ArtRock.pl - Progressive & Art Rock w sieci!
Ten serwis korzysta z plików Cookies i podobnych technologii. Dowiedz się więcej » | zamknij
 
Recenzje albumów w serwisie ArtRock.pl
Szukaj:
Recenzja albumu HammerFall  ─ Masterpieces  w serwisie ArtRock.pl

HammerFall — Masterpieces

 
wydawnictwo: Nuclear Blast Records 2008
 
1. Child of the Damned (Warlord cover) [3:44]
2. Ravenlord (Stormwitch cover) [3:33]
3. Eternal Dark (Picture cover) [3:10]
4. Back to Back (Pretty Maids cover) [3:40]
5. I Want Out (Helloween cover) [4:39]
6. Man on the Silver Mountain (Rainbow cover) [3:27]
7. Head Over Heels (Accept cover) [4:38]
8. Run with the Devil (Heavy Load cover) [3:38]
9. We’re Gonna Make It (Twisted Sister cover) [3:37]
10. Breaking the Law (Judas Priest cover) [2:14]
11. Angel of Mercy (Chastain cover) [5:42]
12. Rising Force (Yngwie Malmsteen cover) [4:31]
13. Detroit Rock City (Kiss cover) [3:56]
14. Crazy Nights (Loudness cover) [3:41]
15. När vindarna viskar mitt namn (Roger Pontare cover) [3:09]
16. Flight of the Warrior (Riot cover) [4:22]
17. Youth Gone Wild (Skid Row cover) [3:20]
18. Aphasia (Europe cover) [2:34]
 
Całkowity czas: 67:35
skład:
Joacim Cans – vocals (all tracks except 10)
Oscar Dronjak – guitars, backing vocals (all tracks)
Pontus Norgren – guitars, backing vocals (tracks 16-18)
Fredrik Larsson – bass, backing vocals (tracks 1, 15-18)
Anders Johansson – drums (tracks 7-18)
Jesper Stromblad – drums (track 1)
Glenn Ljungstrom – guitars (track 1)
Patrik Rafling – drums (tracks 1-5)
Magnus Rosen – bass (tracks 2-14)
Stefan Elmgren – guitars, backing vocals (tracks 5-15)
 
Album w ocenie czytelników:
Oceń album:

Pokaż szczegóły oceny
Beznadziejny album, nie da się go nawet wysłuchać.
Istnieją gorsze, ale i przez ten ciężko przebrnąć do końca.
Album słaby, nie broni się jako całość.
Nieco poniżej przeciętnej, dla wielbicieli gatunku.
Album jakich wiele, poprawny.
Niezła płyta, można posłuchać.
Dobry, zasługujący na uwagę album.
Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
Absolutnie wspaniały i porywający album.
Arcydzieło.

Łącznie , ocena:
 
 
Recenzja nadesłana przez czytelnika.
Ocena: * Bez oceny
05.11.2017
(Gość)

HammerFall — Masterpieces

Do przeróżnych kompilacji z coverami klasyków podchodzę z ostrożnością. Tylko dlatego, że nie wiem co mnie spotka podczas słuchania danej płyty. Taką „składanką” jest między innymi „Masterpieces” szwedzkich heavy metalowców z HammerFall.

1. „Child of the Damned”
Oryginalne wykonanie Warlord ma brudne brzmienie i klimat pierwszych dwóch albumów Iron Maiden, ma również swoje intro i outro, czego brakuje w wersji HammerFall. Ale ta jest o wiele ciekawsza i głos Joacima Cansa idealnie do niej pasuje. Wjeżdżają fajne gitarki, po czym następują uderzenia perkusji i wibrujący wokal Cansa. Solówki: Warlord jakby „skrzeczy”, a HammerFall „piszczy”. Obie nie przypadły mi do gustu i nieco „rozpraszają” swoim brzmieniem.

2. „Ravenlord”
W HammerFall niedopracowana jest perkusja, słychać za bardzo odgłos talerzy, wokal ma swoje „wyżyny” i pulsuje emocjami. Stormwitch zaczyna się zupełnie inaczej: na początku wybrzmiewa podmuch wiatru. Andy Aldrian wokalnie wypada podobnie jak gardłowy Szwedów. Jeśli chodzi o solówki to przewaga jest po stronie HammerFall.

3. „Eternal Dark”
Zacznijmy od Picture. Wersja bardzo „hard ‘n’ heavy” z mocnym wokalem Pete’a Lovella. HammerFall wali prosto z mostu i nie próżnuje – od początku słychać ostre heavy metalowe riffy okraszone świetnym wokalem. W solówkach Picture słychać powiew lat 80-tych, w HammerFall nowoczesność.

4. „Back to Back”
HammerFall daje ostro w czachę – już od pierwszych taktów jesteśmy katowani szybką sekcją rytmiczną. Ronnie Atkins i spółka również nie dają nam chwili wytchnienia. Nie sposób się nudzić przy tak ciężkich riffach. Pretty Maids mają zdecydowanie lepszą solówkę gitarową, choć solo HF brzmi bardzo melodyjnie.

5. „I Want Out”
Kopia protoplasty niemieckiego power metalu? Nie, to nie przystoi. Z drugiej jednak strony rozumiem te wszystkie „cover bandy”, bo zdarzają się ciekawie brzmiące interpretacje klasyków. Tutaj ta „ciekawość” brzmi trochę niepewnie, wokalnie jest podobnie, same zaś solówki w obu przypadkach wypadają świetnie.

