ArtRock.pl - Progressive & Art Rock w sieci!
Ten serwis korzysta z plików Cookies i podobnych technologii. Dowiedz się więcej » | zamknij
 
- 19.10 - Warszawa
- 20.10 - Wrocław
- 19.10 - Łódź
- 20.10 - Warszawa
- 20.10 - Katowice
- 21.10 - Warszawa
- 26.10 - Warszawa
- 27.10 - Warszawa
- 27.10 - Łódź
- 28.10 - Łódź
- 29.10 - Łódź
- 31.10 - Łódź
- 02.11 - Kraków
- 02.11 - Warszawa
- 03.11 - Kraków
- 02.11 - Łódź
- 04.11 - Łódź
- 05.11 - Łódź
- 06.11 - Warszawa
- 09.11 - Kraków
- 09.11 - Warszawa
- 11.11 - Łódź
- 11.11 - Warszawa
- 12.11 - Warszawa
- 13.11 - Gdańsk
- 14.11 - Poznań
- 12.11 - Łódź
- 15.11 - Kraków
- 15.11 - Warszawa
- 16.11 - Wrocław
 

wywiady

28.12.2015

"Zawsze była pewna tajemnica wokół nas." - wywiad z Jackiem Kuderskim, basistą grupy Myslovitz

W 2015 roku Myslovitz obchodzi 20-o lecie swojego debiutu fonograficznego. Z tej okazji o jubileuszowych koncertach, planach i obecnej sytuacji grupy porozmawialiśmy z basistą i kompozytorem największych hitów Myslovitz – Jackiem Kuderskim.

Konrad Siwiński (Artrock.pl): Gratulacje! Piękny Jubileusz. Opowiedz proszę jak się Wam świętuje?

Jacek Kuderski (Myslovitz): Od założenia zespołu minęły tak naprawdę 23 lata, ale świętujemy nasz debiut fonograficzny z 1995 roku. Obecnie wygląda to trochę inaczej niż chociażby nasze 10-o lecie, ponieważ wokalista grający z nami przez 20 lat już nie jest w zespole. Mimo tego zrobiliśmy dwa rocznicowe koncerty w Gdańsku i w Warszawie. Myślę, że dla wielu osób to była pierwsza okazja, żeby zobaczyć nas po latach, mimo, że z Michałem gramy już trzeci rok. Inni przyszli z sentymentu, bo przy naszej muzyce się wychowali i dorastali. A pomimo dużych zmian w zespole sentyment pozostał… Koncert w Gdańsku miał bardziej alternatywny charakter, z bardziej niszowymi artystami typu Wojtek Mazolewski, Tymon Tymański czy Miuosh. W Warszawie było bardziej mainstreamowo, a towarzyszyli nam Edyta Bartosiewicz, Dawid Podsiadło, Natalia Grosiak, ale był również Miuosh i L Stadt.

KS: Planujecie jeszcze kolejne rocznicowe występy?

JK: Planujemy jeszcze na wiosnę coś u nas, w Mysłowicach, ale to już z mniejsza fetą i bez wielkich nazwisk. Myślę też, że nasze pojedyncze, klubowe koncerty będą miały również jubileuszowy charakter.

KS: Wiele zespołów przy jubileuszu decyduje się na wydanie składanek typu best of. Wy takiej decyzji nie podjęliście. Dlaczego?

JK: Typowy Best Of już mamy, ale te dwa rocznicowe koncerty być może  pojawią się jako wydawnictwo DVD, oczywiście jeśli wszytko dobrze sie zarejestruje. Jeszcze nie wiem jak to dokładnie będzie wyglądać.

KS: Nie wiem, czy będziesz chciał odpowiedzieć na to pytanie, ale czy przy okazji tak wspaniałego jubileuszu nie mieliście ochoty zagrać czegoś razem z Arturem Rojkiem?

JK: Jak najbardziej takie plany były. Artur dostał zaproszenie, ale nie odpowiedział.

KS: Gdybyś miał wybrać jeden utwór Myslovitz, który najlepiej zobrazuje Wasze 20 lat na scenie to byłby to…

JK: Ja bym wybrał „Sprzedawców Marzeń”, bo to utwór pokazujący uniwersalne brzmienie, które wypracowaliśmy w Myslovitz. Taka po prostu fajna piosenka. Stawiam na ten utwór, jednoznacznie.

KS: Zapytam o Twoją solową karierę. Wydałeś w tym roku album W nieznane. Czy indywidualną twórczość łączysz z pracą w zespole, czy są to dla Ciebie dwie oddzielne sprawy?

JK: Tak bezpośrednio nie da się tego połączyć, aczkolwiek łączę to koncertowo, bo ostatnio gram krótkie sety otwierające koncerty Myslovitz. Moje płyty to rzeczy raczej niszowe i zdaję sobie z tego sprawę, nie rzucam się z motyką na słońce. Jednocześnie apetyt rośnie w miarę jedzenia i myślę, że jakiś progres od pierwszego albumu do trzeciego jest. Traktuję to coraz poważniej i jeszcze nie wiem co dalej, ale pewnie wydam czwartą płytę. Tym razem pewnie zaproszę muzyków, bo do tej pory robiłem wszystko jednoosobowo. Niektóre całkiem znane piosenki Myslovitz to również moje kompozycje, więc tam też staram się przynosić fajne pomysły, ale chciałbym pokazać też, co mogę tworzyć samodzielnie.

KS: Gdy bliskiej mi osobie wspomniałem, że przygotowuję się do wywiadu z Tobą stwierdził, że Myslovitz bez Rojka to zespół gdzieś z boku – bardziej alternatywny, intymny. Czy zgadzasz się z tą opinią?

JK: Nawet wtedy, gdy Artur był w zespole to nie byliśmy zespołem typowo mainstreamowym, choć fakt, graliśmy w pełnych salach. Zawsze była pewna tajemnica wokół nas. Obecnie jest trochę inaczej, jest nas trochę mniej,  choć wiadomo , że chcielibyśmy  żeby Myslovitz się zawsze doskonale sprzedawał koncertowo i nie tylko. Tak po prostu zadecydował rynek.

KS: A propos rynku to wygląda on obecnie inaczej niż kilkanaście lat temu. Ludzie najpierw ściągali muzykę, teraz często sięgają po serwisy streamingowe. Wytwórnie nie chcą pogodzić się ze spadkiem zysków, a gdzieś po środku jest artysta, który chciałby też mieć pieniądze z tego, co robi. Jaka jest Twoja opinia o współczesnym rynku?

JK: Z jednej strony rynek pozwala pokazać się artystom, którzy nigdy by nie wypłynęli gdyby nie Internet. Z drugiej zaś strony niesie wiele zagrożeń dla zespołów-wiadomo jakich. Kiedyś wytwórnia decydowała kiedy wchodzisz do studia, co tam nagrywasz, bo mieli na to pieniądze i możliwości. Obecnie płyty nagrywa się po domach, w garażach, gdziekolwiek. Dostęp do muzyki jest bardzo łatwy i  jest tyle bandów, że nie jesteś w stanie tego ogarnąć. Tak naprawdę obecnie wyznacznikiem popularności zespołu jest to, czy potrafi sprzedać klubowy koncert za bilety. Uwierz mi, że sporo popowych gwiazdek z telewizji nie dałoby rady sprzedać koncertu klubowego.

ArtRock.pl na Facebook.com
ArtRock.pl na Twitterze
ArtRock.pl na Myspace.com ArtRock.pl RSS
© Copyright 1997 - 2017 - ArtRock.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.