ArtRock.pl - Progressive & Art Rock w sieci!
Ten serwis korzysta z plików Cookies i podobnych technologii. Dowiedz się więcej » | zamknij
 
Recenzje albumów w serwisie ArtRock.pl
Szukaj:
Recenzja albumu Three Wishes ─ Towards The Light w serwisie ArtRock.pl

Three Wishes — Towards The Light

 
wydawnictwo: Rock Serwis 2006
 
1. Right Side Part I [1:48]
2. One Of Them [5.10]
3. Will Everything Die? [4:46]
4. Will I Die? [8:00]
5. You Are And You Are Not [6:41]
6. Only Reason [6:16]
7. A Circle [7:44]
8. Fools [4:39]
9. Rat [5:28]
10. Echo Of Your Words [4:28]
11. Right Side Part II [1:55]
 
Całkowity czas: 57:02
skład:
Krzysiek Borek – vocals, acoustic guitar; Zbyszek Marczak – guitar; Wojtek Gnus – bass; Marcin Dzioba - drums;
 
Album w ocenie czytelników:
Oceń album:

Pokaż szczegóły oceny
Beznadziejny album, nie da się go nawet wysłuchać.
› 0
Istnieją gorsze, ale i przez ten ciężko przebrnąć do końca.
› 0
Album słaby, nie broni się jako całość.
› 1
Nieco poniżej przeciętnej, dla wielbicieli gatunku.
› 0
Album jakich wiele, poprawny.
› 0
Niezła płyta, można posłuchać.
› 1
Dobry, zasługujący na uwagę album.
› 4
Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
› 9
Absolutnie wspaniały i porywający album.
› 12
Arcydzieło.
› 30

Łącznie 57, ocena: Absolutnie wspaniały i porywający album.
 
 
Ocena: 8 Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
06.05.2006
(Recenzent)

Three Wishes — Towards The Light

Three Wishes to zespół znany uważnym czytelnikom niniejszego serwisu. Jego debiutanckie, czteroutworowe demo „By The Flash Of The Will” z 2001 roku było trzykrotnie recenzowane na łamach ArtRock.pl, zbierając bardzo pochlebne opinie. Po kilku latach przyszedł w końcu czas na pełnowymiarowy, profesjonalny album. A ponieważ to oficjalny debiut, warto krótko przybliżyć zespół.

Początki grupy sięgają roku 2000. Dosyć enigmatyczne informacje, płynące z pomieszczonej na oficjalnej stronie grupy biografii oraz wykaz koncertów, każą umiejscawiać to wydarzenie na Śląsku, w okolicach Wodzisławia, Jastrzębia czy Gliwic . W tych latach kwintet dopadały problemy personalne, które doprowadziły nawet do zawieszenia działalności kapeli. Grupa zdołała jednak przed tym faktem zarejestrować i wydać wspomniany mini album. Drugie życie Three Wishes rozpoczęło się w 2003 roku, a jego wymiernym rezultatem jest recenzowany poniżej album „Towards The Light”.

Wiele już łatek przyklejono tej młodej i obiecującej grupie. Najsłynniejszą jest ta mówiąca o „polskim Toolu” ale przy premierowym demo, szanowni recenzenci doszukiwali się także wpływów King Crimson, Alice In Chains, Pink Floyd, Katatonii czy U2. Sam zespół tych inklinacji się nie wypiera dodając do tego jeszcze Radiohead. Sporo tego. Z tej wielości wypływa jednak, według mnie, pierwszy, niezwykle ważny dla grupy wniosek. Jej muzykę trudno wrzucić do jednej szuflady, a to już dużo. Gdy weźmiemy pod uwagę, że to faktyczny debiutant, musimy powiedzieć o ogromnym kapitale. Pewnie i ja za chwilkę nie uniknę kolejnych porównań. Potwierdzą one jednak postawioną wyżej tezę i mam nadzieję pomogą czytelnikowi w zrozumieniu oryginalności tego zespołu.

