, vocals / Colin Bass: bass guitar, backing vocals / Guy LeBlanc: keyboards, backing vocals / Denis Clement: drums / Terry Carelton: drums (tracks 2,6), percussion, backing vocals (track 7) / JR Johnston: backing vocals (track 7)
 
Album w ocenie czytelników:
Oceń album:

Pokaż szczegóły oceny
Beznadziejny album, nie da się go nawet wysłuchać.
› 0
Istnieją gorsze, ale i przez ten ciężko przebrnąć do końca.
› 0
Album słaby, nie broni się jako całość.
› 3
Nieco poniżej przeciętnej, dla wielbicieli gatunku.
› 2
Album jakich wiele, poprawny.
› 3
Niezła płyta, można posłuchać.
› 4
Dobry, zasługujący na uwagę album.
› 4
Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
› 22
Absolutnie wspaniały i porywający album.
› 47
Arcydzieło.
› 40

Łącznie 125, ocena: Absolutnie wspaniały i porywający album.
 
 
Ocena: 8 Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
22.07.2011
(Recenzent)

Camel — A Nod And A Wink

Piątek z wielbłądem, czyli czterdzieści lat minęło.

 Po raz ostatni.

 Sympatyczna płyta. Ale jakaś taka trochę niedorobiona. Albo trochę przerobiona. Albo  trochę źle zrobiona.

 W ogóle mam z nią problem, bo jest tu sporo bardzo ładnej muzyki, jednak pewne rzeczy sprawy  kuleją. Gdyby nie wokal Latimera to tytułowy „A Nod And A Wink” wypisz, wymaluj  wczesny Hackett. Utwór jak najbardziej zacny, ale na płycie Camel, to ja chcę Camel, a nie kogoś innego. Nawet tak utytułowanego, jak były gitarzysta Genesis. Tak samo jest z „Fox on The Hill” – też taki Hackett, że głowa mała…

Druga sprawa to produkcja. Gdyby Latimer miał zarabiać na życie jako producent, to żyłby z zasiłku opieki społecznej. Muzyk z niego przezacny, ale za heble się nie nadaje. Zdarzają się wybitni artyści, którzy sprawdzają i po tej drugiej stronie konsolety, ale najczęściej lepiej gnać muzykantów z reżyserki, a obróbkę nagrań pozostawić fachowcom. „A Nod And A Wink” jest tego najlepszym przykładem – brzmi to wszystko strasznie archaicznie, jakby nagrywano to nie na początku XXI wieku, tylko ze trzydzieści lat wcześniej. Jeżeli taki był pomysł Latimera, to był to głupi pomysł – szanujący się zespół o takiej renomie i doświadczeniu nie powinien udawać, że zgubił kalendarz. Takie coś przystoi młodszym wykonawcom – oni jeszcze niewiele zrobili, niewiele słyszeli i niewiele umieją i tak się tego często słucha nie da i nie jest to żadnym zaskoczeniem, ale Camel…?! A jeżeli nie było to celowe, tylko tak wyszło, to patrz zdanie o opiece społecznej. Kiepska dynamika, brak góry, dołu, sam środek, poza tym mało przestrzeni – wydaje się, że nagrano to bardzo dawno i to w kiepskim studiu. Już „Mirage” wypada dużo lepiej, bo co prawda dynamiki to też nie ma żadnej, ale jak podkręcimy potencjometr, to słychać każdy dźwięk, a muzyka otacza nas z każdej strony.

 Na szczęście sama muzyka broni się z tego wszystkiego najlepiej. Nie zaszkodziły jej ani produkcja, ani aranżacje – jest dobra i już. Trochę przypomina „Harbour of Tears”, ale jest żywsza i ciekawsza. Tu nie ma się do czego przyczepić. A tytułowy i „For Today” to nawet jak na Camel to utwory wybitne.

 Zwykle płyt jakiegoś zespołu słuchamy „random” – co nam się pod rękę nawinie, na co mamy ochotę. Słuchanie chronologiczne to całkiem co innego, a słuchanie chronologiczne na zasadzie, ze jakaś płyta staje się płytą tygodnia, to jeszcze co innego. Widzimy jak zespół rozwija się, dojrzewa, czasami jak się zwija, jak zmienia się skład i jaki ma to wpływ na samą muzykę, wyłapujemy pewne szczegóły, które wcześniej nam umknęły. Poza tym cała twórczość układa nam się w logiczną całość.

 Kończy się już serial Camel, jak policzyłem trwał ponad dwadzieścia tygodni. Cóż to jest co prawda przy „Modzie na sukces”, ale myślę, że jeszcze podobne cykle nas czekają -  wynalazca siewnika, grupa reklamująca sieć barów, czy grupa, której ostatnia płyta narobiła strasznie dużo hałasu, materiału do obróbki trochę jest.

 CDN.

ArtRock.pl na Facebook.com
ArtRock.pl na Twitterze
ArtRock.pl na Myspace.com ArtRock.pl RSS
© Copyright 1997 - 2017 - ArtRock.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.