ArtRock.pl - Progressive & Art Rock w sieci!
Ten serwis korzysta z plików Cookies i podobnych technologii. Dowiedz się więcej » | zamknij
 
- 22.04 - Łódź
- 22.04 - Kraków
- 11.05 - Lublin
- 12.05 - Kraśnik
- 27.04 - Łódź
- 30.04 - Katowice
- 01.05 - Warszawa
- 04.05 - Warszawa
- 06.05 - Warszawa
- 07.05 - Chorzów
- 15.05 - Warszawa
- 16.05 - Poznań
- 18.05 - Warszawa
- 02.06 - Warszawa
- 03.06 - Zabrze
- 03.06 - Warszawa
- 05.06 - Kraków
- 06.06 - Warszawa
- 07.06 - Piekary Śląskie
- 08.06 - Warszawa
- 09.06 - Bydgoszcz
- 08.06 - Kraków
- 13.06 - Poznań
- 14.06 - Poznań
- 16.06 - Kraków
- 17.06 - Kraków
- 18.06 - Kraków
- 17.06 - Warszawa
- 18.06 - Poznań
 

koncerty

13.04.2018

ANGRA, OPERATION: MINDCRIME, HALCYON WAY, RAVENSCRY, Warszawa, Progresja, 11.04.2018

ANGRA, OPERATION: MINDCRIME, HALCYON WAY, RAVENSCRY, Warszawa, Progresja, 11.04.2018

Metalowy wieczór w warszawskiej Progresji, do którego doszło w minioną środę, miał bardzo międzynarodową obsadę, bowiem na deski klubu wychodziły składy ze Stanów Zjednoczonych, Włoch i Brazylii…

Wydarzenie, w związku z utrudnieniami na trasie, które dotknęły przybywające kapele, rozpoczęło się z godzinnym poślizgiem i tym samym potrwało niemalże do północy. Koncerty dwóch gwoździ programu poprzedziły półgodzinne sety włoskiego Ravenscry operującego w klimatach alternatywnego metalu podlanego nieco gotyckim mrokiem oraz amerykańskiego Halcyon Way, prezentującego bardziej ekstremalną i eklektyczną odmianę progmetalu.

Pierwszą z gwiazd koncertu była formacja Operation: Mindcrime, która na czele z Geoffem Tatem w ciągu godziny odegrała w całości pionierski i kultowy dla progresywnego metalu album Queensrÿche Operation: Mindcrime. W ten sposób legendarny już frontman amerykańskiej kapeli uczcił trzydziestolecie tej płyty, przypadające zresztą już za niecałe trzy tygodnie. Przyznam otwarcie, że nigdy nie byłem wielkim fanem Queensrÿche i nie klękałem przed tym krążkiem, niemniej muszę przyznać, że w tym koncertowym entourage’u rzecz wypadła naprawdę klasowo. I to zarówno pod względem wykonawczym, jak i brzmieniowym. Sześciu muzyków na scenie, momentami trzy gitary na pokładzie (!) (multiinstrumentalista Bruno Sa grał na klawiszach i gitarowym wiośle), do tego, w pewnym momencie, wokalne wsparcie ze strony córki Geoffa Tate’a, no i… on sam. Charyzmatyczny, w kapelusiku, okularach, fioletowej kamizelce i krawacie. Z głosem jak dzwon, o potężnej skali, śpiewający jakby czas w ogóle nie robił na nim uszczerbku. I choć to postać dosyć kontrowersyjna, mająca też swoją pozycję w metalowym świecie, nawet przez chwilę nie czuło się z jego strony rozczarowania dosyć mizerną frekwencją (która i tak na jego występie była tego wieczoru największa). Był energiczny, ruchliwy, uśmiechnięty i ciągle pobudzający publikę do mocniejszych reakcji.

