ArtRock.pl - Progressive & Art Rock w sieci!
Ten serwis korzysta z plików Cookies i podobnych technologii. Dowiedz się więcej » | zamknij
 
Recenzje albumów w serwisie ArtRock.pl
Szukaj:
Recenzja albumu Magnum ─ Kingdom of Madness w serwisie ArtRock.pl

Magnum — Kingdom of Madness

 
wydawnictwo: Jet Records 1978
 
1. "In the Beginning" 7:52
2. "Baby Rock Me" 4:05
3. "Universe" 3:45
4. "Kingdom of Madness" 4:25
5. "All That Is Real" 3:48
6. "Bringer" 4:58
7. "Invasion" 3:22
8. "Lords of Chaos" 3:21
9. "All Come Together" 4:52
 
Całkowity czas: 41:28
skład:
Bob Catley — Vocals; Tony Clarkin – Guitar; Wally Lowe – Bass; Richard Bailey – Keyboards, Flute; Kex Gorin – Drums
Album w ocenie czytelników:
Oceń album:

Pokaż szczegóły oceny
Beznadziejny album, nie da się go nawet wysłuchać.
Istnieją gorsze, ale i przez ten ciężko przebrnąć do końca.
Album słaby, nie broni się jako całość.
Nieco poniżej przeciętnej, dla wielbicieli gatunku.
Album jakich wiele, poprawny.
Niezła płyta, można posłuchać.
Dobry, zasługujący na uwagę album.
Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
Absolutnie wspaniały i porywający album.
Arcydzieło.

Łącznie , ocena:
 
 
Ocena: * Bez oceny
03.04.2018
(Recenzent)

Magnum — Kingdom of Madness

Za kilka dni pierwszy koncert Magnum w Polsce, jest okazja, żeby przypomnieć kilka ich albumów. Nagrali tego sporo, co prawda arcydzieł wśród tego nie uświadczy, ale zawsze, nawet w najgorszym przypadku, było to na spokojne siedem gwiazdek. Oczywiście  często bywało lepiej. Na przykład na debiucie.

Jak już kiedyś pisałem, debiut takiej kapeli, w tym czasie, czyli pod koniec lat siedemdziesiątych, był czymś w rodzaju anomalii. Punk, nowa fala, zaraz Tubeway Army wpakuje się na pierwsze miejsce w singlach i longach, a tu a tu do bram show-biznesu dobija się staromodny hard-rockowy band. I nawet płytę nagrywa. Mało nagrywa. Wydaje też. Co jeszcze ciekawsze – ktoś to kupuje, bo na liście też się pojawiło. Ale żeby nie było tak słodko, to grupa przez dwa lata dobijała się z gotowym materiałem do różnych wytwórni i wszędzie odprawiano ich z kwitkiem. Przygarnęła ich dopiero Jet Records, macierzysta wytwórnia ELO.

„Kingdom of Madness” wcale nie sprawie wrażenia nagranego przez debiutantów – to działo dojrzałe, nagrane przez artystów, o bardzo sprecyzowanej linii programowej. Od początku  słychać, że nie ma mowy o jakichś nowoczesnych breweriach. Króluje klasyczny, do bólu tradycyjny rock. Jedynym ewenementem jak na brytyjskiego wykonawcę jest stosunkowo dużo amerykańskich dźwięków. W tym przypadku – Styx i trochę Kansas. Zwłaszcza Styx – „Bringer”, czy „Universe” sprawiają wrażenie, jakby się z „Equinox” urwały. Za to początek, nomen – omen, „In The Beginning” jest mocno progresywny – prawie osiem minut, wielowątkowy, epicki. Bardzo dobry, bardzo efektowny, ale trochę mylący, bo tak raczej Magnum już potem nie grało. No chyba, że policzymy połączone „Invasion”/”Lords of Chaos”/”All Come Together”. Co tu jeszcze mamy… No chórki od Queen, o tym też wypadałoby wspomnieć, żeby dopełnić obraz pewnego eklektyzmu pierwszej płyty Magnum. Ale i tak będę się upierał, że mimo wszystko jest to dzieło spójne, bardzo przemyślane i bardzo efektowne. Powiem nawet – błyskotliwe. „In The Beginning”, tytułowy, czy finałowa trójca są bardzo dobre – właściwie każdy z innego powodu, co też świadczyło o sporej wszechstronności artystów. Może i debiut nieco stylistycznie odstaje od następnych płyt, ale też będę się upierał, że i tak zespół już wtedy dokładnie wiedział czego chce – grać melodyjnego, dynamicznego rocka z progresywnym rozmachem. Potem już tylko nieco to modyfikował, przy okazji zbliżając się jeszcze bardziej w stronę cięższego grania. Zresztą te dwa lata między nagraniem i wydaniem „Kingdom of Madness” nie siedzieli na tyłku, tylko grali trasy min. z Judas Priest.  W takim towarzystwie musieli grać głośno, nawet biorąc pod uwagę, że to jeszcze nie byli ci bardzo metalowi Judasze.

Bardzo dobra płyta, chociaż nieco lżejsza od innych, ale jedna z lepszych muzycznie. Bez żadnych słabszych punktów, taka numer w numer, co Magnum wcale się zbyt często  nie zdarzało.

ArtRock.pl na Facebook.com
ArtRock.pl na Twitterze
ArtRock.pl na Myspace.com ArtRock.pl RSS
© Copyright 1997 - 2018 - ArtRock.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.