ArtRock.pl - Progressive & Art Rock w sieci!
Ten serwis korzysta z plików Cookies i podobnych technologii. Dowiedz się więcej » | zamknij
 
Recenzje albumów w serwisie ArtRock.pl
Szukaj:
Recenzja albumu La Tarantella ─ Antidotum Tarantulae w serwisie ArtRock.pl

La Tarantella — Antidotum Tarantulae

 
wydawnictwo: Alpha 2002
 
1. La Carpinese (Tarantella) (3:41) /2. Lu Gattu la sonava la zampogna (Ninna nanna) (1:36)
3. Tarantella Napoletana, Tono Hypodorico (2:43) /4. Lu Passariellu (Tarantella dell'Avena) (2:35) /5. Lamento dei mendicanti (3:07) /6. Luna Lunedda (Pizzica) (3:32)/7. Ah, vita bella ! (3:06) /8. Tarantella del Gargano (4:38) /9. Pizzicarella mia (Pizzica Tarantata) (3:05) /10. Silenzio d'amuri (3:11)/11. Tarantella calabrese (3:09) /12. Sogna fiore mio (Ninna nanna sopra la Tarantella) (4:10) /13. Tarantella italiana (1:48) /14. Tu bella ca lu tieni lu pettu tundu (Tarantella) (3:43)/15. Pizzica Ucci (2:12) /16. Lu povero'Ntonuccio (Lamento funebre) (2:53)/ 17. Antidotum Tarantulae (2:02)
 
Całkowity czas: 51: 22
skład:
Lucilla Galeazzi- chant/Marco Beasley- chant/Alfio Antico- chant, tamburi a cornice/Christina Pluhar- harpe baroque, théorbe, guitare baroque, chitarra battente/ Eero Palviainen- archiluth, guitare baroque/Edin Karamazov -colascione, archiluth/ Marcello Vitale- chitarra battente, guitare baroque/ Eduardo Eguez- guitare baroque, chitarra battente/Elisabeth Seitz- psaltérion/Johanna Seitz- harpe baroque/Paulina Van Laarhoven,-lirone, viole/Pierre Boragno- cornemuse/Michčle Claude- drums & percussions
 
Album w ocenie czytelników:
Oceń album:

Pokaż szczegóły oceny
Beznadziejny album, nie da się go nawet wysłuchać.
› 1
Istnieją gorsze, ale i przez ten ciężko przebrnąć do końca.
› 0
Album słaby, nie broni się jako całość.
› 0
Nieco poniżej przeciętnej, dla wielbicieli gatunku.
› 0
Album jakich wiele, poprawny.
› 0
Niezła płyta, można posłuchać.
› 0
Dobry, zasługujący na uwagę album.
› 0
Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
› 1
Absolutnie wspaniały i porywający album.
› 3
Arcydzieło.
› 6

Łącznie 11, ocena: Absolutnie wspaniały i porywający album.
 
 
Recenzja nadesłana przez czytelnika.
Ocena: 8 Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
24.10.2004
(Gość)

La Tarantella — Antidotum Tarantulae

„Ukąszeni przez tarantulę Apulijczycy leczeni są muzyką, tańcem, śpiewem, barwami”.

Gaudenzio Merula, „Memorabilia”, 1556

Straszliwie boję się pająków. Przerażają mnie te włochate, aczkolwiek pożyteczne indywidua. Nie rozróżniam kosarza od pająka. Dla mnie wszystko, co snuje sieć jest obrzydliwym włochatym stworem z gruczołem jadowym, gotowym się na mnie rzucić. Być może moja fobia wynika z tego, iż za bardzo naczytałam się mitów greckich (vide Arachne) czy może inaczej....Jak przyjeżdżam na biwak, w góry czy w nowe miejsce z uporem maniaka poszukuję śladów pajęczej sieci. Mój lęk jest tak samo namacalny, jak wyjście po zmroku do ciemnej piwnicy, czy też szukanie guza we wrocławskim „trójkącie bermudzkim”. Czasami śnią mi się pająki, zakłócając dobry sen. Budzę się wówczas przestraszona, zapalam światło i szukam wyimaginowanych potworów. Do rana nie śpię. Nie potrafię przenieść pająka za okno, czasami trudno przedzierać mi się przez leśne ostępy.

...spider in the window.....

…caught in the web…

…the web…the web…the web…

Nazwa \\\'tarantula\\\' wywodzi się od miasta Taranto (łac Tarrentum) leżącego w południowych Włoszech. W XV wieku w tamtych okolicach występowała dziwna choroba (Tarantism), która według wierzeń była śmiertelna, a spowodowana była ukąszeniem dużych pająków. Najprawdopodobniej chodzi o pająki należące do rodziny Lycosidae, możliwe że Lycosa tarantula (Linnaeus, 1758), lecz to nie jest potwierdzone. Jedynym sposobem na ozdrowienie z tej choroby był taniec Tarantella. Taniec ten polegał na szybkim wirowaniu dookoła swojej osi i w ten sposób wprowadzaniu się w trans. Istnieją podejrzenia, iż była to jedynie \\\'przykrywka\\\' aby móc szaleńczo tańczyć, co w Średniowieczu spotykało się z dezaprobatą ze strony władz kościelnych, przez co było zakazane... [Więc i pająki były sprzymierzeńcami w walce z tą instytucją ;)]

Uwielbiam płyty wydawane przez niezależne wydawnictwo z Paryża – Alpha. Tym razem wpadła mi podczas festiwalu Muzyka naszych korzeni w Jarosławiu płyta Antidotum Tarantulae z serii folkowej Alphy (chant de la terra).
Utrzymana w bieli i czerni okładka (znakomita, jak wszystkie w przypadku Alphy). Skorodowany krzyż opleciony pajęczą siecią. Książeczka z tłumaczeniami, wykładami czy też fantastycznymi fotografiami (zbliżenie oczu włochatego potwora na przedostatniej stronie – brr boję się..).

