ArtRock.pl - Progressive & Art Rock w sieci!
Ten serwis korzysta z plików Cookies i podobnych technologii. Dowiedz się więcej » | zamknij
 
- 13.12 - Łódź
- 13.12 - Ołomuniec
- 15.12 - Bielawa
- 16.12 - Warszawa
- 17.12 - Lublin
- 14.12 - Łódź
- 15.12 - Kraków
- 16.12 - Wrocław
- 16.12 - Stream
- 14.01 - WOŚP
- 20.01 - Kraków
- 26.01 - Kielce
- 27.01 - Mielec
- 17.12 - Łódź
- 12.01 - Łódź
- 13.01 - Łódź
- 23.01 - Kraków
- 24.01 - Warszawa
- 31.01 - Katowice
- 07.02 - Kraków
- 09.02 - Łódź
- 11.02 - Gdańsk
- 09.02 - Warszawa
- 10.02 - Warszawa
- 11.02 - Warszawa
 

koncerty

22.11.2017

Koncert, koncert i po koncercie- Death Angel, Annihilator, Testament, 17.11.2017, Klub A2 Wrocław

Koncert, koncert i po koncercie- Death Angel, Annihilator, Testament, 17.11.2017, Klub A2 Wrocław Ogólnie chciałbym podzielić się kilkoma uwagami, odczuciami względem koncertu na który się udałem niedawnego, piątkowego, zimnego i ogólnie listopadowo-nieprzyjemnego wieczoru.

Dzielę się w miarę na świeżo, żeby nie powtórzyła się sytuacja z końcówki czerwca 2016, kiedy nie zdążyłem napisać recenzji gdyż zdecydowanie więcej wrażeń dostarczył mi mój wypadek (Naczelny do tej pory wypomina mi mojego SMS-a: napiszę Testament jak wyjdę ze szpitala... )

Jeżeli ktoś nie lubi długich tekstów postaram się tutaj streścić trzy moje przemyślenia, odczucia a pełne ich rozwinięcie znajdzie się poniżej:

1. Kolejność występowania powinna być odwrotna
2. Mam mordercze myśli nt. akustyka Testamentu
3. Z większym jajem grali chłopaki rok wcześniej, kiedy Eter po prostu stanął w płomieniach piekielnych

ad 1) dla mnie najlepszy występ wieczoru zaliczyli weterani ze słonecznej Kaliforni. Death Angel po prostu rozwalił publikę swoją żywiołowością i bezpośrednim kontaktem z czarnym elementem naszego społeczeństwa zebranym pod sceną (w czasie ich występu ludzie wciąż dopiero wchodzili na salę). Co prawda wokalista posługiwał się dość policyjnym językiem (w tłumaczeniu: funkcjonariusz Kulson był praktycznie cały czas wzywany w czasie przemówień do zebranych). Występ można podsumować jednym stwierdzeniem- chłopaki jeńców nie brali a ja się czułem jak przejechany przez soniczny, trashmetalowy czołg. W wolnym tłumaczeniu- dostałem dokładnie tego czego chciałem!. Weterani pokazali, że ich forma koncertowa prezentuje wręcz olimpijski poziom.

Kanadyjczycy z Annihilator-a staneli na wysokości zadania ale chyba ich narodowa uprzejmość dość mocno stępiła zęby jadowe tak przydatne jak się gra trash. Niby wszystko się zgadzało, niby było i ostro i szybko ale jakoś tak przy okazji ładnie, grzecznie i poprawnie. Nie czepiam się tutaj ich wręcz wzorowego języka, gdzie w czasie całego występu nie padło ani jedno przekleństwo (to akurat mi się podobało) ale po prostu całokształtu. Zagrali bardzo dobry koncert- technicznie wręcz perfekcyjny. Bawiłem się wyśmienicie i gdyby wieczór zakończył się właśnie wtedy a ja za bilet zapłacił trochę mniej to bym piał z zachwytu aż do rana

ad 2) Niestety wieczór nie zakończył się po występie miłośników soku klonowego. Tak się składa, że dwa pierwsze koncerty obsługiwał jeden akustyk (mam wrażenie, że lokalny człek obsługujący :poczciwą” yamaszkę) i wywiązywał się ze swojego zadania wręcz wzorowo. Wszystko było na swoim miejscu a wokal spokojnie przebijał się przez ścianę gitar i perkusji powiązanej z basem. Niestety "lepszy stół" i drugi akustyk jedyne co potrafili zrobić to zepsuć to co było dobre. Ja rozumiem, że gwiazda ma być "podana" głośniej od przystawek ale to nie oznacza, że ma ginąć wokal (notorycznie!) lub być tak cicho, że praktycznie nierozpoznawalny (czułem się jak na Iron Maiden na stadionie wrocławskim, kiedy gdyby nie znajomość utworów to nie wiedziałbym co jest aktualnie grane...). To samo dotyczyło części zestawu perkusyjnego- raz na jakiś czas tomy lepiej było słychać ze sceny niż z dość pokaźnych, liniowych zestawów głośnikowych (po kiego grzyba aż takie na koncert w klubie to ja do tej pory nie mogę zrozumieć ale z drugiej strony- kto bogatemu zabroni?!). Ogólnie- CZŁOWIEKU ODDAJ PIENIĄDZE WYDANE NA KONCERT!

ad 3) Nawet jak pominę punkt 2 to i tak Testament mnie zwyczajnie lekko zawiódł. Tutaj mała dygresja- ja na prawdę uwielbiam ten zespół. Przychodząc na koncert nic nie wiedziałem o Death Angel zaś moja przygoda z Annihilatorem była dość krótka i przelotna. Ja się w sali A2 stawiłem (wcześniej zaś zapłaciłem za bilet) praktycznie WYŁĄCZNIE dla Testament! I co? No i dostałem- przekombinowane sola Alexa między utworami. Zupełnie z czapy wzięte solo na basie, które moim zdaniem nie miało żadnej struktury muzycznej oraz parę innych tego typu kwiatków. Sytuację poprawiało to, że zespół jest zwyczajnie zgrany i ma świetnie opanowany technicznie materiał. Wyszli na scenę na pełne 100min serwując kilka utworów z najnowszego wydawnictwa ("Brotherhood of the snake") poprzeplatanych swoimi "evergreenami" (mi niestety zabrakło DNR) ale nie porwali publiki jak DA. Było to zupełną przeciwnością koncertu z 28.06.2016- tam to oni roznieśli klub. I stało się to pomimo większej tuszy wokalisty (udało mu się lekko schudnąć) i prac nad nowym albumem, co nie sprzyjało próbom nad "starym" materiałem.

Zdjęcia poza „rozkładem jazdy” autorstwa Artura Krajniaka, który poza szaleństwami pod sceną postanowił również uwiecznić kilka ciekawszych momentów na cyfrowej matrycy.

Zdjęcia:

Death Angel, 17.11.2017,Wrocław, A2 Annihilator, 17.11.2017,Wrocław, A2 Annihilator, 17.11.2017,Wrocław, A2 Testament, 17.11.2017,Wrocław, A2 Testament, 17.11.2017,Wrocław, A2 Testament, 17.11.2017,Wrocław, A2 Testament, 17.11.2017,Wrocław, A2
ArtRock.pl na Facebook.com
ArtRock.pl na Twitterze
ArtRock.pl na Myspace.com ArtRock.pl RSS
© Copyright 1997 - 2017 - ArtRock.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.