6. „Man on the Silver Mountain”
R.I.P. Ronnie… Za każdym razem, gdy słucham tej piosenki w repertuarze Rainbow czuję ekscytację. Ronnie James Dio to mój heavy metalowy wokalista nr 1, nikt nie potrafi wydobyć z głosu takiej głębi. Za każdym razem, gdy Go słyszę czuję pewnego rodzaju podniecenie, bo ta Jego barwa głosu powala na kolana. Oryginalne wykonanie Rainbow jest nieco dłuższe niż wersja HammerFall, ale i tak nikt nie pobije Ritchie’go Blackmore’a jeśli chodzi o solówki gitarowe.

7. „Head Over Heels”
„Yeeeaaah!” - ten charakterystyczny wstęp zna chyba każdy fan heavy metalu. Joacim Cans śpiewem przypomina krzykliwego Udo Dirkschneidera, co wpływa na pozytywną ocenę tego utworu. Solówki obu zespołów są bardzo płynne.

8. „Run with the Devil”
Piosenka brzmi jak jakaś rockowa przyśpiewka, przynajmniej takie jest moje wrażenie podczas jej słuchania. Heavy Load brakuje „czystości” w brzmieniu, no ale to lata 80-te, więc nie warto tu się przyczepiać. Wokal: HammerFall – typowy dla power metalu, przy Heavy Load czuję się tak, jakbym słuchała pierwszych płyt Def Leppard. Solo HammerFall: zdecydowanie extra-power metalowe, ich rodaków bardziej hard rockowe.

9. „We’re Gonna Make It”
Rockmanów z Twisted Sister nie trzeba nikomu przedstawiać. Typowe dla tego okresu brzmienie mocno wpłynęło na grę muzyków z HammerFall – jest bardzo „przejrzyście”, ponieważ w Twisted Sister słychać „brud”, solówka też brzmi nie najlepiej. Muzycy z HammerFall bardzo się przyłożyli do interpretacji Amerykanów.

10. „Breaking the Law”
No, tutaj w obu przypadkach nie ma żadnego potknięcia, jest szybko, energicznie, z heavy metalową mocą. Ciężko stwierdzić, która wersja bardziej mi się podoba, bo obie są świetne. Jeśli chodzi o solówki to są zdecydowanie na wysokim poziomie.

11. „Angel of Mercy”
Cóż, HammerFall odwalili kawał świetnej roboty „coverując” Chastain. Panie też potrafią śpiewać heavy metal (m.in. Doro Pesch i Marta Gabriel). Osobiście jestem za oryginałem w wykonaniu Amerykanów – mocny wokal Leather Leone komponuje się z sekcją rytmiczną wprost idealnie! Nie zdziwiłabym się gdyby pani Leone śpiewała solówkę w tym utworze. Słucham jej i dochodzę do wniosku, że solówkę można by było zaśpiewać, co byłoby ciekawym zabiegiem. Przy HammerFall czułam się jakbym słuchała Iron Maiden.

12. „Rising Force”
Ten cover pojawił się na „Crimson Thunder” z 2002 roku. Chciałoby się rzec: „Yngwie – Rock On!”. Szwedzki zespół potraktował pana Malmsteena bardzo poważnie – jest na czym zawiesić ucho. Solówka Malmsteena brzmi jakby była z kosmosu, HammerFall ogólnie pięknie przerobił ten kawałek za co należą im się wielkie brawa.

13. „Detroit Rock City”
Poszaleć możemy w rock ‘n’ rollowym numerze starych hard rockowych wyjadaczy z Kiss. Solo gitarowe HammerFall jest bardzo ciekawie brzmiące, natomiast Kiss prezentuje nam prawdziwy „sonic boom” (patrz: tytuł albumu z 2009 roku).

14. „Crazy Nights”
Nadeszła kolej na Japończyków z Loudness. Cans doskonale poradził sobie z partiami wokalnymi i „bawi się” niczym Minoru Niihara. Co do Loudness to grają jak należy grać heavy metal. Są „sladeowskie” chórki, co tylko dodaje piosence uroku. Tutaj należy pochwalić solówkę HammerFall, która wymiata.

15. „När vindarna viskar mitt namn”
Roger Pontare to szwedzki piosenkarz, uczestnik 39. Konkursu Piosenki Eurowizji, na którym zaprezentował ten utwór. Angielskojęzyczny tytuł to „When Spirits are Calling my Name”. HammerFall stworzył iście heavy metalowy cover, natomiast pan Pontare śpiewa subtelniej i to jego wykonanie mi się bardziej podoba.

16. „Flight of the Warrior”
Szturmem, niczym Accept, wchodzi perkusja i Cans wydobywa z gardła „gładki” głos. Porywająca melodia! Co zaś się tyczy Riot to jest przyjemnie za sprawą wokalisty Tony Moore’a, jak i gry muzyków, w szczególności perkusisty i tych jego „galopad”. Solówka Riot jest nieco „piskliwa”, co trochę drażni, HammerFall bardziej chwytliwa.

17. „Youth Gone Wild”
Skid Row należy do grona zespołów, których nie lubię, więc w rzeczy samej przystępniejsza dla mnie będzie wersja Szwedów z HammerFall. Natomiast solówki nie przypadły mi do gustu.

18. „Aphasia”
Na koniec dostajemy rodaków zespołu w postaci instrumentalnego utworu Europe. HammerFall zrobił z niego muzyczną perełkę, ale oryginalnej wersji również niczego nie brakuje. Zakończenie płyty znakomite.

Przyznam, że „Masterpieces” mnie zaskoczyło i zadziwiło. Jednak można nagrać dobry cover, a słuchacz ma uśmiechniętą minę kosztując takie „smakowitości”. Płyta przeze mnie polecana.

ArtRock.pl na Facebook.com
ArtRock.pl na Twitterze
ArtRock.pl na Myspace.com ArtRock.pl RSS
© Copyright 1997 - 2017 - ArtRock.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.