Wertując książeczkę do płyty przeczytałam, że istnieje zadziwiająca zbieżność pomiędzy rodzajem ukąszenia a muzycznymi środkami aplikowanymi choremu. I tak, osoba ukąszona przez tarantulę o melancholijnej naturze stawała się nieruchawa i śpiąca, z kolei, pokąsany przez tarantulę o cholerycznym usposobieniu stawał się pobudzony, szalony, skory do wybuchowych zachowań. W zależności też od rodzaju ukąszenia, chory reagował entuzjastycznie na pewne kolory. Wyleczenie ukąszonej osoby, zwanej tarantatta, wymagało – oprócz utrafienia w odpowiednią barwę - odnalezienia właściwej melodii, stosownych dźwięków, które mogły stać się skutecznym lekarstwem na chorobę. Melancholików zatem leczono głośnym dźwiękiem trąbek i różnego rodzaju bębnów, cholerykom natomiast aplikowano kojące melodie wykonywane przez skrzypce, cytry, gitary i lutnie. Tradycja ludowa mówi, iż tarantula w momencie ukąszenia śpiewa pewną melodię, toteż i chory, słysząc melodię zgodną ze śpiewem pająka, odczuwa ogromną przyjemność. Co więcej, choroba zwana tarantyzmem była uleczalna właśnie za pomocą muzykoterapii.

Wracając do muzyki....

Nie jest to muzyczna archeologia, czy też muzyczny skansen. Muzycy Arpeggiaty pod wodzą Kristiny Pluhar przewertowali stosy muzycznych manuskryptów, zmierzyli się również w poszukiwaniu odpowiedzi na pytanie „co to jest tarantella?” z tradycją ludową. I na to pytanie odpowiedź znaleźli.

Podczas słuchania Antidotum Tarantulae zaczęłam tańczyć. Poczułam, jak ta muzyka pulsuje, żyje, jak właśnie jest „tarantyczna”. Zresztą drogi czytelniku znasz te odczucia: przecież podczas koncertu rockowego reagujesz tak samo – wpadasz w amok! Twoje ciało zaczyna tańczyć, poruszać się. Czyżbyś został ukąszony? Czyżby jad sączony do ucha przez muzycznych magików zaczął działać i powoli rozchodził się po ciele, aż do ostatecznego odrętwienia, czy też zatracenia się w dźwiękach? A później siadasz i zaczynasz pisać o odczuciach. Ktoś napisze o technicznym, matematycznym graniu, ktoś inny jeszcze o neoprogowych dźwiękach, a Frantyk o wszechobecnym PoS’ie (:-). To efekt ukąszenia...
Jest w utworach L’Arpeggiaty coś z pierwiastka erotycznego. Coś, czego nie mogę do końca zdefiniować. Tarantella była tańcem nie tylko holistycznym, służyła również przekazywaniu pewnych sygnałów erotycznych partnerowi w tańcu. Nagrania zgromadzone na płycie mają wręcz hipnotyczne działanie... Może dlatego muzyka jest tak strawna dla osoby, która na co dzień nie interesuje się muzyką dawną. Tak przyswajalna i taka....swoja i stąd...i dla nas.......
Gdyby opisywać muzykę L’arpeggiaty w aspekcie tylko recenzenckim to w ocenie płyty podkreśliłabym wysoką jakość gry instrumentalistów (absolutny top, jeżeli chodzi o branżę muzyki dawnej), olśniewającą stronę wokalną, świetną dramaturgię całości, doskonałą dynamikę nagrania (świetna produkcja i montaż). Ktoś inny mógłby jeszcze dorzucić uwagę (jak najbardziej prawdziwą!) o nieskomplikowanej melodyce (w końcu to przecież ludowe kawałki, lekko przetransponowane do estetyki quasi barokowej).

Zainteresowanie muzyką „korzeni”, folkiem, czy muzyką dawną przez wykonawców rocka progresywnego jest jak najbardziej zauważalne. Oni również dali złapać się w sieć!! Czasami dla mnie te „zrzynki” (no dobrze inspiracje) są śmieszne i kiczowate ( Blackmore’s Night), czasami wręcz genialne i ogólnie rzecz biorąc w „klimacie” (Pär Lindh, Mostly Autumn czy Renaissance).

Ja zostałam ukąszona!!! Nie czuję się z tego powodu źle. Muzyka – jak opium zaczęła na mnie działać i koić moje zmysły. Jako choleryk powinnam słuchać dźwięku lutni i delikatnych kantylen. Zatem słucham, delektując się każdym dźwiękiem.

ArtRock.pl na Facebook.com
ArtRock.pl na Twitterze
ArtRock.pl na Myspace.com ArtRock.pl RSS
© Copyright 1997 - 2017 - ArtRock.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.