Brazylijczycy z Angra przybyli do nas po raz pierwszy. Sporo lat grania, dziewięć płyt na koncie, a jednak w Polsce wiedza o nich jest wciąż niewielka. A szkoda, bo to kapitalny band z muzykami o potężnych technicznych możliwościach. I z wydaną w lutym tego roku – przynajmniej moim zdaniem – najlepszą płytą w dyskografii. Wspierana przez wspomnianego Bruno Sa na instrumentach klawiszowych piątka muzyków zagrała 80 – minutowy set z czterema kompozycjami z Ømni (Travelers of Time, War Horns, Insania, Magic Mirror), pokazującymi, oprócz power metalowej, bardziej tę ich progresywną stronę. Imponował formą ex-wokalista Rhapsody Of Fire, Fabio Lione, który sześć lat temu dołączył do składu. Rewelacyjnie spisywali się dwaj gitarzyści i to zarówno przy odpalaniu mięsistych riffów, jak i podczas kunsztownych partii solowych. Założyciel i lider grupy, Rafael Bittencourt, miał nawet swój akustyczny, krótki set, podczas którego zagrał i zaśpiewał dwie kompozycje, Lullaby for Lucifer i Gentle Change. Były też oczywiście wycieczki w przeszłość, na albumy Angels Cry, Holy Land, Fireworks, Rebirth, czy Temple Of Shadows, czyniące ten występ dla nich bardzo reprezentatywnym. No i było też naprawdę zacne perkusyjne solo ich młodego i bardzo utalentowanego bębniarza, Bruno Valverde. Szkoda, że już bliżej północy, publiczność zaczęła się nieco przerzedzać, czyniąc finał nie taki, na jaki Brazylijczycy z pewnością zasługują. Może następnym razem? Tylko czy będzie im się chciało do nas wracać?

Zdjęcia:

Angra, Warszawa, 11.04.2018 Angra, Warszawa, 11.04.2018 Angra, Warszawa, 11.04.2018 Angra, Warszawa, 11.04.2018 Angra, Warszawa, 11.04.2018 Angra, Warszawa, 11.04.2018 Angra, Warszawa, 11.04.2018 Angra, Warszawa, 11.04.2018 Angra, Warszawa, 11.04.2018 Angra, Warszawa, 11.04.2018 Angra, Warszawa, 11.04.2018 Angra, Warszawa, 11.04.2018 Angra, Warszawa, 11.04.2018 Angra, Warszawa, 11.04.2018 Angra, Warszawa, 11.04.2018 Angra, Warszawa, 11.04.2018 Angra, Warszawa, 11.04.2018 Angra, Warszawa, 11.04.2018 Angra, Warszawa, 11.04.2018 Angra, Warszawa, 11.04.2018 Operation: Mindcrime, Warszawa, 11.04.2018 Operation: Mindcrime, Warszawa, 11.04.2018 Operation: Mindcrime, Warszawa, 11.04.2018 Operation: Mindcrime, Warszawa, 11.04.2018 Operation: Mindcrime, Warszawa, 11.04.2018 Operation: Mindcrime, Warszawa, 11.04.2018 Operation: Mindcrime, Warszawa, 11.04.2018 Operation: Mindcrime, Warszawa, 11.04.2018 Operation: Mindcrime, Warszawa, 11.04.2018 Operation: Mindcrime, Warszawa, 11.04.2018 Operation: Mindcrime, Warszawa, 11.04.2018 Operation: Mindcrime, Warszawa, 11.04.2018 Halcyon Way, Warszawa, 11.04.2018 Halcyon Way, Warszawa, 11.04.2018 Halcyon Way, Warszawa, 11.04.2018 Halcyon Way, Warszawa, 11.04.2018 Halcyon Way, Warszawa, 11.04.2018 Halcyon Way, Warszawa, 11.04.2018 Ravenscry, Warszawa, 11.04.2018 Ravenscry, Warszawa, 11.04.2018
ArtRock.pl na Facebook.com
ArtRock.pl na Twitterze
ArtRock.pl na Myspace.com ArtRock.pl RSS
© Copyright 1997 - 2018 - ArtRock.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.