Mariusz Duda, rocznik 1975, w tym roku „zafundował” sobie na urodziny domknięcie swojej epopei o życiu, śmierci i zaświatach pod postacią dwupłytowego wydawnictwa Lunatic Soul - „The World Under Unsun”.
Była to też okazja do spotkań z publicznością, dlatego artysta zaprosił do tej podróży Mateusza Owczarka (rocznik 1991). Ten utalentowany gitarzysta, na co dzień grający w zespole Lion Shepherd, wspomagał Mariusza w pracy nad tym epickim dziełem i miał w trakcie spotkań do odegrania ważną rolę. Skład przygotował program i przy pomocy sympatycznej ekipy, która zapewniła merch oraz zadbała o logistykę, ruszyli razem w trasę po kraju - rozpoczynając od Warszawy, a kończąc w rodzinnym Węgorzewie. Wstęp na wydarzenia był bezpłatny, jednak wymagał rejestracji z uwagi na ograniczoną liczbę miejsc - kto zdążył, ten miał okazję posłuchać występu Lunatic Soul na żywo.
Spotkanie z artystą zaplanowane zostało na scenie wrocławskiego klubu Formaty, chwilę po godzinie 19:00. Klub w dzielnicy Muchobór Wielki to przede wszystkim duża scena, audytorium na ok. 400 osób i fantastyczna akustyka, co miało kluczowe znaczenie w drugiej części wieczoru, kiedy muzycy chwycili za instrumenty. Jednak zanim brzmienia utworów dotarły do uszu zgromadzonej publiczności, na scenę wyszedł Mariusz - zarówno w roli prowadzącego, jak i odpowiadającego.
Podszedł do stolika pełnego płyt Lunatic Soul, po czym zaczął opowiadać o każdym albumie, prezentując okładki. Mariusz przedstawiając albumy, odkrywał ten podział, o którym i tak wszyscy się domyślali - opowieści po stronie życia, z charakterystycznymi przecinającymi się liniami, oraz opowieści po stronie śmierci, w której logo przybiera wężowy kształt S-ki. Było oczywiście wiele anegdot – Mariusz nie stronił od autoironii, choćby wtedy, gdy mroczna okładka z zaćmieniem słońca z najnowszej płyty została pieszczotliwie porównana do... muffinki widzianej z góry. W trakcie opowieści muzyk nawiązywał do swoich osobistych przeżyć, utożsamiając się z bohaterem swojego muzycznego świata. O życiu w błędnym kole i wyrwaniu się z niego. Było także dużo słów o muzykach, z którymi współpracował przy powstaniu, plastyku Rafale Buczku, który był autorem wszystkich okładek Lunatic Soul. O studiu Serakos i prowadzących to studio Magdzie i Robercie (Srzedniccy), z którymi pracował nad kształtem albumu. Nie zabrakło nawiązań do innych projektów (Riverside czy twórczości solowej), historycznych opowieści z rodzinnego Węgorzewa oraz wspomnień o inspiracjach muzyką elektroniczną, rockową, world music czy dark wave. Te inspiracje zostały później wplecione także w promowany album. Mariusz zaznaczył jednak wyraźnie: to nie jest koniec Lunatic Soul, ale zamknięcie opowieści, która była tematem tych ośmiu wydawnictw.
Słuchając tej historii, przez myśl przeszło mi, że Mariusz powinien ubrać to wszystko w słowa i wydać książkę, dołączając zapis tego, co wydarzyło się w drugiej części spotkania. Co ciekawe, moje przeczucie znalazło potwierdzenie niespełna dwa tygodnie później w Gdańsku, gdzie Mariusz sam wspomniał o planach stworzenia komiksu lub publikacji wyjaśniającej zawiłości fabularne cyklu!
Po tej specyficznej „spowiedzi 50-latka” przyszedł czas na pytania od publiczności. Audytorium okazało się bardzo różnorodne wiekowo i językowo. W końcu Wrocław nie na darmo osiągnął status kosmopolitycznej metropolii, w której przenika się wiele kultur. Padały różne pytania, także te zadawane łamaną polszczyzną przez obcokrajowców mieszkających w Polsce, którzy znali Riverside i Lunatic Soul jeszcze ze swoich krajów. Jednak najtrudniejszym pytaniem okazało się to zadane przez małego chłopca: „A dlaczego pan śpiewa tylko po angielsku?”. Tu Mariusz z gracją wybrnął z tematu, tłumacząc się specyfiką naszego języka, który wymaga od tekściarza nieco więcej ekwilibrystyki niż angielski. Publiczność była nieźle rozgadana i mocno „cisnęła” artystę porównaniami do Mike'a Oldfielda czy Dead Can Dance. Pojawiały się też głosy osób, które dopiero zetknęły się z muzyką LS, nie znając nawet Riverside.
Część muzyczna była absolutnym unikatem. Do Mariusza dołączył wspomniany Mateusz Owczarek. Panowie chwycili za instrumenty, po czym audytorium wypełniła muzyka zarówno z ostatniej płyty, jak i wcześniejszych albumów. Warto zaznaczyć, że Lunatic Soul to z założenia projekt studyjny, stroniący dotąd od gitar elektrycznych, tutaj jednak zabrzmiał w zupełnie nowej, surowej, rockowej aranżacji na dwie gitary.
Po trzech kwadransach wyjątkowego koncertu muzycy wyszli do publiczności podpisywać albumy, by potem ruszyć do następnego miasta na liście - Bielska-Białej.
Poniżej udostępniony zapis ze spotkania w Radio Gdańsk:
Ten tekst przeleżał w folderze ze zdjęciami, czekając na właściwy moment. Myślałem, by wstrzymać się i nie ujawniać wszystkiego, póki nie zakończy się trasa. Bodźcem do publikacji stało się finałowe spotkanie transmitowane przez Radio Gdańsk, które stanowi doskonałe uzupełnienie wydarzeń z trasy. Pozwoliłem sobie umieścić jego zapis powyżej.
Dyskografia Lunatic Soul:
-
Lunatic Soul (2008)
-
Lunatic Soul II (2010)
-
Impressions (2011)
-
Walking on a Flashlight Beam (2014)
-
Fractured (2017)
-
Under the Fragmented Sky (2018)
-
Through Shaded Woods (2020)
-
The World Under Unsun (2025)