Płytę rozpoczyna krótka, ascetyczna kompozycja „Right Side Part I”, oszczędnie zaaranżowana tylko na gitarę i głos. Doskonale wprowadza w mroczny klimat krążka i jednocześnie w ten sam sposób go...kończy, gdyż utwór „Right Side Part II”, z tą samą melodią i tekstem refrenu, płytę zamyka i spina ją niczym klamra. Wszystko na dobre wybucha w drugiej odsłonie „One Of Them”. Początek jeszcze spokojny, nawiązujący do wstępu ale już w drugiej minucie uderza potężna „toolowa” gitara. No właśnie. Osobiście dla mnie te toolowe klimaty najbardziej widoczne są w ciężkich partiach gitary. I zupełnie nie przeszkadzają, wręcz przeciwnie – dodają muzyce niesamowitego kopa i złowieszczego jadu. Poza tym wykonane są z pietyzmem przez gitarzystę Zbyszka Marczaka. Tak ciężko nie jest oczywiście do końca kawałka. Zespół zmienia rytmikę, powraca do łagodniejszych dźwięków dodając do tego jeszcze zgrabne gitarowe solo. Trzeci „Will Everything Die?” zaczyna się sennie, lekko psychodelicznie, gdzieś tam pobrzmiewają echa The Cure...może za sprawą wokalu Krzyśka Borka, który śpiewając jakby od niechcenia, we fragmentach zbliża się do estetyki wokalnej Roberta Smitha. Kolejny na płycie „Will I Die” to jeden z najsilniejszych punktów płyty. Udramatyzowany, lekko nerwowy śpiew Borka w zwrotkach, przechodzi w wysokie rejestry w refrenie pytając: „Czy umrę, gdy zapalę światło? Czy umrzesz, gdy odejdę?” Absolutnie powala końcówka kompozycji, z gitarową ścianą zgiełku...nawiązującą do postrockowych wpływów. Tymczasem napięcie na krążku nie opada, wręcz przeciwnie, wzrasta z każdą minutą. Potwierdzeniem jest kolejna rewelacyjna rzecz „You Are And You Are Not”, której początek dają „plemienne” bębny i ładna, melodyjna gitara. Najciekawsze przychodzi jednak później, gdy pierwsze „skrzypce” przejmują równo „kosząca i ścinająca” gitara i rozpaczliwy krzyk: „Please go away from here, and please stay with me, Get Out! Come Back!” Przy okazji... Po raz kolejny w tym tekście przywoływany jest wokalista, zatem słówko o nim. Krzysiek Borek dysponuje bardzo dobrym i ciekawym głosem, a co najważniejsze szeroką paletą interpretacyjną – od bijącej swobody i luzu po wręcz traumatyczny i pełen pasji krzyk. Nie wolno zapomnieć o świetnym angielskim, co nie jest wszak normą wśród nie tylko polskich kapel. Wróćmy jednak na krążek, bo na nim tuż po „You Are And You Are Not” znajduje się istna perła tej płyty – „Only Reason”, z pięknym, nośnym, melodyjnym refrenem, zaśpiewanym harmonicznie tak uroczo, jak dziś to robi chociażby Coheed And Cambria. No i jest jeszcze tak ślicznie wyśpiewany tekst: „Tylko Ty możesz sprawić, że chcę, tylko ty możesz sprawić, że mogę, tylko ty możesz zbudzić resztę, jesteś jedynym powodem”. Należy tylko żałować, że panowie nie wykorzystują tego melodycznego patentu szerzej, w innych kompozycjach płyty. I na tym utworze w zasadzie ta płyta mogłaby się zakończyć. Są jednak na niej jeszcze cztery nie omawiane kompozycje, równie dobre, jednak już raczej nie wnoszące niczego nowego do obrazu płyty: „A Circle”, z przetworzonym przez moment głosem wokalisty, „Fools”, z lekko bujającym rytmem, przy którym nóżka może nawet przytupywać oraz „Rat” z powracającymi, na wzór „Only Reason”, nałożonymi przez chwilę, ciepłymi wokalami w jego pierwszej części i „Echo Of Your Words”. Tak to wygląda „w szczególe”. A jak „w ogóle”? Bardzo, bardzo (podkreślam z pełną odpowiedzialnością) dobrze. Płyta jest jednorodna i spójna, co ma i swoje minusy. Słuchaczowi, który nie chce płycie poświęcić więcej czasu, może się wydać tak w połowie materiału nużąca. Silną stroną prawie wszystkich kawałków są melodie, zapadające w pamięć ale nie banalne. A to dla każdego rodzaju muzyki jest ważne. I jeszcze słówko o tekstach, których fragmenty już pojawiły się w niniejszej recenzji. Doskonale dopełniają muzykę (a może odwrotnie?). Mroczne, niejednoznaczne, nie pisane wprost, pozostawiające interpretacyjną wolność odbiorcy. Uczucia, relacje międzyludzkie... Wszystko ładnie podkreśla projekt rozkładanej okładki w stylu...kultowego już Travisa Smitha.

Three Wishes to kolejny polski zespół, który ma papiery na podbój Europy. Zaryzykuję i powiem, że w takiej stylistyce w Polsce nie gra nikt. A, że słychać Tool... cóż, niewielu ma odwagę tak zagrać i dać się porównać z tą kultową kapelą. Im się to udało. A przecież to nie wszystkie muzyczne barwy, którymi raczy nas grupa...

ArtRock.pl na Facebook.com
ArtRock.pl na Twitterze
ArtRock.pl na Myspace.com ArtRock.pl RSS
© Copyright 1997 - 2017 - ArtRock.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.