ArtRock.pl - Progressive & Art Rock w sieci!
Ten serwis korzysta z plików Cookies i podobnych technologii. Dowiedz się więcej » | zamknij
 
Recenzje albumów w serwisie ArtRock.pl
Szukaj:
Recenzja albumu Sodom  ─ Decision Day  w serwisie ArtRock.pl

Sodom — Decision Day

 
wydawnictwo: Steamhammer 2016
 
1. In Retribution [6:14]
2. Rolling Thunder [4:22]
3. Decision Day [4:03]
4. Caligula [4:01]
5. Who is God? [4:35]
6. Strange Lost World [4:59]
7. Vaginal Born Evil [5:15]
8. Belligerence [4:00]
9. Blood Lions [3:17]
10. Sacred Warpath [5:34]
11. Refused to Die [4:27]
 
Całkowity czas: 50:47
skład:
Tom Angelripper – bass, vocals
Bernemann – guitars
Makka – drums, percussion
 
Album w ocenie czytelników:
Oceń album:

Pokaż szczegóły oceny
Beznadziejny album, nie da się go nawet wysłuchać.
Istnieją gorsze, ale i przez ten ciężko przebrnąć do końca.
Album słaby, nie broni się jako całość.
Nieco poniżej przeciętnej, dla wielbicieli gatunku.
Album jakich wiele, poprawny.
Niezła płyta, można posłuchać.
Dobry, zasługujący na uwagę album.
Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
Absolutnie wspaniały i porywający album.
Arcydzieło.

Łącznie , ocena:
 
 
Recenzja nadesłana przez czytelnika.
Ocena: 8 Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
28.02.2018
(Gość)

Sodom — Decision Day

Dla kogoś kto nie siedzi w thrash metalu ciężko będzie ocenić ostatni album Sodom. Na „Decision Day” znajdziemy 11 premierowych piosenek utrzymanych w konwencji tradycyjnego thrash metalu. Nigdy nie przepadałam za tym gatunkiem, ale płyta Niemców jakimś dziwnym sposobem znalazła się w moim odtwarzaczu. Należałoby więc podjąć decyzję i napisać słów kilka o nowym wydawnictwie Sodom.

Po pierwszym przesłuchaniu pojawił się jednak uśmiech na twarzy. Śmiem powiedzieć, że od czasów kiedy poznałam „Ride the Lightning” Metalliki to właśnie „Decision Day” jest albumem, który zrobił na mnie tak piorunujące wrażenie. Nawet „Alice in Hell” Annihilator wypada słabo. W muzyce Niemców słychać świeżość, każdy utwór ma w sobie coś, co sprawia, że chce się do niego wracać. Zespół kroczy wojenną ścieżką w tekstach i wychodzi mu to na dobre, ponieważ temat jest jak najbardziej na topie. Wiele tu nienawiści, skupić się jednak należy na samej muzyce, a ta jest niebanalna – istna maszyna do zabijania. Są zabójcze riffy, które mkną do przodu siejąc zniszczenie, są również melodie współgrające z ostro tnącymi gitarami. Ogólnie rzecz biorąc nie uświadczy słuchacz żadnych słabych momentów. Może znajdą się jakieś potknięcia, ale prawie niesłyszalne. Wokalnie Tom Angelripper wypada znakomicie.

Płytę otwiera świetny „In Retribution” - najdłuższy utwór na albumie. Cechuje go kapitalna perkusja, fenomenalne gitary i mocny głos Toma. W „Rolling Thunder” mamy do czynienia z progresywnymi gitarami, death metalowym duchem z początku lat 90-tych oraz obłędnym wokalem. Utwór tytułowy to thrash metalowa miazga z krzykliwym wokalistą. Następna pozycja to „Caligula”, do której powstało lyric video. Moim zdaniem jest to najlepsza piosenka na całym krążku z jednym ale: słychać podobieństwo do „Dracula” Running Wild… Nie wiem, czy był to świadomy zabieg w refrenie, ale i tak mamy tu powalającą perkusję, mosiężne gitary i surowo brzmiący głos Angelrippera. Pytanie „Who is God?” potęguje nienawiść, która zaczęła się już w pierwszych sekundach „In Retribution” i trwa nadal. Szybka gra perkusisty robi wrażenie. Pozycja nr 6 to „Strange Lost World” - lekko balladowy czad, mający coś z doom i heavy metalu, a także – wokalnie – z growlu. „Vaginal Born Evil” to już totalny odlot trwający ponad 5 minut, w którym nie ma żadnej nudy. Muzycy gnają do przodu zostawiając po sobie tumany kurzu. „Belligerence” to jazda bez trzymanki – jest prosto, szybko i na temat; nic dodać, nic ująć. W następnej kolejności mamy „Blood Lions”, gdzie wibrujące gitary i perkusja szaleją, a Tom wykrzykuje coraz to głośniejsze frazy. Przedostatni „Sacred Warpath” to istna thrash metalowa sielanka, mająca niepowtarzalną moc, która trwa do końca utworu. Na koniec dostajemy „Refused to Die” - ostrą rąbankę, zahaczającą o death metal, która jest świetnym zakończeniem piętnastego albumu Sodom.

Niesamowite emocje towarzyszyły mi podczas zapoznawania się z „Decision Day” i powiem, że muzycy mnie mile zaskoczyli. Tego albumu dobrze się słucha. Po jego wysłuchaniu sięgnę po klasykę „Agent Orange”, jak i po pozostałe krążki Sodom. Każdy szanowany fan thrash metalu powinien, a raczej musi mieć ten album. Pozycja obowiązkowa.

ArtRock.pl na Facebook.com
ArtRock.pl na Twitterze
ArtRock.pl na Myspace.com ArtRock.pl RSS
© Copyright 1997 - 2018 - ArtRock.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.